Jak nie kupować mieszkania !

Opisana historia jest moim osobistym doświadczeniem.

 

Ze Sławką znałyśmy się i przyjaźniły od czasów licealnych.

Wyszła za mąż, urodziła dziecko i normalną koleją rzeczy zapragnęła, aby wraz z mężem zamieszkać na swoim.

Szukali odpowiedniego lokum przez kilka miesięcy, aż któregoś dnia zadzwonił pan pośrednik w handlu nieruchomościami składając im ofertę życia. Mieszkanie w świetnej lokalizacji i bardzo dobrej cenie, jedyny warunek to szybka decyzja.

Sławka zadzwoniła do mnie, aby podzielić się tą wspaniałą nowiną. Nie wiem czy to przez sen o niepokojącej symbolice, który miałam tej nocy, czy intuicja podsunęła mi złe przeczucia, co do tego zakupu . Nie podzieliłam się nimi z przyjaciółką. Nie miałam sumienia powiedzieć czegokolwiek , co zmniejszyłoby ten ogromny entuzjazm.

Kiedy znalazłam się w jej mieszkaniu po raz pierwszy, nie ukrywam, że dech mi zaparło.

Sławka zrobiła z tych 60 metrów prawdziwe cacuszko! Rozgościłam się i dopiero po dłuższej chwili zaczęłam odczuwać , że jestem obserwowana.  Przy kolejnych wizytach wrażenie to nasiliło się i doszły nastepne niepokojące sygnały. A to słyszałam kobiecy głos w przedpokoju, a to widziałam wielką czerwoną plamę na ścianie w pokoju. Nie będę wymieniać wszystkich zjawisk dodam tylko, że za każdym razem wychodziłam stamtąd chora. Tak, zwyczajnie chora i obolała. Siłą rzeczy zaczęłam ograniczać te wizyty. Wreszcie przyjaciółka zapytała mnie wprost czy coś do niej mam?

Nie mogłam już dłużej milczeć, szczerze powiedziałam jak odbieram tą całą sytuację.

Wtedy Sławka, kolokwialnie mówiąc „pękła” i opowiedziała o swoich doświadczeniach, które może nie były tak realne i mocne jak moje, ale budziły niepokój.

Kiedy okazało się, że moja przyjaciółka zostanie po raz wtóry mamą, dziwne zjawiska nasiliły się i przybrały jakby to ująć, namacalną formę. Sławka twierdziła, że coś w mieszkaniu przesuwa różne drobne przedmioty. Rozmawiała też ze starszą panią mieszkającą tam od lat, która powiedziała jej, że „w tym mieszkaniu jeden inżynier zabił swoją żonę z zazdrości”.

Przyjaciółka nie wytrzymała, przeprowadziła się do rodziców, mężowi, który pracował za granicą kategorycznie oświadczyła, że mieszkanie trzeba sprzedać, a rodzinę połączyć. Wkrótce nastąpiły wyczekiwane zmiany. Mieszkanie sprzedano tak szybko, że drugie dziecko zdążyło urodzić się na obczyźnie.

Nie twierdzę, że wszystkie mieszkania w tym kraju są nawiedzone. Warto jednak poznać historię lokalu, który zamierzamy kupić. Z punktu widzenia ludzi pracujących z energiami nawet mieszkanie, w którym ktoś długo chorował i cierpiał może niekorzystnie oddziaływać na nowych lokatorów. Nie muszą to być  od razu o sprawy kryminalne .Feng Shui mówi wprost o zjawisku „pamięci ścian”. Są to emocje i energie przekazane przez poprzednich mieszkańców.

Zawsze warto wezwać chociażby radiestetę, który poradzi, co zrobić w takim przypadku. Nie ma, bowiem sytuacji bez wyjścia, a człowiek przez wieki wynalazł różne metody, aby przetrwać wśród niekorzystnych czynników  z tego i z  innego świata.

 

20total visits,1visits today

Tagi , , , .Dodaj do zakładek Link.

4 odpowiedzi na „Jak nie kupować mieszkania !

  1. ~Malina mówi:

    Przez 10 lat mieszkałam z mężem (obecnie byłym) w mieszkaniu, które było jego rodzinnym, panowała w nim dziwna atmosfera. Jego ojciec był strasznym despotą, na pokaz bardzo sympatyczny, a w domu wszystkich tresował. Bardzo źle się tam czułam, panowała tam nerwowa atmosfera i depresyjnie to na mnie działało. Był taki czas, że do domu mi się nie chciało wracać. Mój były po rozwodzie również przeprowadził się i uważa, że dużo lepiej mieszka mu się na nowym.

  2. ~Xsenia mówi:

    Od 13 lat mieszkam w mieszkaniu, w którym zmarł wujek mojego męża. Wujek zmarł na stwardnienie rozsiane w wieku 19 lat, w pokoju w którym obecnie śpimy i toczy się codzienne życie rodzinne. Bałam się tu zamieszkać, ale nigdy nic się nie działo. To chyba dlatego, że wujek pogodził się z własną chorobą i rychłą śmiercią. Choć nigdy go nie poznałam mam do niego wielki szacunek.

  3. ~Agnes mówi:

    Mam podobnie odczucia, ale nie daję się wyrzucić, raczej to ja wyrzucam :), gdy wchodzę do jakiegoś mieszkania lub domu od razu wyczuwam duchy. Przeważnie „ściska mi mózg”. To co tam zostało przychodzi się ze mną „przywitać”. Śmieszne uczucie, szczęśliwie umiem sobie z tym poradzić.

  4. ~dominik mówi:

    Dzięki za historię 🙂 Też mnie mieszkanie nowe interesuję więc będę zawsze pamiętał przed zakupem o tej historii 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *