Co się wydarzyło w starym młynie ?

„ To nie śmierć wyrządza największą szkodę w życiu. Największą szkodę wyrządza nam to, co umiera w nas za życia „ Norman Cousins W małej miejscowości żyła wdowa samotnie wychowująca swoją córkę. Mieszkały w domku, do którego przynależał sad i niewielkie poletko. Matka, aby utrzymać siebie i dziecko sprzedawała owoce i warzywa, plony własnej pracy. Zbierała również zioła, z których sporządzała medykamenty leczące różne przypadłości. Kobieta owdowiała bardzo wcześnie. Jednak była szczęśliwa, bo na tym świecie towarzyszył jej ktoś tak kochający i niezwykły jak jej dziecko. Dziewczyna była śliczną delikatną blondyneczką. Lecz mimo swoich kilkunastu lat zachowała umysłowość dziecka. Kochała… Czytaj dalej

Kwestia wiary

Komentarz czytelniczki: „Akurat tutaj bym ducha nie widziała  O tym, że zbliża się trzęsienie ziemi przewiduje mnóstwo różnego rodzaju zwierząt. Człowiek, który, na co dzień styka się z niebezpieczeństwem i trzęsieniami ziemi (górnik) mógł sobie wyrobić taki instynkt. Psychika Krzysztofa mogła „ubrać” ten instynkt w „skórę” dziadka, czyli kogoś, kogo Krzysztof kochał i mu ufał. Nie doszukiwałabym się tu duchów, a raczej podziwiała instynkt człowieka Pozdrawiam wszystkich duchomaniaków  ” Powyżej przedstawiam komentarz Pani, która podpisała się imieniem Xenia. Zawiera bardzo interesujące uwagi. Postanowiłam, że będzie kanwą dzisiejszego wpisu. Zjawiska tak subtelne jak te przedstawiane na blogu zawsze będą wzbudzały kontrowersje,… Czytaj dalej

Dziadek Konstanty

  Bohaterem historii, która pragnę przedstawić jest, tak jak w poprzednim wpisie, osoba przesiedlona razem z rodzicami na Górny Śląsk. Rodzina głównego bohatera pochodzi z terenów dzisiejszej Ukrainy. W przeciwieństwie do Państwa R. ludzie ci, można by rzecz, wygrali los na loterii. Przed wojną mieszkali w bardzo skromnych warunkach, ojciec pracował, jako stolarz, matka opiekowała się pięciorgiem dzieci. Zmiany ustrojowe, z których, oględnie mówiąc, potrafili skorzystać, wywindowały ich do poziomu o jakim nie śnili. Otrzymali duże mieszkanie, dobrą pracę. Wszystkie dzieci, dzięki wsparciu w postaci stypendiów, ukończyły szkoły w tym dwoje zdobyło wyższe wykształcenie. Nie oszukujmy się ustrój komunistyczny nie… Czytaj dalej

Strażnik czy opiekun ?

Historia ta w pewnym stopniu nawiązuje do opublikowanej poprzednio opowieści czytelniczki Biura-Duchów. Pojawia się, bowiem wątek ducha, który można rozumieć dwojako w zależności od nastawienia odbiorcy. Mamy tu do czynienia  z duchem, który niczym mitologiczny Cerber zazdrośnie strzeże swojego terytorium lub skarbu, ewentualnie z duchem, który świadom niebezpieczeństwa, jakie czyha na nieostrożną osobę, robi wszystko, aby zniechęcić ją do dalszych eksploracji. Historia ta wydarzyła się na Śląsku Opolskim. Rodzina R. trafiła tam razem z innymi Polakami przesiedlonymi z polskich Kresów Wschodnich na miejsce Niemców, którzy uciekli, kiedy II Wojna Światowa miała się ku końcowi. Rodzina R. otrzymała mały, ale bardzo… Czytaj dalej

Historia czytelniczki IV

Przedstawiam nastepną relację osoby, która zrządzeniem losu, znalazła się w dość niecodziennej sytuacji. Jeszcze raz dziękuję za szczerość i czas poświęcony na opisanie tych zdarzeń. Państwa wypowiedzi są cenne i warte uwagi. Jak zawsze publikuję je w oryginalnej postaci.   Kolejna historia. Wydarzyła się ok. 10 lat temu. Znajomi remontowali wynajmowane mieszkanie, poprosili o pomoc w remoncie, w piętrowym przedwojennym budynku. Do ich mieszkania prowadziły schody, a ja szłam, jako ostatnia. Znajomy szedł przede mną. Kiedy jego nogi zniknęły mi z oczu, drogę zagrodził mi mężczyzna ubrany w trzyczęściowy garnitur, melonik, miał dewizkę. Wiedziałam, że to duch, który chce mnie… Czytaj dalej