Wycieczka do Pragi


Opiszę dzisiaj historię opowiedzianą mi przez moja koleżankę. Bardzo żałuje, że nie chciała sama przelać na papier swoich doświadczeń. Niestety nie dała się namówić.

Małgosia od lat bardzo interesuje się ezoteryka, medycyną naturalną oraz Feng Shui. Stara się leczyć siebie i bliskich metodami naturalnymi i dba o ochronę energetyczną domu. Nie zajmuje się tymi dziedzinami zawodowo, jednak bezsprzecznie posiada dużą wiedzę i doświadczenie.

Małgosia ma starszą siostrę Annę, która od wielu lat mieszka poza granicami kraju. Dwa lata temu siostra zaproponowała jej wspólna wycieczkę do Pragi. Wszystko składało się znakomicie. Mąż Anny razem z synem udali się na męską wyprawę wędkarską. Małgosia wysłała dzieci na obóz pływacki. Miały mnóstwo czasu dla siebie. Anna przyleciała do Polski, pobyły kilka dni razem, a następnie odjechały autokarem na wymarzoną ekskursję. W dzień zwiedzały, wieczorami gadały bez końca. Ostatniego dnia pobytu odkryły sklep ze starociami. Czego tam nie było! Stylowe meble i eleganckie antyczne precjoza mieszały się ze zwykłymi rupieciami. Wiekowe woluminy walczyły o miejsce na półkach z dziełami Lenina przełożonymi na język czeski. Dla dziewczyn była to istna skarbnica rozmaitości. Szperały tam przeszło dwie godziny i oczywiście kupiły kilka rzeczy. Anna wybrała dla siebie między innymi obraz w pięknej ramie. Był to pejzaż przedstawiający ruiny zamku. Wyglądał niczym ilustracja ze starej bajki. Małgosia twierdzi, że od początku czuła niechęć do tego malowidła. Oczywiście podzieliła się swoimi niepokojem z siostrą, ale ta skwitowała sprawę krótko: „ty masz po prostu inny gust”

Anna wróciła do siebie. Już przy wieszaniu nowego nabytku, doszło do nieprzyjemnego wypadku. Mąż Anny zranił się w dłoń. Konieczne była wizyta w szpitalu i szycie. Był to początek pasma nieszczęśliwych zdarzeń, wypadków i chorób, jakie zaczęły nawiedzać tę rodzinę. Gdyby wyliczyć je wszystkie, stanowiłyby kanwę do horroru i to niestety klasy „B” Do tej pory Anna i jej bliscy żyli spokojnie, można by rzec jak przysłowiowe pączki w maśle. Nie chorowali, nie mieli praktycznie żadnych większych problemów. Odmiana losu była dla nich prawdziwym szokiem. Przerażona Anna zadzwoniła do Małgosi i w rozpaczy wykrzyczała w słuchawkę, ”nas chyba ktoś przeklął”. Ponieważ Małgosia nie mogła pojechać do siostry, zaangażowała w sprawę swoją koleżankę, która również mieszka za granicą i to w stosunkowo niewielkiej odległości od Anny. Julia, specjalizuje się w medycynie naturalnej. Małgosia skontaktowała się z Julią i poprosiła, aby ta odwiedziła jej siostrę i zorientowała się w sytuacji. Julia zgodziła się na mały rekonesans.

Niebawem podzieliła się z Małgosią swoimi wrażeniami. Od pierwszej chwili, kiedy weszła do ich domu, dźwięczała jej w uszach stara niemiecka piosenka. Słyszała śpiew kobiet i dźwięki akordeonu. Oczywiście w domu panowała cisza, ta piosenka stanowiła jedynie cząstkę przekazu mentalnego, jaki otrzymała. Zbadała praktycznie wszystkie pomieszczenia i zlokalizowała źródło negatywnej energii właśnie w salonie. Poleciła Annie, aby pozbyła się obrazu, mimo tego, że został przez nią oczyszczony energetycznie. Twierdziła, że nie spotkała jeszcze tak silnego emitera zarówno zieleni ujemnej jak i innej nieznanej energii, która u niej samej wywoływała bardzo złe odczucia. W pewnej chwili dotknęła ramy i miała spontaniczną wizje związaną z wielkim portretem Adolfa Hitlera. Obrazy wisiały kiedyś w jednym pokoju naprzeciw siebie. Julia nie miała ochoty zgłębiać dalszej historii pejzażu.

Anna zdecydowała o usunięciu obrazu z domu. Całą rodziną jechali  do domku letniskowego, który był ich własnością. Zabrali obraz ze sobą. Wyruszyli z mocnym postanowieniem spalenia go przy okazji ogniska, tradycyjnie organizowanego na zakończenie sezonu letniego Zbieg okoliczności sprawił, że nie zdążyli tego zrobić. Mąż Anny musiał wracać do pracy w związku z jakąś awarią. Zostawili obraz w szopie przy domku.

Dwa dni później otrzymali wiadomość, że ich domek spłonął. Włamali się tam jacyś włóczędzy i najprawdopodobniej zaprószyli ogień. Stało się, co się stać miało. Obraz został zniszczony. Zycie całej rodziny wróciło do normy.

Jestem daleka od tego, aby straszyć Państwa i zniechęcać do zakupu przedmiotów wiekowych. Namawiam jedynie do zachowania ostrożności. Jeśli trafia się w otoczeniu życzliwa dusza, która odradza nabycie konkretnej rzeczy , warto rozważyć czy nie ma racji.

 

 

 

 

740total visits,2visits today

Tagi , , , , , .Dodaj do zakładek Link.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *