Dr Wayne W. Dyer, Dee Garnes „Wspomnienia nieba”

Kwestie reinkarnacji zawsze bardzo mnie interesowały. Na bieżąco śledzę literaturę tematu i starannie gromadzę wszelkie napływające do mnie relacje. Szczególnie cenię sobie wspomnienia dzieci. Te unikalne przekazy, bardzo często zaskakują najbliższych, którzy zdają się być kompletnie nie przygotowani na rewelacje płynące z ust dziecka. W szerszym kontekście, nie ma się czemu dziwić, wszak „Byt określa świadomość”, a ta w naszym kraju związana jest z jedną, dominującą religią.

Oczywiście, w społecznościach, gdzie panuje głęboka wiara w wędrówkę dusz, sprawa wygląda zupełnie inaczej. Tam, owe niezwykłe opisy, są cenione, archiwizowane, a nawet drobiazgowo badane. Między innymi, dzięki dokonanym analizom, wiemy, że ilość informacji podanych przez dzieci, wystarcza, aby zlokalizować miejsce, w którym kiedyś żyły. Podane detale, dotyczą niejednokrotnie materii tak intymnej, że nie ma cienia wątpliwości, iż dziecko nie mogło pozyskać prezentowanej wiedzy w żaden inny sposób.

W to, że dzieci widzą więcej niż dorośli, nie wątpili autorzy książki „Wspomnienia nieba”. Dr Wayne W. Dyer, naukowiec, wybitny specjalista w dziedzinie rozwoju osobistego, ojciec ośmiorga dzieci oraz jego asystentka Dee Garnes, terapeutka naturalna. Wspólnie, przeczytali i zebrali, tysiące historii, nadesłanych do nich w odpowiedzi na apel skierowany do rodziców. Autorzy apelowali o przesyłanie relacji dzieci dotyczących wspomnień z nieba. Pozyskany materiał, tak pod względem ilościowym, jak i jakościowym przerósł ich najśmielsze oczekiwania.

Książka podzielona jest na następujące rozdziały:

  • Wspomnienia z nieba
  • Wspomnienia poprzednich wcieleń
  • Wspomnienia wyboru rodziców
  • Wspomnienia reinkarnacji rodzinnych i odwrócenia ról
  • Wspomnienia duchowego połączenia ze Źródłem
  • Mądrość mistyczna i intuicyjna
  • Niewidzialni przyjaciele i odwiedziny duchowe
  • Opowieści anielskie

Tytuły rozdziałów doskonale oddają ich treść. Na potrzeby książki wybrano, najbardziej charakterystyczne dla danego tematu, opowieści.

Polecam tę niezwykłą pozycję każdemu, a zwłaszcza osobom wątpiącym. Zdaje sobie sprawę, że poruszana tematyka, może być dla wielu czytelników wręcz szokująca, gdyż rozmija się z ich przekonaniami religijnymi. Tym bardziej warto przeczytać „Wspomnienia nieba” z otwartym umysłem, bez obciążających stereotypów. Jesteśmy wszak ludźmi myślącymi, a to zobowiązuje do posiadania własnego zdania.

W książce zacytowano fragment wiersza Williama Wordsworth ‘a, który pragnę przytoczyć, ponieważ niezwykle mnie poruszył:

Dusza, co się w nas budzi jako gwiazda żywa,

Gdzie indziej przedtem zapadła się w cienie.

Ona z daleka przybywa –

Nie w całkowitym zapomnieniu

I nie w zupełnym obnażeniu –

Za smugą chwały biegnie nasza droga

Z domu naszego, do Boga.

 

„Wspomnienia nieba” ukazały się nakładem wydawnictwa Samsara

Do nabycia TUTAJ

 

Polskie życie po życiu

Na stronach bloga nie może zabraknąć odniesień do pozycji klasycznych, jeśli chodzi o literaturę poświęconą tematyce życia po życiu.

Takim właśnie klasykiem jest książka „Polskie życie po życiu” – zbiór relacji ludzi uratowanych ze stanu śmierci klinicznej. Absolutnie pionierska praca, której podjął się redaktor Marek Rymuszko. Wielokrotnie nagradzany dziennikarz, prezes Stowarzyszenia Krajowego Klub Reportażu, redaktor naczelny miesięcznika Nieznany Świat.

W tej chwili pozycja ta doczekała się już VI wydania, co najlepiej świadczy o poczytności tytułu.

Onegdaj zakupiłam tę książkę, poruszona własnymi doświadczeniami i lekturą prac Raymonda Moody’ego. Zdążyłam ledwie przejrzeć pierwsze strony, kiedy dowiedziałam się, że mojej dobrej znajomej zmarł ojciec. Odwiedziłam ją, aby złożyć kondolencje i zupełnie spontanicznie podarowałam książkę „Polskie życie po życiu”. Ten egzemplarz nigdy do mnie nie wrócił, ale nie mam o to pretensji. Wiem, że w tamtych ciężkich chwilach stanowił źródło pociechy dla całej rodziny, a następnie powędrował dalej do kolejnych potrzebujących. Wędrował, niosąc przesłanie o miejscu, z którego emanuje Dobro i Miłość, o tym, że śmierć ciała nie jest końcem istnienia, a jedynie przejściem do innego wymiaru.

Dzięki uprzejmości redaktora Marka Rymuszko, otrzymałam tę niezwykłą pozycję i mogłam zapoznać się z historiami osób, które dotknęły nieznanego. Ponad siedemdziesiąt poruszających relacji, pełnych szczerych emocji, opisujących wielkie zmiany w postrzeganiu świata oraz głębokie przemiany wewnętrzne, jakie zaszły w mikrokosmosach zmartwychwstańców.

Zdecydowanie polecam i zachęcam do lektury.

 

Książka do nabycia w Księgarni- Galerii Nieznany Świat

Dyktowania Ludzi w Duchu – Era kobiet

Otrzymałam kolejny tom z cyklu Dyktowania Ludzi w Duchu. Tym razem Robert Alexander Gajdziński zebrał dyktowania otrzymane od pionierek badań naukowych, sufrażystek, emancypantek, bojowniczek walczących o prawa kobiet oraz zniesienie segregacji rasowej.

Pisałam o wcześniejszych tomach i przedstawiłam szczegółowo postać medium odbierającego te jedyne w swoim rodzaju komunikaty. Dyktowania, to pisemne przekazy od zmarłych otrzymane przez Nell Halinę Noell w latach 1976 – 1998. Spadkobiercą Dyktowań został Robert, który w miarę możliwości, stara się wydawać kolejne ich części w formie książkowej.

Z tekstu, przebiją silne i bezkompromisowe osobowości, które zdobywając dla siebie miejsce w przestrzeni, zarezerwowanej jedynie dla mężczyzn, wykazały się nie tylko błyskotliwą inteligencją, ale również niespotykanym hartem ducha. Silne kobiety, śmiało i bez ogródek relacjonują swoją drogę oraz stosunek do świata, rządzonego i zawłaszczonego przez mężczyzn.

W tomie Era kobiet treścią przekazów stały się również tematy kontrowersyjne, jak regulacja urodzeń oraz aborcja.

Książkę polecam, jednak ze względu na kwestie etyczne, nie będę odnosić się do wszystkich przedstawionych treści. Każdy czytelnik musi wyrobić sobie własny pogląd. Natomiast, zacytuję fragment dyktowania od Ann Lohman:

„Chociaż wszystko, co żyje fizycznie, umiera fizycznie. Śmierć, jak życie jest uzależniona od konsekwencji sposobu życia. Niejednokrotnie również życie lub życia poprzednie danego Ducha są konsekwencją życia obecnego, zawodu w jakim człowiek pracuje, również rodzaju śmierci. (…) Co posiejesz to zbierzesz”.

Z tymi słowami mogę zgodzić się bez zastrzeżeń.

Zamówienia:

www.dyktowania.pl

tel. 500-367-547

Być jak Shirley MacLaine – na scenie Teatru ŚwiętochłOFFice

 

Nie ma sztuki (tej przez duże S) bez duchowości i duchowości bez sztuki. Jestem o tym głęboko przekonana, ponieważ nic nie jest w stanie poruszyć najsubtelniejszej części naszego jestestwa, tak skutecznie jak sztuka. Z tego powodu, kiedy dane mi jest uczestniczyć w wyjątkowym widowisku artystycznym, wspominam o tym na stronach bloga.

Na deskach Teatru ŚwiętochOFFice wystawiono sztukę „Być jak Shirley MacLaine”. Tytuł nieprzypadkowy, gdyż postać głównej bohaterki Stephanie ma w sobie wiele z osobowości i charyzmy słynnej amerykańskiej aktorki. Jak powszechnie wiadomo, Shirley przyznaje się do wielu paranormalnych doświadczeń, co znalazło wyraz w napisanych przez nią książkach, a także stylu życia jaki prowadzi.

W sztuce Stephanie to niezwykle uzdolnione medium, wróżka i jasnowidząca. Odtwórczyni głównej roli Magdalena Tomaszewska, dała tej postaci piękną energię. Na scenie widzimy kobietę z krwi i kości, która kocha ludzi, rozumie ten i tamten świat, bez problemu zagląda za zasłonę przyszłości, ale jednocześnie ma temperament i silną osobowość, stabilnie osadzoną w TU i TERAZ. Urok i kobiecość działają kojąco na wyobraźnię i emocje obecnych. Jednym słowem, Magdalena Tomaszewska udowadnia, że nie takie medium straszne, jak je malują.

Jestem osobiście wdzięczna Magdalenie za tę rolę, ponieważ burzy ona chore wyobrażenia wielu osób, zapominających, że „Ta, która wie” jest dana światu, aby pomagać, a nie szkodzić. Chapeau bas przed tą utalentowaną aktorką i fascynującą kobietą!

Rolę Rene, współczesnego polityka francuskiego, odwiedzającego niezwykłą ezoteryczkę gra Jerzy Mazur. Wielka aktorska osobowość, niezwykły głos, po prostu klasa i profesjonalizm na najwyższym poziomie. Tutaj reprezentuje osobę z antypodów rzeczywistości widzianej oczyma Stephani. Jest człowiekiem sukcesu, doskonale odnajdującym się w polityce i show biznesie. Jednak zrządzeniem losu, podczas wypadku samochodowego opuszcza ciało i już w przestrzeni ducha spotyka pewną ważną dla siebie osobę. Niejasne przeczucie rangi jakże niespodziewanego spotkania, przemożna chęć zrozumienia tego, co zaszło, prowadzą go do mieszkania medium. Problem w tym, że Rene pragnie prostych odpowiedzi i chyba nie do końca pojmuje, że kto raz wyszedł poza kraniec rzeczywistości, nigdy nie będzie taki sam.

Nie ma tu otoczki sensacji, efektów specjalnych, które choć komercyjnie wydajne, nie wnoszą niczego do procesu rozumienia zjawisk z przestrzeni parapsychologii. Ot, po prostu spotykają się dwie dusze, a każda z nich wyposażona jest w prawdę, skrojoną na własną miarę. Z tym tylko, że Stephanie potrafi zabrać Rene tam, gdzie nie doszedł by bez jej pomocy.

Spektakl reżyserował Andrzej Maria Marczewski. Twórca, nie uprawiający sztuki obnażającej ułomności ludzkiej natury, co jest stosunkowo łatwe, tylko nieustannie poszukujący pokładów piękna, dobra i boskiej natury obecnych w każdym człowieku.

Sztuka reżyserska Andrzeja Marii Marczewskiego kojarzy mi się z grą na harfie. Z dwóch powodów. Po pierwsze harfa to instrument niezwykle wymagający i opanowanie go wymaga gigantycznego talentu. Po drugie dla tego, iż każdy harfista wypracowuje dźwięk swojego instrumentu i jego unikalną barwę, stąd nie ma dwóch identycznie brzmiących harf. Drugiego Andrzeja Marczewskiego też nie ma.

Dziękuję za wspaniały spektakl i mnóstwo wzruszeń. Jak tu nie kochać artystów ?!

Magda i Jurek

 

 

 

 

 

Pragnę odnotować, że stylową scenografię spektaklu stworzyła Izabela Ptak. Okazało się, że Izabela nie tylko w poezji potrafi zachować harmonię i głębokie rozumienie każdego detalu.

Doprawdy elegancki debiut w nowej dziedzinie – przyjemnie obserwować taki rozwój.

Scenografię niewątpliwie wzbogacił energetyczny tryptyk : Wiara, Nadziej, Miłość, który pragnę zaprezentować :

Wiara-Izabela-PtakWiara

 

 

 

 

 

 

Nadzieja-Izabela-Ptak

 

 

 

 

 

 

Milosc-Izabela-Ptak

Spektakl „Wielka Szpera” – Teatr DOM w Łodzi

 

 

Wydarzenia znane jako „Wielka Szpera”, to jedna z najtragiczniejszych kart historii Łodzi. 75 lat temu w Litzmannstadt Ghetto rozegrał się dramat nieznany dotąd w nowożytnej Europie. Z getta wywieziono około 20 tysięcy dzieci do lat dziesięciu, osób starszych powyżej sześćdziesiątego piątego roku życia i ludzi chorych w bardzo różnym wieku. W ten sposób Niemcy pozbyli się „jednostek nieproduktywnych” przewożąc je wprost do obozu zagłady znajdującego się w Chełmnie nad Nerem.

Scenariusz sztuki „Wielka Szpera” został oparty na dziennikach Józefa Zelkowicza, który stał się jedynym w swoim rodzaju sprawozdawcą wydarzeń.  Kronika getta przetrwała zarówno łódzkie getto, jak i jej autora, zamordowanego w KL Auschwitz. Sam Zelkowicz wielokrotnie zastanawiał się nad doborem odpowiednich słów, oddających nieludzkie cierpienie oblane strumieniem łez jakich nie widział świat. Przypuszczam, że tan sam dylemat stał się udziałem reżysera spektaklu Andrzeja Marii Marczewskiego, człowieka znanego z wielkiej wrażliwości i szlachetnej empatii.

W sztuce przedstawiono prawdę, bez radykalnych ocen, za to pełną szczegółów i głębokich znaczeń. Nie padło ani jedno słowo, nie pojawił się bodaj jeden gest, który można by zakwalifikować w kategoriach mściwy lub nienawistny. Andrzej Maria Marczewski dał widzom emocje, intensywne i głębokie, takie jakich nie zapomina się nigdy. Dotknęliśmy tamtego okrucieństwa i tamtej trwogi. Taka wiedza daje zrozumienie i pozwala spojrzeć na historię Wielkiej Szpery, nie przez pryzmat przerażających statystyk, ale oczyma ofiar rzuconych na stos, rozpalony rękoma szalonych „nadludzi” dla ich kłamliwego bożka.

Ktoś, ze znajomych tuż po premierze zapytał mnie, czy płakałam? Nie, nie płakałam, ponieważ skamieniałam wewnętrznie. Ewidentnie moja psychika nie chciała dopuścić do głosu dramatycznego pytania: co zrobiłabym gdyby chodziło o moje dzieci? Nie płakałam. Po prostu dziękowałam losowi, że nie stawia mnie przed takim wyborem. Jako matki, żony, jako człowieka.

Wiele osób mówi: – zostawmy to już w spokoju. Zapomnijmy o cierpieniu Polaków, Żydów, narodów świata. A, ja uporczywie powtarzam: mówmy o grozie wojny, o nieludzkich zbrodniach, o zagładzie milionów. Mówmy bez nienawiści i chęci zemsty, nie szukajmy odwetu, ale na Boga, zachowajmy pamięć tragedii, jaką były obie wojny światowe. Jeśli zamilkniemy, a naoczni świadkowie tych zdarzeń odejdą, kto uświadomi młode pokolenia, kto w porę przeciwstawi się następnym szaleńcom spychających nas w przepaść?

Dziękuję za otrzymane zaproszenie i możliwość obejrzenia spektaklu. Dziękuję za zaangażowanie wielu osób i instytucji , bez których to wydarzenie nie doszłoby do skutku.

Robert Rudiak „Umieralnia”

Robert Rudiak to poeta, prozaik, publicysta i krytyk literacki. Doktor nauk humanistycznych. Człowiek, którego Muzy mają w swojej opiece. Człowiek, który zaprosił mnie do swojego świata przesyłając książkę „Umieralnia”.

Będę szczera jest to tekst niełatwy w odbiorze, chociaż napisany przepiękna polszczyzną z wielką klasa i erudycją. Robert Rudiak otwiera przed czytelnikiem swoją duszę, serce, zaprasza do komnaty wspomnień. Opisuje ból i samotność po stracie ukochanej matki w sposób pozbawiony jakiejkolwiek sztuczności i pompatyczności. Jest tu lęk o zwykłe sprawy dotyczące codziennej egzystencji, ale też dużo głębszy lęk przed pustką, która niczym czarna  dziura grozi wchłonięciem – unicestwieniem własnej duszy.

Autor przez lata pozostawał w głębokiej relacji z matką, kobietą piękną, odważną i dumną. Kobietą, dla której był całym światem, sensem jej egzystencji, największą miłością. Ta więź nie przestała istnieć nawet w zaświatach.

