Atasha Fyfe „Twoje poprzednie wcielenia”

 

 

Pragnę zaprezentować i polecić Państwa uwadze książkę Atashy Fyfe „Twoje poprzednie wcielenia”. Autorka ma ogromne doświadczenia z regresją w hipnozie, gdyż, jako terapeuta zajmuje się tym zagadnieniem od przeszło 20 lat. Dzięki jej pomocy, ludzie cofają się do swoich poprzednich egzystencji i odnajdują tam źródło obecnych problemów i niepowodzeń. Co ważniejsze, kiedy zrozumieją, jakie blokady, obawy lub nawyki przenieśli do obecnego życia, udaje im się je przepracować i pozbyć się ich całkowicie.

Jeśli wierzymy, że nasze życie wykracza poza długość przetrwania ciała fizycznego to automatycznie przyjmujemy ego, jako składową wszystkich poprzednich wcieleń. Warto byłoby, przynajmniej częściowo poznać siebie z tej perspektywy.

Książka jest napisana bardzo przystępnym językiem i obfituje w przykłady wzięte z życia i dotyczące konkretnych osób, z którymi autorka pracowała. Całość podzielona jest na trzy części

1-Jak możesz odkryć swoje wcielenia

2-Korzyści z bycia świadomym swoich poprzednich wcieleń

3- Ćwiczenia

Moim skromnym zdaniem, jest to praktyczny poradnik, który pozwala podjąć samodzielną pracę, ukierunkowaną na poznanie poprzednich wcieleń. Sama byłam zdziwiona ile wskazówek mam w zasięgu wzroku, tylko przez życiowy pośpiech nie zwróciłam na nie należytej uwagi.

W książce opisano ciekawy przypadek, który przywodzi skojarzenie z pewną znaną panią u szczytu władzy. Otóż, można przyjąć, że jeśli kobieta uwielbia broszki to stanowią one dla niej swego rodzaju ekwiwalent medali lub wojskowych baretek, noszonych jeszcze nie tak dawno temu, w poprzednim życiu. Gdyby do tego dołożyć styl ubioru, sposób poruszania się i ogólnie sposób bycia, pani, którą mam na myśli, składa się z tego całkiem wyraźny i przekonujący obraz .

Książka ukazała się nakładem wydawnictwa Studio Astropsychologii

Do nabycia TUTAJ

Konferencja „Dokąd po śmierci?” cz. II/III

Szanowni Państwo!

 

Proponuję dwie kolejne części relacji z Konferencji „Dokąd po śmierci?”

Mam nadzieję, że z przyjemnością Państwo obejrzycie proponowany materiał. Ja sama ze wzruszeniem wróciłam do miłych wspomnień. Spełnianie marzeń to wielka łaska i jestem wdzięczna, że dane mi było tę łaskę otrzymać.

 

Cz.II

https://www.youtube.com/watch?v=E11M6jksCE4

 

Cz.III

https://www.youtube.com/watch?v=ykSoErYX5GY

Przeczucie śmierci – czy istnieje?

 

Często piszecie Państwo o snach, znakach i dziwnych sytuacjach poprzedzających wiadomość o śmierci kogoś bliskiego lub przynajmniej znajomego. Co ciekawe, te swoiste zwiastuny mają charakter powtarzalny i stają się motywem towarzyszącym danej osobie przez całe życie.

Przytoczę przykłady:

„Od dzieciństwa sny o wypadających zębach były dla mnie ostrzeżeniem. Pierwszy raz, kiedy śniłam ten sen, zapytałam mamę, co taki sen oznacza? Odpowiedziała mi, że to może oznaczać czyjąś śmierć lub chorobę. No i stało się, umarła bliska nam sąsiadka. Kiedy następny raz miałam ten sen zmarł jej mąż. Te zgony nastąpiły w krótkim czasie. Do dzisiejszego dnia tak mam. Sen wyprzedza wiadomość o śmierci.”

„Jako nastoletnia dziewczyna topiłam się i cudem mnie uratowano. W wodzie szybko straciłam przytomność i nie mam żadnych nadzwyczajnych wspomnień. Jednak od tego wydarzenia bardzo wyostrzyła się moja intuicja. Poza tym pojawił się sen, który zawsze przepowiada śmierć kogoś z rodziny lub osoby z kręgu znajomych. Śni mi się wielka sala. Po środku sali stoi duży stół nakryty przepięknym białym obrusem. Nie ma żadnej zastawy itp. przedmiotów. Jedyna ozdoba to ogromny kryształowy wazon pełen kwiatów. Obchodzę ten stół, wącham kwiaty, ( co ciekawe za każdym razem innego gatunku) i czuję się tak jakbym na kogoś czekała. Po latach nie mam już wątpliwości, że za chwile zadzwoni telefon, albo spotkam kogoś, kto przekaże mi smutną wiadomość.”

Czy osoby umierające mogą, jak najdosłowniej, zawiadomić nas o swojej śmierci? Wszystko wskazuje na to, że istnieje taka możliwość.

„Rosyjski klinicysta, prof. G. Sergiejew, dokonując pomiarów termodynamicznych w powietrzu otaczającym głowę umierającego, stwierdziła krótkotrwały wzrost emisji energii tuż przed ostatnim uderzeniem serca. Wiele wskazuje na to, że nośnikiem informacji o śmierci są fale elektromagnetyczne zbliżone długością do nadfioletu. Informacja odebrana telepatycznie przez śpiącego oddziałuje na proces skojarzeń w czasie marzeń sennych, przy czym powstałe wizje mogą mieć charakter symboliczny”[1].

Jest to bardzo przekonujące wytłumaczenie. Zwłaszcza, jeśli wierzymy w istnienie pola morfogenetycznego, które łączy nas wszystkich.

Symboliczny charakter tych wizji pozostaje sprawą indywidualną. Prawdopodobnie ktoś, dla kogo wizyta u stomatologa, jest doświadczeniem apokaliptycznym, skojarzy śmierć z chorymi zębami. Wszak wypadający ząb jest martwy i nic nie jest w stanie na powrót połączyć go z dziąsłem. Jest to swoista alegoria śmierci.

Czy stół przykryty białym obrusem nie kojarzy się Państwu z katafalkiem? Na stole nie ma zastawy, nie ma wspaniałych potraw. Po prostu, pokarmy fizyczne nie są już potrzebne. Kryształowy wazon, to dla mnie metafora kruchości ludzkiego życia. Natomiast zmieniające się bukiety kwiatów nasuwają myśl o ostatnim pożegnaniu, ale też o różnorodności ludzkich charakterów, które mogą reprezentować. Zarozumiały narcyz, piękna róża, ciepły i zawsze radosny słonecznik, melancholijny irys, można by długo wymieniać.

Nasuwa się kolejne pytanie, czy nie będąc ekstrasensem można przewidzieć czyjąś śmierć?

A może wszyscy mamy takie zdolności, tylko z nich nie korzystamy?

„Jest takie zdarzenie, które szczególnie zapadło mi w pamięć. Lata temu, w dzień mojej imprezy urodzinowej, kiedy składał mi życzenia mój brat, tak po prostu przyszła mi myśl, że to jest nasze „ostatnie pożegnanie!!” W takim sensie, jakbym widziała czarną wstążkę na wiązance pogrzebowej. W tamtym momencie ogarnęło mnie przerażenie i czuję je również teraz jak o tym wspominam. Niestety mój brat kilka tygodni później zmarł. Do dnia dzisiejszego nie mogę tego pojąć.”

My, istoty żyjące w ciałach fizycznych „nie znamy dnia ani godziny”. Nasza świadomość jest tak zaprojektowana i dobrze, bo cóż by to było za życie, gdybyśmy znali dokładną datę śmierci? Jestem natomiast głęboko przekonana, że nasza dusza doskonale zna datę opuszczenia ciała i jakoś się na to wydarzenie przygotowuje. Być może w ten sposób wychwytujemy taki „sygnał odejścia” i dla tego zdarzają się sytuacje, jak ta opisana powyżej.

Inny przykład:

„Moja siostra i szwagier to zapaleni podróżnicy. Mieszkają od lat w Holandii, powodzi im się dobrze i po prostu stać ich na egzotyczne wyjazdy. Kiedy urodził im się syn Alan, nie zrezygnowali ze swojej pasji. Nasza mama miała im nawet za złe, że podróżują z tak małym dzieckiem. Siostrzeniec zawsze cieszył się na każdy wyjazd, żartowaliśmy, że pasję wyssał z mlekiem matki. Cztery lata temu (gdy Alan miał 6 lat) zaplanowali wyjazd zimowy. Piękna okolica i pensjonat urządzony „pod dzieci”. Dwa dni przed wyjazdem Alan miał w nocy zły sen, obudził się z płaczem. Powiedział, że nie chce wyjeżdżać, bo „boi się tamtego miejsca” Jakoś go jednak przekonali. W drodze wydarzył się okropny wypadek. Najbardziej ucierpiał

Alan. Jego serduszko przestawało bić aż trzy razy. Lekarze, którzy go ratowali, nie przyjmowali podziękowań. Powiedzieli, że on sam wywalczył swoje życie. Kiedy Alanek odzyskał przytomność powiedział „ Mówiłem wam, że boję się tego miejsca. Mój przyjaciel (Alan przyjaźnił się z Felixem, który zmarł pół roku przed wypadkiem) ostrzegł mnie, żebym został w domu. Ja wiem, że umarłem, ale tylko na chwilę. Najpierw się bałem, ale Felix się pojawił i kazał mi biec do siebie, wracać do domu.” Czy możliwe jest, żeby takie małe dziecko przeczuło to wszystko? Praktycznie przewidziało własna śmierć?„

Parafrazując słowa wieszcza „Czucie i wiara, silniej mówią do dzieci niż mędrca szkiełko i oko”. Na poziomie -poza ciałem-, czyli, częściowo również we śnie, wiek człowieka nie ma znaczenia. Czy Alan miał przeczucie śmierci? Nie wiem, czy tak można nazwać jego lęki. Na pewno otrzymał ostrzeżenie.

Dzieci są niezwykle wrażliwe nie tylko na poziomie fizycznym, ale również duchowym. Warto ich zatem słuchać, a czasem zawierzyć ich przeczuciom.

Ilustracja: autorstwa Azuma Itsuko

 


[1] Krzysztof Boruń „Spór o duchy”

Relacja z konferencji „Dokąd po śmierci” cz. I

Mili Państwo!

 

Mój kolega Michel Rachel, związany z niezależną telewizją NTV, najwyraźniej uznał, że sen jest dla słabych i oto zmontował pierwszy fragment nagrania z Konferencji.

Mam przyjemność zaprezentować Państwu ten materiał. Jest to zaledwie przedsmak całości, niemniej wspaniale oddaje cudowną atmosferę panującą na sali.

 

https://www.youtube.com/watch?v=yhmNDDkHcQ8&feature=share

Sebastian Minor Tanato – terapeuta

 

 

Drodzy Państwo!

Konferencja, „Dokąd po śmierci?” została oczywiście nagrana. Jest to wielogodzinny materiał, rejestrowany z kilku kamer. Chcemy, aby jakość tego, co Państwu zaprezentujemy była jak najwyższa. Mam tu na myśli nie tylko obraz, ale również dźwięk. Jako kompletny laik w części technicznej zdaję się na kolegów z NTV. Zapewniam, że kiedy będzie to możliwe zawiadomię o dostępności nagrania.

Dzisiaj proponuję rozmowę z Sebastianem Minorem tanato terapeutą, który w ciekawy sposób przekazuje swoją wiedzę. Nagraliśmy sporo filmów, niestety nie wszystkie udało nam się wyemitować na konferencji. Dyskusja zajęła większość czasu i jesteśmy z tego powodu bardzo zadowoleni. Mam nadzieję, że te wartościowe programy umilą Państwu czas w oczekiwaniu na relację z konferencji.

 

https://www.youtube.com/watch?v=mqYaA8DL8wg&feature=youtu.be