Dyktowania Ludzi w Duchu cz. V „Wielcy Polacy”

Ukazała się kolejna odsłona cyklu Dyktowania Ludzi w Duchu.

Robert Gajdziński, opiekun spuścizny pozostawionej przez medium Nell Halinę Noell, przesłał mi piąty tom zatytułowany: „Wielcy Polacy”.

Wybór Dyktowań otrzymanych od polskich patriotów, ludzi, którzy w swoim życiu wiele dla Polski zrobili, nie jest oczywiście przypadkowy. Wszak mamy stulecie niepodległości, a więc jest to znakomity czas, aby przypomnieć sylwetki tych znamienitych osób również na płaszczyźnie przekazów mentalnych.

W książce znajdują się dyktowania otrzymane, między innymi od: marszałka Józefa Piłsudskiego oraz słynnego pianisty i wielkiego orędownika sprawy polskiej Ignacego Paderewskiego.

Dyktowali: św. Jerzy Popiełuszko, Emilia Plater, Adam Mickiewicz i wielu innych zasłużonych Polaków.

W książce, przypomniano również jasnowidzenie, niezwykłej uzdrowicielki i medium, Walerii Sikorzyny, której ukazał się duch marszałka Piłsudskiego, przekazując ostrzeżenie o nieuniknionej wojnie. Kobieta zapamiętała istotne informacje, sporządziła nawet stosowne rysunki. Niestety, w styczniu 1938 roku, udało jej się dotrzeć jedynie do adiutanta marszałka Rydza- Śmigłego. Jej przekaz potraktowano podejrzliwie i jak można mniemać zlekceważono. Wizja Walerii Sikorzyny spełniła się w całej rozciągłości, nie wyłączając dróg natarcia wojsk niemieckich.

Marszałek Piłsudski, bardzo interesował się zjawiskami paranormalnymi, znał sławnych jasnowidzów, jak chociażby Stefana Ossowieckiego i sam wykazywał pewne zdolności w tym kierunku. Nie dziwi więc fakt, że jako wolna Dusza, robił co mógł dla sprawy, której poświęcił całe swoje życie.

 

Dziękuję za przesłanie tego tomu.

Książka do nabycia TUTAJ

Informuję również, że wydawnictwo New Reality Books posiada kanał YouTube:

 

Robert Schwartz „Odważne dusze”

 

Każdy z nas zastanawiał się nad znaczeniem swojego obecnego życia. Zadajemy sobie wiele pytań: Czy żyjemy tylko raz? Czemu spotykają nas trudne, traumatyczne doświadczenia? Jak to jest, że życie innych ludzi wydaje się bezproblemowe, a nasze jawi się jako pasmo przeszkód i trosk? Czyżby los był tak ślepy, a Stwórca niesprawiedliwy?

Zwolennicy teorii o transmigracji dusz, dopatrują się znaków i powiązań między poprzednim, a obecnym wcieleniem. Jeśli udaje im się dotrzeć w głąb siebie, odebrać metafizyczny komunikat dotyczący przeszłości, są zdumieni, że zaplanowali swoją drogę i podjęli się tak poważnych wyzwań. Bez wątpienia ludzki umysł, osadzony w świecie fizycznych doświadczeń i ocen moralnych powiązanych z wartościami tego świata, nie jest w stanie przyjąć tak trudnej wiedzy. To zrozumienie można osiągnąć tylko z poziomu serca.

Robert Schwartz, podjął temat planowania przedurodzeniowego i zaprosił do współpracy osoby, wyrażające chęć poznania przyczyn swoich obecnych problemów, poprzez kontakt z opiekunami duchowymi. Aby umożliwić odebranie tych informacji, autor poprosił o pomoc media channelingowe, za pośrednictwem których informacje mogły płynąć zarówno z pola Akaszy, jak i od istot duchowych.

Mamy tu do czynienia z głębokim spojrzeniem na proces planowania przedurodzeniowego. W książce znajdziemy historie dziesięciu osób, zmagających się z chorobami ciała, wychowaniem dziecka z niepełnosprawnością, alkoholizmem, narkomanią, śmiercią ukochanej osoby. Robert Schwartz w sposób celowy wybrał te tematy, gdyż dotykają one najboleśniejszych i częstych doświadczeń wielu ludzi na całej kuli ziemskiej.

„Odważne dusze” to szczególna lektura i zapewne nie każdy czytelnik będzie rezonował z tezami w niej zawartymi. Powiem więcej, to książka kontrowersyjna i niełatwa w odbiorze. Tak się jednak składa, że treści lekkie i przyjemne mają niski ciężar gatunkowy i nie poprowadzą nas w miejsca i tematy warte zbadania.

Jeśli mieliście Państwo, okazję zapoznać się z pracami dr Michaela Newtona i współgrały one z Waszym sercem, Robert Schwartz i jego „Odważne dusze” również staną się Wam bliskie.

Do mnie w sposób szczególny przemówił ten oto fragment:

„Każdy z nas jest ziarnem zasianym w wibracji naszego obecnego świata. Kiedy podniesiemy swa własną częstotliwość, rozwijając się dzięki stawianym w życiu wyzwaniom, podniesiemy także częstotliwość świata. Niczym pojedyncza kropla barwnika w szklance wody, każda osoba zmienia cały odcień świata. Gdy tworzymy uczucia radości, nawet jeśli żyjemy samotnie na szczycie góry, emitujemy częstotliwość, która ułatwia innym bycie radosnym. Gdy kreujemy poczucie pokoju, rezonujemy energią, która może położyć kres wojnom. Kochając, pomagamy kochać innym, zarówno tym, których spotkamy, jak i tym, którzy nas nigdy nie poznają. To, kim jesteśmy, jest zatem o wiele bardziej znaczące niż cokolwiek, co kiedykolwiek moglibyśmy zrobić.”

Wydawnictwu Samsara, dziękuję za udostępnienie tej pozycji!

 

Nowy numer miesięcznika Nieznany Świat, a w nim Astrologia – a śmierć kliniczna

Chciałabym polecić Państwa uwadze nowy (11) numer miesięcznika Nieznany Świat.

Znajdziecie tam wiele ciekawych artykułów, poświęconych nie tylko duchowości i zjawiskom paranormalnym, ale również historii i zdrowiu. Rekomenduję szczególnie:

-znakomity tekst „Paryskie Królestwo Zmarłych” Ilony Zdrojewskiej poświęcony tym jedynym w swoim rodzaju katakumbom

-rozmowę z prof. Ervinem Laszlo „Wędrówka do Akaszy”

-opowieść Mikołaja Miedwiediewa „Duchy i widma: cena sławy?”

-rozważania dr Włodzimierza Borzęckiego „Dusza i seks”

Numer jest bardzo ciekawy i trudno się od niego oderwać. Ze szczegółowym spisem treści można zapoznać się TUTAJ

W tym znakomitym gronie znalazło się miejsce również dla mojej publikacji, a jest to rozmowa z wybitnym astrologiem Piotrem Gibaszewskim – pod wiele mówiącym tytułem „Astrologia a śmierć kliniczna”

Jakiś czas temu, na blogu publikowałam wywiad z Piotrem Gibaszewskim, który bardzo Państwa zainteresował – poniżej link do tego tekstu:

Astrologia : prawdy i mity.

Astrologia prawdy i mity – rozmowa z astrologiem Piotrem Gibaszewskim

Alicja Łukawska „Duchy Kresów Wschodnich”

Z ogromną przyjemnością chciałbym polecić Państwu absolutnie niezwykłą książkę autorstwa Alicji Łukawskiej „Duchy Kresów Wschodnich”

Od razu podkreślam, niech Państwa nie zmyli tytuł, bo nie jest to banalne wademekum, nawiedzonych posesji, lecz jedyny w swoim rodzaju przewodnik po Kresach Wschodnich. Autorka, z niezwykłą swadą opisuje miejsca i bohaterów zjawisk paranormalnych, wplatając w każdą opowieść wiele faktów historycznych, obserwacji socjologicznych i smaczków obyczajowych. Maluje barwny, przepełniony nostalgią obraz świata, który choć z punktu widzenia geopolitycznego przeminął, to jednak pozostawił po sobie niezatarty ślad w kulturze i sercach wielu Polaków.

W rozdziale VI przedstawione zostały strefy anomalne i miejsca mocy, takie jak jezioro Świteź na Białorusi, litewska Góra Krzyży w Szawlach czy Las Pokaini na Łotwie, którym, co warte podkreślenia, interesowała się nawet amerykańska NASA. W kolejnej części możemy dowiedzieć się o tajemniczych świętych kamieniach Kresów, jak chociażby tzw. Białoruskie Stonehenge nad jeziorem Janowym i innych podobnych strukturach, licznie występujących na tych terenach.

Ta część książki pozwala zaplanować marszrutę niejednej wyprawy! W myśl zasady cudze chwalicie swego nie znacie, szukamy niebanalnych miejsc i tras turystycznych, gdzieś na odległych kontynentach, podczas gdy za miedzą mamy równie ciekawe i warte odwiedzenia artefakty z przeszłości. Dodajmy, że wiele z opisanych miejsc nadal emanuje silną energią i zaliczana jest do tak zwanych stref anomalnych. Część z nich, po dziś dzień otaczana jest wielkim szacunkiem, a nawet religijną estymą ze strony miejscowej ludności. Rzecz jasna istnieją liczne legendy dotyczące ich powstania i przeznaczenia.

Alicja Łukawska, sporo miejsca poświęciła również postaciom ze słowiańskiego panteonu bogów i demonów, które płynnie przeniknęły do folkloru i wierzeń ludowych, a to jako wampir, a to charakternik, czyli ukraiński wojownik i szaman.

Z wielką przyjemnością przeczytałam rozdziały dedykowane polskim malarzom transowym, spirytystom, kresowym jasnowidzom, mistykom i wynalazcom, których sylwetki zaprawdę należałoby ocalić od zapomnienia. Byli to wszak ludzie nietuzinkowi, w swoim czasie sławni w całej Europie, obdarzeni fenomenalnymi zdolnościami parapsychicznymi (Stefan Ossowiecki), błyskotliwym talentem literackimi (Stefan Grabiński) czy posiadający spektakularne dokonania naukowe (dr Jodko-Narkiewicz).

Dbajmy o naszą, kresową spuściznę, gdyż sąsiednie narody bardzo chętnie napiszą historię na nowo i budując swoją tożsamość narodową adoptują najpierw wielkie osobowości, a następnie ich dorobek intelektualny i artystyczny.

Autorce gratuluję wytrwałości, gdyż zebranie materiałów z tak licznych i różnorodnych źródeł, wymagało wielu lat pracy i iście benedyktyńskiej cierpliwości.

Serdecznie dziękuję Wydawnictwu von borowiecky za możliwość delektowania się tą niezwykłą lekturą.

„Tryptyk rzymski” spektakl Teatru Karola Wojtyły

„Tryptyk rzymski” autorstwa papieża Jana Pawła II to tekst niełatwy w odbiorze, wymagający wielkiego skupienia i wywołania w sobie obrazu Karola Wojtyły jako poety, nie hierarchy Kościoła rzymskokatolickiego. Zabieg ten jest potrzebny, gdyż poeta to ktoś kto uzdrawia dusze, myśliciel niosący nadzieję, zwiastun przyszłości. Status poety w świadomości społecznej jest wyjątkowy, a jego fundamenty przez wieki pozostają niewzruszone. Jak pisał Puszkin „Poeta jest najwyższym z czujących na ziemskim padole” i z tej perspektywy słowa „Tryptyku rzymskiego” brzmią krystalicznie czysto:

«W Nim żyjemy, poruszamy się i jesteśmy» —

mówi Paweł na ateńskim Areopagu —

Kim jest On?

Jest, jak gdyby niewysłowiona przestrzeń, która wszystko

ogarnia —

On jest Stwórcą:

Ogarnia wszystko powołując do istnienia z nicości

nie tylko na początku, ale wciąż.

Wszystko trwa stając się nieustannie —

«Na początku było Słowo i wszystko przez Nie się stało».

Tajemnica początku rodzi się wraz ze Słowem, wyłania się

ze Słowa.

Słowo — odwieczne widzenie i odwieczne wypowiedzenie.

Ten, który stwarzał, widział — widział, «że było dobre»,

widział widzeniem różnym od naszego,

On — pierwszy Widzący —

Widział, odnajdywał we wszystkim jakiś ślad swej Istoty,

swej pełni —

Widział: Omnia nuda et aperta sunt ante oculos Eius —

Nagie i przejrzyste —

Prawdziwe, dobre i piękne —

Widział widzeniem jakże innym niż nasze.

Odwieczne widzenie i odwieczne wypowiedzenie:

«Na początku było Słowo i wszystko przez Nie się stało»,

wszystko, w czym żyjemy, poruszamy się i jesteśmy —

Słowo, przedziwne Słowo — Słowo przedwieczne, jak gdyby

próg niewidzialny

wszystkiego co zaistniało, istnieje i istnieć będzie.

Jakby Słowo było progiem.[1]

 

Piękne, porywające frazy, tylko czy możliwe do przełożenia na język teatru? Oczywiście nie Teatru Rapsodycznego, który współtworzył i w którym występował młody Karol Wojtyła, lecz teatru współczesnego, rządzącego się zupełnie innymi regułami. Trudno mi było wyobrazić sobie takie przedstawienie, opracowane w sposób nowoczesny, przyciągający uwagę widza i nadający słowom poematu współczesny wydźwięk.

A jednak to się udało. Na tegorocznym festiwalu „Złoty Lew” odbywającym się we Lwowie, Andrzej Maria Marczewski zaprezentował „Tryptyk rzymski”  i to z wielkim powodzeniem. Przedstawienie, miało swoją premierę na deskach lwowskiego teatru Woskresinnia.

Kiedy ludzie łączą się w uważnym słuchaniu ich poziom percepcji bardzo się podnosi. Nie bez kozery organizuje się zbiorowe modły lub medytacje nakierowane na osiągnięcie konkretnego celu. Pojedynczy człowiek posiada swoje ograniczenia, skoncentrowana grupa przekracza wszystkie bariery, sięga wyższych wymiarów. W takim właśnie mistycznym skupieniu, oglądaliśmy spektakl, a ja odniosłam wrzenie, że nasza energia płynie, pokonując ograniczenia czasu i przestrzeni.

Jest wielką zasługą reżysera, że potrafił przełożyć „Tryptyk rzymski” na ponadczasowy język emocji i zabrać nas w głąb Słowa zaklętego we freskach Kaplicy sykstyńskiej. Zupełnie, jak w wierszu Izabeli Ptak:

Do wewnątrz

Na tyle głęboko

by usłyszeć szept Boga

by ujrzeć motyle

nim przylecą

opuszkami palców musnąć Nieskończoność

Andrzej Maria Marczewski w swojej długoletniej karierze, nieraz udowodnił, że nie boi się rozwiązań awangardowych, a do współpracy zaprasza ludzi niezwykłych. Przy czym, pozostaje wierny sobie, twardo usadowiony z dala od tego co modne, ale zawsze bliski temu co inspirujące i świeże. Nie inaczej było i tym razem.

O scenografię zadbał niezrównany Tadeusz Smolicki.

Muzykę do spektaklu skomponował dr Krzysztof Gawlas, wybitny muzyk i wykładowca na Wydziale Artystycznym Uniwersytetu Śląskiego w Cieszynie.

Tańczyli; Iwona Olszowska (tancerka, choreograf, nauczyciel tańca współczesnego) oraz Ewa Wolf i Paweł Konior

Dodam, że historia, którą wykaligrafowali własnymi ciałami była zdumiewająca. W wypadku tych świetnych tancerzy „mowa ciała” osiągnęła wyższy stopień komunikacji pozawerbalnej.

W obsadzie spektaklu znaleźli się: Aurelia Sobczak, Piotr J. Adamczyk i Jerzy Mazur. Zawodowcy w każdym calu.

W takim składzie, ekipa Teatru Karola Wojtyły podbiła serca lwowskiej publiczności. Było mi niezwykle miło, że Polska miała tak godną, festiwalową reprezentację. Przyznam, że kiedy publiczność nagrodziła spektakl owacją na stojąco, odezwała się we mnie narodowa duma.

Mam też wielką nadzieję, że i polska publiczność będzie miała okazję obejrzeć to spektakularne widowisko artystyczne i na nowo poznać dzieło Poety, który został Świętym.

Obrazy autorstwa Izabeli Ptak – stanowiące element scenografii spektaklu

Realizację spektaklu  dofinansował Minister Kultury i Dziedzictwa Narodowego w ramach programu: Promocja Kultury Polskiej za Granicą – były to dobrze wydane pieniądze !

[1] https://opoka.org.pl/biblioteka/W/WP/jan_pawel_ii/inne/tryptyk_rzymski.html

Dean Radin – Zjawiska nadprzyrodzone. Nauka, joga i dowody na istnienie zdolności paranormalnych.

„Wyobraźnia jest ważniejsza niż wiedza, bo choć wiedza wskazuje na to, co jest, wyobraźnia wskazuje na to, co będzie” Albert Einstein.

Dr Radin to znany amerykański naukowiec, który od wielu lat zajmuje się badaniami zjawisk paranormalnych takich jak jasnowidzenie, przeczuwanie, telepatia czy telekineza.

W książce przedstawiono historię doświadczeń paranormalnych od opisów dawnych indyjskich joginów do omówienia wyników wielu współczesnych badań naukowych nad różnymi zjawiskami PSI. Dodajmy, że wyniki tych badań zostały opublikowane w fachowych czasopismach naukowych i są znane głównie specjalistom. Jest, to informacja istotna, gdyż często wśród sceptyków pojawiają się zarzuty o braku takowych badań. Tymczasem one istnieją, ale wiedza na ten temat nie jest szeroko kolportowana.

W większości przypadków, wspomniane badania były prowadzone na studentach psychologii i wykazały niewielkie efekty, ale metaanaliza całego zbioru danych potwierdza, że te efekty są statystycznie istotne i nie da się ich wyjaśnić przypadkową koincydencją. Natomiast wyniki badań z udziałem osób praktykujących jogę i medytację (skupienie umysłu), wykazały efekty o wiele większe niż w próbach kontrolnych z przypadkowymi osobami.

Świadczy to o sile umysłu i roli świadomości w poznaniu rzeczywistości.

„Ważne jest by nigdy nie przestać pytać. Ciekawość nie istnieje bez przyczyny. Wystarczy więc, jeśli spróbujemy zrozumieć choć trochę tej tajemnicy każdego dnia. Nigdy nie trać świętej ciekawości. Kto nie potrafi pytać nie potrafi żyć.” Albert Einstein

Dean Radin

Autor przytacza również opinie sceptyków i krytyków, którzy nie przyjmują do wiadomości niewygodnych faktów zaburzających ich światopogląd.

Krytycy argumentują, że „nadzwyczajne zjawiska wymagają nadzwyczajnych dowodów”, oczekując, że zjawiska te da się włączyć i wyłączyć na zawołanie jak maszynę, ale człowiek nie jest maszyną i to tak nie działa.

Jestem zdania, że jeżeli doświadczalnie potwierdzone fakty nie pasują do aktualnych teorii to oznacza, że te teorie są niedokładne i potrzebne jest nowe spojrzenie na paradygmaty współczesnej nauki. W tym względzie, szczerze podzielam ubolewanie autora nad skostniałym systemem, który nie podważy niczego, co zostało ogłoszone przez tak zwane autorytety naukowe. Żadna uczelnia nie może i nie powinna, odgrywać roli współczesnej Góry Synaj, gdyż patrząc uczciwie na dorobek swojej Alma Mater, każdy zauważy, że oprócz niewątpliwych sukcesów zdarzały się również spektakularne pomyłki.

Cały rozwój nauki jest związany z badaniami nieznanych wcześniej zjawisk tj. np. elektryczności czy magnetyzmu. Być może fizyka kwantowa oraz kwantowa biologia dostarczą nowego wyjaśnienia zjawisk paranormalnych.

Książka jest napisana trudnym naukowym językiem, ale przytacza wiele interesujących i mało znanych przykładów zjawisk PSI, które zostały zbadane w warunkach laboratoryjnych. Dokładnie omówiono metodologię badań oraz statystyczną analizę wyników i trudno im zarzucić tendencyjne czy nienaukowe podejście.

Polecam wszystkim, szczególnie sceptykom.

 

„Najmądrzejszy jest, który wie, czego nie wie” i dążcie do wiedzy, żeby umieć zadawać kolejne, bardziej złożone pytania. Przydać się może też przestroga: „Strzeż się ludzi, którzy są pewni tego, że mają rację”. Sokrates

 

Książka do nabycia TUTAJ

Dean Radin – Zjawiska nadprzyrodzone. Nauka, joga i dowody na istnienie zdolności paranormalnych. Manendra, Wrocław, 2017

 

 

Dyktowania Ludzi w Duchu – cz. IV Gwiazdy kina

Pragnę odnotować, że ukazał się kolejny tom Dyktowań Ludzi w Duchu, tym razem poświęcony ludziom kina.

Pisałam o wcześniejszych tomach i przedstawiłam szczegółowo postać medium odbierającego te jedyne w swoim rodzaju komunikaty. Dyktowania, to pisemne przekazy od zmarłych otrzymane przez Nell Halinę Noell w latach 1976 – 1998. Spadkobiercą Dyktowań został Robert Gajdziński, który w miarę możliwości, stara się wydawać kolejne ich części w formie książkowej.

W tomie znajdują się dyktowania wielu gwiazd polskiego i światowego kina oraz znanych reżyserów. Odnoszą się oni nie tylko do własnego życia, ale również do zagadnień poruszających wielu ludzi na świecie, na przykład do reinkarnacji.

W tomie znajdziemy też dyktowanie odebrane od Walerii Sikorzyny, znanej jasnowidzącej i uzdrowicielki, której Wacław Korabiewicz poświęcił książkę Serce na dłoni. W tym przekazie, Waleria podaje, że Roman Polański, podczas jednego z wcieleń był jej młodszym bratem. Żyli w hiszpańskim mieście La Corunia i powodziło im się dobrze, ale Roman zawsze był niespokojnym duchem i często pakował się w tarapaty. Padają również bardzo mocne słowa pod adresem twórczości Polańskiego „Ja nie chcę odnosić się do zabójstwa jego uroczej żony. Ale jak wam się zdaje, jakie elementy się przyciąga, jeżeli się człowiek głowi nad tego rodzaju filmami?” Bez wątpienia chodzi tu o „Dziecko Rosemary”, film, który miał swoją premierę rok przed krwawym atakiem Sekty Mansona, na willę Polańskich w Beverly Hills.

Cóż sugestia, jakoby reżyser poprzez rodzaj twórczość przyciągnął do swego życia tę wielką tragedię jest moim skromnym zdaniem, co najmniej kontrowersyjna. Takich tez znajdziemy w książce dużo więcej.

Książka do nabycia: TUTAJ

 

Andrzej Maria Marczewski „Moje realizacje Teatru Karola Wojtyły”

Miłośnikom teatru Andrzeja Marii Marczewskiego przedstawiać nie trzeba. Wybitny reżyser, artysta, co do którego określenie „twórca wielkiego formatu” wydaje się cokolwiek przyciasne. Doceniany nie tylko przez krytykę i widzów, ale również przez Ministerstwo Kultury, czego dowodem jest odebrany kilka dni temu Medal Gloria Artis, przyznawany najwybitniejszym postaciom świata kultury i sztuki.

Dobrze, że i w tej instytucji znajdują się ludzie, którzy dostrzegają różnice między sztuką pisaną przez duże S, a tak zwaną awangardą, generującą owo duże S jedynie, w rozchodzącym się szerokim echem, słowie skandal. Pozwoliłam sobie na tę uwagę, ponieważ mnie, skromnego obserwatora rzeczywistości, irytują nieprzemyślane działania wspomnianego ministerstwa. Nie bardzo również jestem przekonana, że swoboda wyrazu artystycznego może przekraczać granice dobrego smaku, rzucając potwarz tak inteligencji jak i poczuciu godności osobistej widza. Sztuka nie jest powołana aby tworzyć apoteozę rzeczywistości. Ze złem, zakłamaniem, hipokryzją i wszelką niesprawiedliwością można walczyć z pozycji sceny, bez uciekania się do perwersji z natury swojej wypaczającej dobro i piękno. Jeśli człowiek poprzez kulturę nie może stać się bardziej ludzki, to jaki jest jej sens? Wszak „Kultura jest tym, co sprawiło, że człowiek stał się czymś innym niż tylko przypadkowe wydarzenie przyrodnicze” (Andre Malraux).

Szczęśliwie dla widzów, Andrzej Maria Marczewski zaprasza do teatru prawdziwie humanistycznego, gdzie człowiek posiada swoją godność, a życie ukazane jest jako wielka wartość, która wypełnić można miłością, pięknem, a przez pryzmat duszy docierać do niezbadanych zakamarków istnienia. Tam bowiem znajdziemy odpowiedź na każde pytanie, a zwłaszcza na te niewypowiedziane choć palące. Miałam przyjemność podziwiać przedstawienia w reżyserii Andrzeja Marii Marczewskiego, wystawianie (między innymi) na scenie Teatru Małego w Tychach. Ze wzruszeniem wspominam „Mistrza i Małgorzatę”, „Być jak Shirley MacLaine” czy niezwykle osobisty spektakl „Wiara, Nadzieja, Miłość”.

Miałam również okazję obejrzeć sztukę „Brat naszego Boga”, która wywarła na mnie ogromne wrażenie. Cóż, jak mawiają znawcy „NAJ nie bierze się znikąd”. Tekst Karola Wojtyły, reżyser pierwszoligowy, scenografia Tadeusza Smolickiego, aktorzy który opanowali sztukę słowa i gestu na poziomie perfekcyjnym. Wspomniany poziom, przeciętny celebryta aspirujący do rangi aktora, opanuje (daj mu Boże) dopiero w następnym wcieleniu i nie mam tu na myśli wcielenia artystycznego.

Pozostając w stanie uniesienia artystycznego, egzemplarz książki „Moje realizacje Teatru Karola Wojtyły” przyjęłam z otwartymi ramionami, a jego treść przyswajałam z uwagą.

Zdaje sobie sprawę, że wbrew obiegowym poglądom nie dla wszystkich Polaków postać św. Jana Pawła II-go jest kryształowo czysta i ważna tak moralnie jak historycznie. Mówimy tu jednak o Karolu Wojtyle jako dramaturgu, poecie, aktorze. Mówimy o twórcy kochającym teatr oraz świadomym istotnej roli sztuki w życiu człowieka.

Andrzej Maria Marczewski związał z Teatrem Karola Wojtyły, rozumianym jako wyjątkowe zjawisko w polskiej kulturze, znaczącą część swego życia zawodowego. Zrealizował dwie prapremiery sztuk Karola Wojtyły: polską „Przed sklepem jubilera” i światową „Promieniowanie ojcostwa”. Od roku 1981 wystawiał kolejne inscenizacje, zmagając się z polityczną rzeczywistością i oporem władzy. Każdy spektakl, stawał się wydarzeniem artystycznym, przyjmowanym owacyjnie przez publiczność i krytykę. I tak działa po dziś dzień.

Bardzo dziwi fakt, że w III Rzeczypospolitej, nie znaleziono przestrzeni dla Teatru Karola Wojtyły, jako fizycznego miejsca, gdzie wystawiano by jego dzieła, a także utwory innych artystów reprezentujących filozofię i etykę chrześcijańską. Co gorsza, nie wydaje się aby ktoś taką potrzebę w ogóle dostrzegał i rozważał potencjał takiego Teatru.

Karol Wojtyła broni się sam, ponadczasowym tekstem i głębokim przesłaniem.

To sklep jubilera. Cóż za dziwne rzemiosło.

Produkuje przedmioty, które mogą

pobudzać do refleksji o losie.

Na przykład pozłaca zegarki, które mierzą czas

i mówią człowiekowi o zmienności wszystkiego,

o mijaniu.[1]

Osobiście uważam, że w ramach tak zwanych nauk przedślubnych, młodzi powinni obejrzeć spektakl „Przed sklepem jubilera” gdyż padają tam znaczące słowa,  ciężar tych złotych obrączek, to nie ciężar metalu, ale ciężar właściwy człowieka, każdego z was osobno i razem obojga. Być może, po przemyśleniu, bardziej świadomie podejmowaliby decyzję o pójściu wspólną drogą i nieco poważniej traktowaliby złożone przyrzeczenie.

Książka „Moje realizacje Teatru Karola Wojtyły”, to bezwzględnie pozycja obowiązkowa dla teatrologów oraz badaczy twórczości Karola Wojtyły. Opisuje nie tylko historię tych niezwykłych przedstawień, ale również historię Polski, gdzie jak w żadnym innym miejscu na świecie sztuka nierozerwalnie łączyła się z polityką, a losy ludzi i kraju od siły tej sztuki zależały.

Tym bardziej chapeau bas przed Andrzejem Marią Marczewskim!

 

Zdjęcia: Izabela Ptak-Marczewska

 

[1] Karol Wojtyła Przed sklepem jubilera

 

Dr Wayne W. Dyer, Dee Garnes „Wspomnienia nieba”

Kwestie reinkarnacji zawsze bardzo mnie interesowały. Na bieżąco śledzę literaturę tematu i starannie gromadzę wszelkie napływające do mnie relacje. Szczególnie cenię sobie wspomnienia dzieci. Te unikalne przekazy, bardzo często zaskakują najbliższych, którzy zdają się być kompletnie nie przygotowani na rewelacje płynące z ust dziecka. W szerszym kontekście, nie ma się czemu dziwić, wszak „Byt określa świadomość”, a ta w naszym kraju związana jest z jedną, dominującą religią.

Oczywiście, w społecznościach, gdzie panuje głęboka wiara w wędrówkę dusz, sprawa wygląda zupełnie inaczej. Tam, owe niezwykłe opisy, są cenione, archiwizowane, a nawet drobiazgowo badane. Między innymi, dzięki dokonanym analizom, wiemy, że ilość informacji podanych przez dzieci, wystarcza, aby zlokalizować miejsce, w którym kiedyś żyły. Podane detale, dotyczą niejednokrotnie materii tak intymnej, że nie ma cienia wątpliwości, iż dziecko nie mogło pozyskać prezentowanej wiedzy w żaden inny sposób.

W to, że dzieci widzą więcej niż dorośli, nie wątpili autorzy książki „Wspomnienia nieba”. Dr Wayne W. Dyer, naukowiec, wybitny specjalista w dziedzinie rozwoju osobistego, ojciec ośmiorga dzieci oraz jego asystentka Dee Garnes, terapeutka naturalna. Wspólnie, przeczytali i zebrali, tysiące historii, nadesłanych do nich w odpowiedzi na apel skierowany do rodziców. Autorzy apelowali o przesyłanie relacji dzieci dotyczących wspomnień z nieba. Pozyskany materiał, tak pod względem ilościowym, jak i jakościowym przerósł ich najśmielsze oczekiwania.

Książka podzielona jest na następujące rozdziały:

  • Wspomnienia z nieba
  • Wspomnienia poprzednich wcieleń
  • Wspomnienia wyboru rodziców
  • Wspomnienia reinkarnacji rodzinnych i odwrócenia ról
  • Wspomnienia duchowego połączenia ze Źródłem
  • Mądrość mistyczna i intuicyjna
  • Niewidzialni przyjaciele i odwiedziny duchowe
  • Opowieści anielskie

Tytuły rozdziałów doskonale oddają ich treść. Na potrzeby książki wybrano, najbardziej charakterystyczne dla danego tematu, opowieści.

Polecam tę niezwykłą pozycję każdemu, a zwłaszcza osobom wątpiącym. Zdaje sobie sprawę, że poruszana tematyka, może być dla wielu czytelników wręcz szokująca, gdyż rozmija się z ich przekonaniami religijnymi. Tym bardziej warto przeczytać „Wspomnienia nieba” z otwartym umysłem, bez obciążających stereotypów. Jesteśmy wszak ludźmi myślącymi, a to zobowiązuje do posiadania własnego zdania.

W książce zacytowano fragment wiersza Williama Wordsworth ‘a, który pragnę przytoczyć, ponieważ niezwykle mnie poruszył:

Dusza, co się w nas budzi jako gwiazda żywa,

Gdzie indziej przedtem zapadła się w cienie.

Ona z daleka przybywa –

Nie w całkowitym zapomnieniu

I nie w zupełnym obnażeniu –

Za smugą chwały biegnie nasza droga

Z domu naszego, do Boga.

 

„Wspomnienia nieba” ukazały się nakładem wydawnictwa Samsara

Do nabycia TUTAJ

 

Polskie życie po życiu

Na stronach bloga nie może zabraknąć odniesień do pozycji klasycznych, jeśli chodzi o literaturę poświęconą tematyce życia po życiu.

Takim właśnie klasykiem jest książka „Polskie życie po życiu” – zbiór relacji ludzi uratowanych ze stanu śmierci klinicznej. Absolutnie pionierska praca, której podjął się redaktor Marek Rymuszko. Wielokrotnie nagradzany dziennikarz, prezes Stowarzyszenia Krajowego Klub Reportażu, redaktor naczelny miesięcznika Nieznany Świat.

W tej chwili pozycja ta doczekała się już VI wydania, co najlepiej świadczy o poczytności tytułu.

Onegdaj zakupiłam tę książkę, poruszona własnymi doświadczeniami i lekturą prac Raymonda Moody’ego. Zdążyłam ledwie przejrzeć pierwsze strony, kiedy dowiedziałam się, że mojej dobrej znajomej zmarł ojciec. Odwiedziłam ją, aby złożyć kondolencje i zupełnie spontanicznie podarowałam książkę „Polskie życie po życiu”. Ten egzemplarz nigdy do mnie nie wrócił, ale nie mam o to pretensji. Wiem, że w tamtych ciężkich chwilach stanowił źródło pociechy dla całej rodziny, a następnie powędrował dalej do kolejnych potrzebujących. Wędrował, niosąc przesłanie o miejscu, z którego emanuje Dobro i Miłość, o tym, że śmierć ciała nie jest końcem istnienia, a jedynie przejściem do innego wymiaru.

Dzięki uprzejmości redaktora Marka Rymuszko, otrzymałam tę niezwykłą pozycję i mogłam zapoznać się z historiami osób, które dotknęły nieznanego. Ponad siedemdziesiąt poruszających relacji, pełnych szczerych emocji, opisujących wielkie zmiany w postrzeganiu świata oraz głębokie przemiany wewnętrzne, jakie zaszły w mikrokosmosach zmartwychwstańców.

Zdecydowanie polecam i zachęcam do lektury.

 

Książka do nabycia w Księgarni- Galerii Nieznany Świat