Ajahn Brahm „Opowieści buddyjskie”

Z ogromną przyjemnością  pragnę przedstawić Państwu „Opowieści Buddyjskie dla małych  i dużych”  Autorem jest Ajahn Brahm , mnich buddyjski obecnie Opat Klasztoru Bodhinyana. Urodzony w Anglii,  absolwent Cambridge, który szczęście i spełnienie znalazł na trudnej i pełnej wyrzeczeń ścieżce mnicha Tajskiej Tradycji Leśnej.

Już od pierwszych chwil Ajahn zaskakuje wielkim poczuciem humoru i jeszcze większym dystansem do samego siebie. Absolutnie nie przemawia do czytelnika językiem archaicznym . Nawet przez chwilę nie przybiera tonu mentorskiego. Wprost przeciwnie tłumaczy świat uczuć, emocji , wiary i związanych z nimi codziennych problemów na przykładach prostych, dotykających wszystkich. Spróbowałam wyobrazić sobie jak Ajahn  zwróciłby się do czytelnika, jak motywowałby  do przeczytania swoich opowieści. Zrobiłby to chyba tak :

Spisałem te opowieści aby pomóc ci w codziennych zmaganiach z życiem. Jestem jak ty maleńką łódeczką dryfującą na oceanie emocji i wzruszeń. Poznałem odpowiedzi na wiele pytań, pozbyłem się wielu wątpliwości. Korzystaj z mojej wiedzy i doświadczenia. Nie czuję się ani lepszy ani mądrzejszy od ciebie.  Jestem jedynie bardziej skupiony na tu i teraz. Lubię siebie i dzięki temu lubię też ciebie.

Ten sympatyczny człowiek ujął mnie i zauroczył. Moim skromnym zdaniem wiara wyznawana przez czytelnika nie ma tu żadnego znaczenia. Sprawy fundamentalne dotyczą nas wszystkich i każdego z osobna w takim samym stopniu. Wydawca książki – Studio Astopsychologii- na obwolucie zachęca czytelnika słowami :                                 „inspirująca i podnosząca na duchu książka” moim zdaniem nie ma w tym nawet odrobiny przesady. Dostałam od Ajahn’a o wiele więcej niż się spodziewałam.

Na koniec dodam, że kilka opowieści przeczytałam moim dzieciom. Słuchały z zainteresowaniem i ku mojemu zdziwieniu wyciągały daleko idące wnioski. Potwierdza to starą prawdę, że słowa szczere i proste trafiają do każdego serca.

Książka do nabycia tutaj – kliknij.

 

 

Kamienne Kręgi w Węsiorach

Witam serdecznie po dłuższej przerwie. Niestety w moim zawodzie okres luty- marzec to czas ciężki, zawłaszczający całą uwagę i siły fizyczne. Z pomocą Boską i ludzką udało mi się  wziąć udział w  warsztatach wyjazdowych, oczywiście w ramach IPS-u. Tym razem zaproponowano nam zajęcia z zakresu bioenergoterapii. Prowadził je Pan Piotr Gruda, którego przy okazji serdecznie pozdrawiam. Nasz wykładowca zrobił nam miłą niespodziankę proponując zajęcia w plenerze. Udaliśmy się  do wsi Węsiory na Kaszubach, gdzie znajdują się bardzo interesujące kamienne kręgi i kurhany.

Archeolodzy datują powstanie tego cmentarzyska Gotów i Gepidów na I-III wiek. Istnieje wiele dowodów, że powstało ono daleko wcześniej, ale nie daty są najważniejsze. Przeznaczenie kręgów również budzi wiele kontrowersji i pozostawia mnóstwo pytań bez odpowiedzi. Na pewno teren nie służył jedynie pochówkom, a kręgi nie miały tylko symbolicznego znaczenia.

Miejsce to jest przepięknie położone na wzgórzu nad jeziorem Długim. Malownicza okolica, bliskość kurhanów, w których chowano znamienitych członków społeczności oraz moc kręgów to mieszanka silnie oddziałująca na każdego wrażliwego człowieka.

Z punktu widzenia bioenergoterapeutycznego kręgi emitują bardzo przyjazną energię. Zwłaszcza w kręgu zwanym „Głównym” lub „Sędziowskim” występuje silne promieniowanie w kolorze bieli radiestezyjnej. Ten kolor uspokaja, harmonizuje pracę poszczególnych czakr, wzmacnia cały organizm w tym wydatnie układ odpornościowy.

Osoby sceptyczne wobec powyższego znajdą tam bez dwóch zdań spokój, ciszę i przepiękne widoki, które same w sobie mają zbawienny wpływ na skołatane nerwy. Tak właśnie „Ukojenie”  to pierwsze słowo, które przyszło mi do głowy, kiedy moim oczom ukazał się ten cudny krajobraz.

Odwiedzając Węsiory nie wolno zapominać o dwóch rzeczach. Po pierwsze kurhany to groby dawno zmarłych ludzi, a co za tym idzie wchodzenie na nie uważam, za  niestosowne. Po drugie jest to rezerwat archeologiczny i przyrodniczy na terenie, którego występują unikalne gatunki porostów znajdujące się pod ścisłą ochroną.

Jednym słowem jest to Miejsce Mocy wszelakiej. Matka natura daje swoim dzieciom energię, radość, spokój i harmonię. Nam pozostaje korzystać dziękując z szacunkiem za to, co otrzymujemy.

 

Gazeta Spirytystyczna

Otrzymałam od wydawnictwa Rivail egzemplarz  „Gazety Spirytystycznej” .

Redaktorem naczelnym gazety jest Pan Piotr Struczyk. Gazeta dostępna jest jako dodatek do „Gazety Miejskiej” ukazującej się  w Oświęcimiu. Wydawnictwo Rivail dołącza darmowy egzemplarz do każdej zamówionej przez klientów książki. Oczywiście „Gazeta Spirytystyczna” dostępna jest również w formie elektronicznej, poniżej podaję link:

http://www.spirytyzm.com

Nie zdążyłam zapoznać się z całym materiałem proponowanym na stronie. Niemniej ta część  którą udało mi się przeczytać zdecydowanie „smakuje na więcej”. Wysoki poziom zarówno stylistyczny jaki i merytoryczny gwarantowany. Jedną z osób piszących dla „GS” jest Pan Marcin Stachelski, którego znakomite opracowanie „Duchy czy nieznana siła” miałam przyjemność recenzować na blogu.

Jednym słowem zachęcam do lektury – wzbogaca choć nic nie kosztuje!

 

Dylematy moralne

Rozmawiałam niedawno z pewną panią. Znamy się z widzenia, pani Maria jest osobą niezwykle pogodną, więc kiedy zobaczyłam ją smutną i zadumaną, nie mogłam przejść obojętnie i nie zapytać, co jest tego powodem. Powiedziała, że ma ciężko chorą kuzynkę. Jej krewna zmaga się z jedną z tych dolegliwości, które postępują wolno, ale ich skutki są nieodwracalne. Z upływem czasu kuzynka będzie wymagała coraz szerszego zakresu opieki. Jej jedyna córka wstąpiła do zakonu i kończy okres nowicjatu. Zakon o regule klauzurowej, co oznacza, że po złożeniu ślubów wieczystych nie opuści murów zgromadzenia do końca żywota swego. Nie na darmo w dawnych czasach mniszki klauzurowe po ślubowaniu przykrywane były czarnym całunem, co miało symbolizować ich śmierć dla świata. Pani Maria wraz z jeszcze jedna krewna pojechały do dziewczyny, aby prosić ją o ponowne, dogłębne przemyślenie tej decyzji. Przedstawiły jej diagnozę lekarską, rokowania i przebieg choroby. Mimo, że bardzo obrazowo opisały mało optymistyczny scenariusz życia jej matki, dziewczyna nie zmieniła zdania. Postanowiła pozostać w zgromadzeniu, a matką niech zajmą się dobrzy ludzie, za których ona się pomodli. Pani Maria jest osobą wierzącą i w związku z zaistniałą sytuacją przeżywa głęboki konflikt wewnętrzny. Z jednej strony wierzy w tak zwane powołanie, z drugiej zastanawia się jak decyzja córki ma się do „Czcij ojca swego i matkę swoją „ o miłości bliźniego nie wspominając. Ja także mam spore wątpliwości natury moralnej a propos tej sprawy. Nie osądzam jednak tej dziewczyny, bo nie mam prawa tego robić. Koniec końców każdy z nas ponosi sam konsekwencje każdego uczynku i każdej decyzji.

W związku z zakonnicami i dylematem moralnym opisze pewną historię, której bohaterka również wiodła życie zakonne. Jak się okazało po opuszczeniu ciała pozostała tutaj w niezmienionym stanie umysłu.

Zwiedzałam malowniczy zameczek, w którym zorganizowano wystawę ikon. W pobliżu znajdował się fragment zabytkowego muru i park. Nieopodal muru zauważyłam postać zakonnicy. Na podstawie zachowania osób, które obok niej przeszły nabrałam pewności, że jakby to ująć, nie jest widoczna dla wszystkich. Kiedy i ona zorientowała się, że patrzę bezpośrednio na nią najpierw zniknęła. Pokazała się ponownie w nieco bardziej ustronnym miejscu. Powiedziała żebym wzięła kamyk z parkowej alejki. Wydało mi się to trochę dziwne, niebawem zrozumiałam, że szukała sposobu, aby się skontaktować. Kamyk po prostu wskazywał trop energetyczny.

Mówiąc krótko, była to kolejna ofiara przerażającej i okrutnej II Wojny Światowej. Razem z pozostałymi siostrami zajmowała się ukrywaniem dzieci z getta. Siostry oprócz doraźnej pomocy potrzebującym prowadziły sierociniec. Ta działalność pozwalała na przetrzymanie dziecka do momentu zapewnienia mu stałej, bezpiecznej kryjówki. Siostry wiedziały, czym ryzykują, zauważyły też wzmożone zainteresowanie ze strony pewnego pana, który znany był ze swojej szczerej i interesownej sympatii dla okupanta. Pewnego wieczoru moja rozmówczyni wyszła po zieleninę do ogrodu. Ogród znajdował się na tyłach budynku, a od ulicy odgradzał zgromadzenie wysoki płot. W pewnej chwili zauważyła przemykający cień. Zdecydowanie była to męska sylwetka. Skradała się za owym fantomem najciszej jak umiała. Wreszcie go odkryła. Szpicel klęczał przy okienku piwnicznym i podsłuchiwał rozmowę prowadzoną w tym pomieszczeniu. Niestety jedna z sióstr miała bardzo donośny głos. Był to cenny dar w sferze wokalnej, ale nie w życiu codziennym konspiratorek. Wyobraziła sobie, co czeka dzieci, ją, pozostałe siostry i osoby współpracujące, kiedy mężczyzna zrobi użytek ze świeżo pozyskanych informacji. To, że je zadenuncjuje było pewne i stanowiło jedynie kwestię czasu. W desperacji zdała sobie sprawę, że trzyma w ręku małą łopatę, tak zwana saperkę. Nie namyślając się podeszła jeszcze bliżej. Mężczyzna był tak zaaferowany treścią rozmowy, że nie zauważył kiedy podeszła. Uderzyła raz. Nie wiedziała, że ktoś taki jak ona, czyli drobna kobieta może mieć tyle siły. Była pewna, że ogłuszyła konfidenta. Pobiegła do swojej przełożonej. Opowiedziała, co zaszło i poprosiła o pomoc. Razem udały się do ogrodu. Szpicel leżał bez ruchu. Nie miała odwagi go dotknąć. Przełożona obróciła ciało i oświetliła twarz latarką. Mężczyzna był martwy. Przełożona nie rozpaczała, za jedyny problem uznała kwestię pozbycia się zwłok. Następnego dnia ludzie, z którymi siostry współdziałały wywieźli ciało i zakopali je w lesie.

Przełożona kazała wszystkim siostrom modlić się za duszę zmarłego.

Nie rozumiałam, czemu ta szlachetna, oddana dzieciom osoba nie przeszłą do światła tylko tuła się między wymiarami. Otrzymałam odpowiedzieć, która muszę przyznać, bardzo mnie zaskoczyła.

– Jestem tu, bo nie czuję żalu. Popełniłam grzech ciężki i nie potrafię wzbudzić w sobie skruchy. Jest napisane Nie zabijaj- zabiłam. Jeśli kogoś opłakuję to tylko niewinnych, których nie udało się uratować. Nie potrafię myśleć o tamtym człowieku jak o swoim bliźnim. Szukam odpowiedzi na wiele pytań –