„Tu zaszła zmiana w scenach mojego widzenia”*

Historia ta wydarzyła się w rodzinie zagorzałych ateistów, ludzi nauki z upodobaniem negujących wszystko, co nie mieści się w światopoglądzie materialistycznym.

 

Główne postaci to Teresa, lekarz dermatolog, ordynator szpitala i jej mąż Andrzej inżynier architekt. Świetna para, dobrane małżeństwo. Obydwoje ambitni i bardzo pracowici.

Andrzej wyjechał w delegacje i już w czasie jej trwania poczuł się źle. Gorączka, ogólne rozbicie i dziwne zaczerwienienie na udzie, nie bolesne, ale dokuczliwe. W drodze powrotnej prosił swojego kolegę Piotra, aby prowadził samochód, bo sam nie był już w stanie.

Jak łatwo się do myśleć, żona zbadała go i zdiagnozowała, tzw. różę. Pocieszyła męża, że to nieprzyjemna dolegliwość, ale istnieją sprawdzone leki i można sobie z nią poradzić. Rzeczywiście terapia poskutkowała dość szybko. Tyle, że trzy miesiące później sytuacja się powtórzyła, a objawy nasiliły. Teresa zabrała męża do szpitala i tam zleciła serie dodatkowych badań. Nie będę zanudzać opisem całej terapii dość, że pomimo zastosowania najnowocześniejszych leków, sprowadzonych specjalnie z USA, historia się powtórzyła. Mało tego charakterystyczne zaczerwienienie rozprzestrzeniło się na twarz.

Teresie było bardzo przykro, że Andrzej tak się męczy. Jednak jako doświadczony specjalista zdawała sobie sprawę, że na tą chwilę znaleźli się pod ścianą. Nic więcej nie mogła zrobić.

Pewnego razu, na nocnym dyżurze usłyszała rozmowę dwóch pielęgniarek:

– Pani doktor to się zamartwi z powodu męża, żal mi jej, wiesz u mnie w rodzinie jest ciotka szeptucha , na granicy z Ukrainą mieszka ona nie takie rzeczy potrafi wyleczyć

– To powiedz o niej pani Teresie,

– Coś ty wiesz, jaka ona jest zasadnicza zaraz będzie ględzić, że to ciemnota i zabobony.

Po powrocie do domu Teresa podzieliła się z mężem treścią zasłyszanej rozmowy.

-Powiedz mi Andrzej, co o tym myślisz? Wiesz, że jestem przeciwna różnym znachorkom, ale w tej sytuacji … Zrozum ja ci już nie potrafię pomóc.

Andrzej zamyślił się leczenie u znachorki nie bardzo mieściło się w jego postrzeganiu świata. Był jednak wyczerpany już nie tylko fizycznie, ale i psychicznie.

– Teresko, – zwrócił się do żony – porozmawiaj z pielęgniarką, poproś o adres.

Teresa nie kryjąc zakłopotania przyznała, że słyszała rozmowę i poprosiła pielęgniarkę o adres znachorki.

-Pani doktor u nas się nie mówi znachorka tylko szeptucha.Ona jest bardzo skuteczna – tego nie można wytłumaczyć naukowo, ale trudno dyskutować z faktami, a świadczą one o dużej efektywności tej terapii.

Pojechali. Na miejscu, przywitała ich bardzo miła staruszka i zapewniła, że w jej pojęciu choroba jest uleczalna.  Najpierw Andrzej był zły, bo palenie jego włosów i kropienie go święconą wodą uznał za obrzędy żywcem wyjęte ze średniowiecza.

Później, kiedy objawi całkowicie ustąpiły czuł tylko wdzięczność, zmieniając diametralnie podejście do dziedzin niekonwencjonalnych.

Kiedy Andrzej ponownie spotkał Piotra, ten widząc kolegę w doskonałej kondycji powiedział: nie ma to jak żona lekarka, co? Wiesz Piotrek z moim leczeniem to dość skomplikowana i długa historia. Opowiedział o niepowodzeniach żony i o wizycie u znachorki.

Piotr zareagował spontanicznie: daj mi adres, pojedziemy tam! Jesteś chory? Piotr smętnie zwiesił głowę: od dziesięciu lat staramy się o dziecko, według lekarzy nie mamy szans.

Upłynęło kilka miesięcy i nagle – telefon od Piotra: wiesz byliśmy u tej szeptuchy i wyobraź sobie powiedziała, że przy pierwszej pełni zostanie poczęte dziecko. W słuchawce zapadła niezręczna cisza.

Andrzej to się stało! Moja żona jest w trzecim miesiącu, a ja obiecałem tej kobiecie zapłatę w dolarach, jeśli będzie dzieciątko.

Andrzej zapytał kolegę czy chce pożyczyć od niego te pieniądze. Piotr energicznie zaprzeczył: chodzi mi tylko o to czy  pielęgniarka, krewna szeptuchy,  jedzie na święta w swoje rodzinne strony? Czy może przekazać pieniądze  ciotce? Wiesz to bardzo daleko, a ja mam w pracy dosłownie urwanie głowy.

Andrzej powiedział, że dowie się i pomoże załatwić sprawę.

Piotr drżącym głosem dodał:

– wiesz ona przychodzi do mnie we śnie i domaga się swojej zapłaty, ponagla, bo będzie miała wesele wnuka!, Andrzej rozumiesz? Ja  nie chce jej oszukać, a ona mi się śni. Grozi mi palcem TY OBIECAŁ!

Jeszcze niedawno Andrzej , słysząc takie zwierzenia, kręciłby kółka na czole, teraz przyjął wszystko spokojnie i ze zrozumieniem.

Mówi się, że cierpienie uszlachetnia. Z mojego doświadczenia mogę dodać, że również otwiera, zmienia nawet, z pozoru ugruntowany światopogląd, a czasami i przekonania religijne.

Przyznam, że bardzo często korzystam z dobrodziejstwa medycyny naturalnej. Szczególnie wiele zawdzięczam homeopatii, którą z całego serca polecam !

* Sen Lorda Byrona

 

 

95total visits,1visits today

Tagi , , , , , .Dodaj do zakładek Link.

9 odpowiedzi na „„Tu zaszła zmiana w scenach mojego widzenia”*

  1. boja mówi:

    Ciekawe co by mu zrobiła gdyby nie zapłacił?

    • edel mówi:

      Jestem pewna, że nic by mu nie zrobiła ! Moim zdaniem to jego własna wyobraźnia podsuwała takie wizje.Doświadczył kontaktu z kobietą, która miała wileką „moc sprawczą”. Podświadomość spłatała temu panu figla 🙂

  2. ~elfik mówi:

    Czy gdzies mozna znalezc namiary na ta kobiete- szeptuche, jesli nie jest postacia fikcyjna?

    Zdesperowany Elfik

  3. ~Edit mówi:

    A ja tez bym chciała adres tej szeptunki… Bardzo proszę

  4. ~Aga mówi:

    Zaciekawila mnie ta historia. Czy ja tez moglabym prosic o jakis kontakt do tej pani? Bylabym wdzieczna.

    • edel mówi:

      Ta historia dział się w latach 90 tych więc pewnie ta Pani już nie żyje.
      Znam osoby, którym pomogła Pani bodajże Popławska – mieszka na Poldasiu miejscowość nazywa się Orla. Koleżanka kiedyś do niej pojechała, ale trafiła na gigantyczną kolejkę i miejscowi skierowali ją do innej osoby- też pomogła.
      Jeśli chcesz się do niej wybrać to pamiętaj – nie przyjmuje w niedziele i święta prawosławne.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *