Anand Dilvar „Niewolnik – jak przebudziłem się do życia”

Proszę wyobrazić sobie młodego mężczyznę, który wieczorem bawi się na imprezie, a rano budzi w sparaliżowanym ciele, bez możliwości kontaktu z otoczeniem. Taka historia przydarzyła się autorowi książki, którą pragnę dzisiaj przedstawić.

Anand Dilvar, zapadł w śpiączkę po zażyciu narkotyków. Wcześniej szukał ucieczki od codziennych problemów w całonocnych eskapadach suto zakrapianych alkoholem. Prowadził ryzykowny styl życia, psychologicznie definiowany jako samobójstwo rozłożone w czasie.

Autor nie doceniał daru życia ani oddania ludzi, których los postawił na jego drodze. Nie zdarzały mu się chwile głębszej refleksji, a jeśli snuł rozważania egzystencjalne to ograniczały się one do obwiniana bliskich o własne niepowodzenia. Na tym etapie mentalnym jego „szklanka była do połowy pusta”, a jej zawartość miała gorzki smak porażki.

Zrządzeniem losu, Anand został przykuty do szpitalnego łóżka, odcięty od rodziny, pozbawiony jakiejkolwiek możliwości kontaktu ze światem zewnętrznym, zdany na łaskę i niełaskę otaczających go osób. Kiedy stracił wszystko, co dane jest człowiekowi w tym wymiarze, odezwał się subtelny wewnętrzny głos, duchowy przewodnik lub po prostu najgłębsza część jego świadomości. Przez wiele dni i miesięcy nasz bohater trwał w głębokim procesie przemiany, nie tylko radykalnie korygując swoją życiowa optykę, ale też odkrywając ogromne pokłady miłości, o której zdawał się wcześniej zapomnieć.

Przed lekturą „Niewolnika” słyszałam wiele skrajnie różnych opinii na temat tej książki. Sporo było opinii krytycznych. Pojawiały się zarzuty, że brak jej tajemniczości, że napisana jest niewyszukanym językiem bez subtelnych niedomówień lub zaskakujących wolt, niewątpliwie dopieszczających intelektualnie, co bardziej wyrobionych czytelników. Książce wytykano brak otwartych pytań i erudycyjnych puent. Wskazywano, że Anand Dilvar to nie przepełniony mistycyzmem Osho, ani nawet urokliwie mroczny Paulo Coelho.

Każdy ma oczywiście prawo do własnego zdania, więc również ja skorzystam z tej możliwości.

W moim mniemaniu, fenomen Osho polega na tym, że jest on zjawiskiem unikatowym i dla dobra wszystkich takim powinien pozostać. Natomiast Paulo Coelho ma tyle samo fanatycznych wręcz wielbicieli, co przeciwników, określających jego twórczość mianem intelektualnego fast foodu.

Tymczasem Anand Dilvar nie jest literatem i nie rości sobie pretensji do bycia guru.

„Jeśli zastanawiasz się, kim jestem, że pisze do ciebie w ten sposób, moja odpowiedź brzmi: jestem nikim. Jestem tylko inną wersją ciebie. Jedną z miliardów istot ludzkich, która wybrała wolność i przyjęła odpowiedzialność za swoje życie.”

Pisze z życzliwością i prostotą. Największą zaletą jego książki jest bezpretensjonalny przekaz, wolny od podtekstów i wieloznaczności. Nie ma tu pożywki dla domysłów odbiegających od prawdy płynącej prosto z przestrzeni serca.

Dilvar napisał niewielką objętościowo książkę, która niewątpliwie ma potencjał, aby zmienić wiele serc i umysłów. Zawarł w niej istotny przekaz: w twojej szklance jest zawsze tyle ile potrzebujesz, aby ugasić pragnienie duszy.

Publikacja ta jest również przyczynkiem do dyskusji o definicji tak zwanej śmierci mózgowej oraz ukrywanej, ciemnej stronie transplantologii.

Dziękuje wydawnictwu Samsara za przesłany egzemplarz.

Książka do nabycia TUTAJ

 

Tagi , , , , , , , , , , .Dodaj do zakładek Link.

Jedna odpowiedź na „Anand Dilvar „Niewolnik – jak przebudziłem się do życia”

  1. Nie czytałam tej ksiażki

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *