Tytułem informacji

Moi Drodzy!

Wyjeżdżam na tygodniowe warsztaty z Ajurwedy.

Bardzo się na ten wyjazd cieszę. Jednak z doświadczenia wiem, że nie będę miała sposobności ani warunków, aby sprawdzać pocztę i odpisywać na maile. Proszę, więc o cierpliwość i wyrozumiałość.

Po powrocie nadrobię zaległości.

To dla mnie piękny, fascynujący ale i forsowny wyjazd.

Pozdrawiam Was wszystkich cieplutko !

Wielkie podziekowania dla Was wszystkich !

Moi Drodzy!

Śpieszę poinformować Was, że blog Biuro Duchów został dodany do Loży Kultowej.

http://www.blog.pl/znani/Loza-kultowa

 

 

Jest to możliwe tylko dzięki ogromnemu wsparciu, jakie otrzymuję z Waszej strony. Ta dobra energia pozwala mi pisać i odpowiadać na wielką ilość emaili, jaką odbieram prawie każdego dnia..

Blog to dla mnie taka swoista przygoda życia – cieszę się, że mogę dzielić ją z Wami!

Wiara jako klucz do rzeczywistości


„Wiara jest kluczem do rzeczywistości. Prawie zawsze uważamy granice naszej wyobraźni i naszej fantazji za granice wszechświata. Ale jeśli niewiele wiemy i równie mało mamy fantazji, wówczas świat, w którym żyjemy, jest bardzo ograniczony. Wraz z każdym uprzedzeniem, które pokonujemy, staje się on nieco większy i piękniejszy.”*

Każdego dnia jakieś treści przyjmujemy lub odrzucamy. Nasz mózg nieustannie przetwarza i weryfikuje informacje. Kierujemy się przy tym bardzo często nie twardą logika, ale wiarą ,emocjami, sympatią bądź antypatią. Taka jesteśmy skonstruowani.

Jeden z czytelników bloga napisał „ Nic nie ma po śmierci, człowiek to mięso- a wy wierzycie w te bzdury o duszy, bo boicie się przyjąć tej prawdy. Wolicie się łudzić, że skończycie lepiej niż każda padlina zakopana w ziemi. To jest naiwne i żałosne” Rzekłabym skrajnie radykalna wypowiedź. Oczywiście rozumiem, że dla ateisty takie myślenie jest normą, skoro nie ma Boga to i dusza nie mieści w jego widzeniu świata. Tak sobie pomyślałam czy bałabym się przyjąć, że jestem tylko ciałem fizycznym? Śmiem twierdzić, że nie! Takie podejście wiele spraw upraszcza. Nie mam duszy, a więc podlegam tylko prawom ludzkim. Nie obawiam się żadnej kary za grzechy, czy ( w moim rozumieniu) karmicznych konsekwencji popełnionych czynów. Jednym słowem, jeśli uda mi się uniknąć „karzącej ręki sprawiedliwości” to „hulaj (nomen omen?) dusza piekła nie ma „ Czy było by mi smutno, że koniec będzie definitywny? Nie! Mam dzieci i rozpatrując sprawę w tych kategoriach, żyję w nich poprzez materiał genetyczny, który im przekazałam. Moje popioły użyźnią ziemię, a więc i w tym aspekcie można odnaleźć pozytywy.

Wolę jednak żyć z głęboką wiarą w Stwórcę i moją nieśmiertelną duszę. Nawet, jeśli okaże się, że żyłam złudzeniami ( żadnej możliwości nie wykluczam z góry w przeciwieństwie do autora powyższej widomości) to będzie życie piękne i bogate. Życie przepełnione nadzieją, że jeśli nawet popełnię jakieś błędy, będzie mi dane je naprawić. Nadzieją – a nie strachem przed konsekwencjami czy piekłem – bez względu na jego nazwę. Poszerzanie granic własnej percepcji to często ciężka praca, wymagająca treningu i dyscypliny. Pozwala jednak spojrzeć na rzeczywistość (sic!) w sposób, jaki nie każdemu jest dany. Taki odbiór świata jest moim wyborem. W konsekwencji, jako osoba biorąca odpowiedzialność za swoje życie, w mocno rozszerzonym znaczeniu tej deklaracji, staję przed wieloma dylematami, przed, którymi Pan drogi ateisto nigdy nie stanie. Zajmuję się nie tylko swoim mięsnym opakowaniem, ale także, a może przed wszystkim, duszą, którą pojmuje, jako prawdziwe JA.

Każdy z nas ma święte i niezbywalne prawo samostanowienia – nie ważne czy pojmowane przez pryzmat „wolnej woli” czy konstytucję. Nie rozumiem, więc skąd bierze się wrogie nastawienie wobec osób, które myślą i czują jak ja. Czyżby do pisania szyderczych emiali, prowokowała, mniej lub bardziej uświadomiona obawa, że ja i mnie podobni mamy rację ???

 

 

  • cytat pochodzi z książki L.Ingrish „Rozmowa z cieniem”
  • obraz autorstwa Agnieszki , którą przy okazji serdecznie pozdrawiam !

To wszystko z miłości …

Jest to przekaz , który otrzymałam kilka tygodni temu.

We śnie znalazłam się w lesie , siedziałam na wielkim pniu drzewa obok mnie zobaczyłam starszego pana o bardzo przyjemnej powierzchowności. Zapytałam go kim jest i czego oczekuje. Przedstawił się jako Marian i poprosił o wysłuchanie .

Kiedy Marian urodził się ta miejscowość była wsią , dopiero za Czerwonej Polski uzyskała prawa miejskie. Jego rodzice byli ludźmi zamożnymi, posiadali dużo ziemi i bydła .Ojciec był wielkim konformistą i współpracował z każdą władzą i ustrojem jaki na tym terenie nastawał. Mawiał ,że nic nie ma znaczenia tylko ziemia …Kiedy Marian wszedł w wiek młodzieńczy zakochał się w dziewczynie mieszkającej w jednym z gospodarstw w tej samej wsi.

Teresa również należała do zamożniejszej części mieszkańców ale jej rodzina reprezentowała odmienny światopogląd od ojca Mariana .Wielcy patrioci ,wychowujący swoje dzieci pod hasłem „Bóg, Honor, Ojczyzna”. Teresa bardzo szybko dała Marianowi do zrozumienia , że nie jest jej obojętny .Mniej więcej w okresie kiedy zaczęli przebąkiwać o zaręczynach wybuchła tragiczna II Wojna Światowa .

Ojciec Mariana twardą ręką trzymał wszystkie swoje dzieci i zagroził „że nogi z d.. powyrywa jak się który w co głupiego wplącze „ z oka ich nie spuszczał , uniemożliwiając wręcz wszelkie podejrzane kontakty .No cóż to nie były czasy bezstresowego wychowania i dzieci , nawet te starsze, liczyły się ze zdaniem rodziców .Marian drżał o Tereskę wiedząc , gdzie są jej bracia i czym się zajmują .Poprosił , żeby za niego wyszła i wyprowadziła się z tego „niebezpiecznego środowiska” jakim był według Mariana jej dom rodzinny . Teresa była oburzona jego słowami i powiedziała , że jest już związana przysięgą ważniejszą niż wszystkie inne , co oznaczało ,że wstąpiła w szeregi AK.

Przez wieś i dom Mariana przetoczyły się wojska niemieckie , radzieckie wreszcie nastała tzw. władza ludowa .Wcześniej Marian myślał z trwogą o tym ,że Tereska może zakończyć życie w katowni Gestapo  teraz drżał z powodu katowni UB. Miał serdecznie dosyć wojny. Pragnął jedynie żyć spokojnie , pracować i ponad wszystko ożenić się z Tereską .Rozmawiał z nią wielokrotnie nie bacząc już na swojego ojca .Prosił ,błagał ale ona uparcie twierdziła , że woja dla niej trwa nadal i co gorsza chodziła do lasu gdzie ukrywał się jej brat ze swoimi towarzyszami. Marian kilkakrotnie usiłował ją śledzić ale zawsze była bardzo czujna. Wreszcie mu się udało i doszedł za nią do miejsca gdzie ukrywali się partyzanci. Wtedy w jego głowie powstał plan rozwiązania sytuacji tak żeby Teresa już zawsze była z nim i żyła bezpiecznie .

Pod pretekstem zakupu nowego ubrania poprosił Teresę aby mu towarzyszyła podczas podróży do sąsiedniego miasta . W tym samym czasie oddział wojska i UB „likwidował bandytów ukrywających się w lesie „ Brat Teresy zginął na miejscu pozostała trójka czując , że nie wydostaną się z pułapki popełniła samobójstwo. Tak to Marian ich wydał.

Stało się jak chciał. Teresa po okresie żałoby wyszła za niego , żyli dostatnio , urodziły im się dzieci .Marian często myślał o tym czego się dopuścił , zwłaszcza ,że Teresa kilka razy do roku odbywała swoistą pielgrzymkę do lasu i prosiła męża aby jej towarzyszył .Kiedy Marian przeszedł na emeryturę miał jeszcze więcej czasu do rozpamiętywania swojej winy.

Wreszcie nie wytrzymał i wyznał wszystko Teresie .Nie desperowała , nie dała mu w twarz , po prostu zaczęła traktować go jak powietrze .Przestał dla niej istnieć.Po miesiącu takiego życia, Marian poszedł do szopy i doprowadził do stanu używalności broń, która należała jeszcze do jego ojca. Udał się  do lasu , gdzie jak powiedział, chłopaki na niego czekali.

Na pogrzebie syn zapytał jego żonę : Mamo czy ojciec nie zasłużył na bodaj jedną twoją łzę? Odpowiedziała : Ojciec zrobił to co powinien.

Mam nadzieję , że Marian znalazł spokój ducha i Światło przyjęło go  do siebie.

Nasuwa mi się jednak pewna refleksja , ile takich historii wygenerowała ta wojna ? Czyn popełniony przez Mariana był straszny , ale nie mnie go osądzać .Zwłaszcza ,że żyjemy od lat w pokoju , a wojnę znamy na szczęśćie tylko z filmów i książek.

Proszę pamiętajcie „tyle wiemy o sobie ile nas sprawdzono”

 

 

 

 

 

Blog mediumiczno – historyczny

Witam !

Postanowiłam podzielić się z Wami historiami , które pochodzą albo z bezpośrednich przekazów , albo są zasłyszane  od osób trzecich , które doświadczyły „dotknięcia nieznanego” .

Przeżyłam tzw. śmierć kliniczną i od tego czasu w moich snach zaczęli pojawiać się ludzie , a ściślej mówiąc dusze szukające drogi , przywiązane jednak z różnych powodów do „tego świata”. Nie wiem dlaczego akurat moja skromna osoba znalazła się w polu ich zainteresowania . Przyjmuję to co życie niesie z całym dobrodziejstwem inwentarza .

Prywatnie interesuję  się medycyną naturalną  , radjestezją oraz masażami .

Nigdy nie prowadziłam bloga – ten jest pierwszy . Wewnętrzny głos podpowiada mi , że to dobry pomysł . Nie wiem jak potoczy się moja przygoda z blogowaniem .Nie wiem  dokąd mnie zaprowadzi . Zaczynam działać i zapraszam Was do czytania.