„Kiedy wróciłem do swojego mieszkania, spostrzegłem, że zegar za­trzymał się dokładnie na godzinie śmierci mojej matki. I to był pierwszy sygnał, że jest, że żyje, że daje znak… „

Autor niezwykle plastycznie opisuje stany odczuwalnej obecności swojej matki, przejawiające się na wiele sposobów. W jego życiu nastąpiły niespodziewane, pozytywne zmiany, które oczywiście można nazwać szczęśliwym zbiegiem okoliczności, ale można też przypisać matczynemu wstawiennictwu i opiece. Wreszcie pojawił się „Przekaz” jako forma komunikacji z matką i swoisty dowód na jej dalsze istnienie poza ciałem. Ten niezwykły stan pozwolił Robertowi na dokonanie wglądu tak w samego siebie jaki i naturę rzeczy, energię wszechświata, w to, co definiuje istotę człowieczeństwa i sens naszej wędrówki.

Bardzo serdecznie polecam tę książkę i informuję, że autor wyraził zgodę na przesłanie jej w formie pliku PDF wszystkim zainteresowanym. Oczywiście nieodpłatnie.

W sprawie książki proszę pisać : rudiak@o2.pl

 

Zbigniew Królicki „21 godzin do sukcesu”

 

Profesor Królicki to ceniony naukowiec, autor wielu publikacji popularnonaukowych i trener motywacyjny. Jego nowa książka „21 godzin do sukcesu”, nie jest jednak typową publikacją motywacyjną. Oprócz zagadnień związanych z nauką, pracą i biznesem, porusza także inne życiowe problemy, takie jak funkcje społeczne i relacje z innymi ludźmi. Przedstawia zwięźle 21 tematów, które okraszone zostały wieloma bardzo barwnymi przypowieściami zaczerpniętymi zarówno z mądrości wschodnich jak i zachodnich mędrców oraz z własnego doświadczenia autora. Zadaje intrygujące pytania. Czym tak naprawdę jest sukces? Jaki jest cel i sens życia? Jak żyć, aby osiągnąć sukces i szczęście? Książka, nie jest pisana ex cathedra, z pozycji mentora tylko przyjaciela, który dobrze nam życzy i choć mamy swoje słabości, zawsze pozostaje po naszej stronie.

Autor przekonuje, że warto mieć wielkie marzenia, które wyznaczają cel życia. Że powinniśmy stosować pozytywne myślenie i patrzeć śmiało w przyszłość. Nostalgiczne rozpamiętywanie przeszłości oraz postrzeganie świata przez pryzmat niepowodzeń to droga do nikąd.

Nakłania do przemyśleń, które pozwolą odkryć nowe rozwiązania i uchronią przed popełnianiem tych samych błędów. Jeżeli robimy wszystko ciągle tak samo i nie przynosi to efektów to należy zmienić sposób myślenia. Najważniejsza jest „myśl”, która wymaga „wyzwolenia poznawczego”, czyli odejścia od utartych schematów i szerszego spojrzenia na problem, co przyczynia się do zdobycia nowej wiedzy i pozwala ograniczyć zbędne wysiłki.

Droga przez życie jest trudna, podobnie jak wspinaczka na szczyt góry. Z reguły, droga ta nie jest usłana różami, a komplikacje i problemy stanowią większą część codzienności.

Mamy wolny wybór i możemy wybrać drogę łatwiejszą i bardziej uczęszczaną lub trudniejszą, lecz mniej zatłoczoną. Autor przekonuje, że jeżeli wybierzemy trudniejszą ścieżkę to bardziej zbliżymy się do osiągnięcia życiowego sukcesu. Czymkolwiek on dla nas jest i jak go rozumiemy.

, „Jeżeli robisz to, co łatwe, twoje życie będzie trudne.

Jeżeli robisz to, co trudne, twoje życie będzie łatwe.”

Z głębokim przekonaniem polecam tę niezwykłą książkę tak osobom zadowolonym z życia, jak i pragnącym zmiany. Wszystkim czującym, że czas dojrzał, a zmiana jest konieczna. Rekomenduję tym, którzy nie do końca wiedzą, jak się zabrać do pracy nad sobą, lub gdzie tak naprawdę tkwi źródło problemu.

Książkę prof. Królickiego przechowam z pietyzmem dla moich dzieci – przypada im się, kiedy wejdą w dorosłe życie.

Maciej Kuczyński „Rok 838, w którym Mistekowie odkryli kod genetyczny”

Maciej Kuczyński to znany podróżnik, alpinista i grotołaz, wielki erudyta i autor licznych książek oraz reportaży. Zwiedził prawie całą kulę ziemską a szczególnym upodobaniem darzy Amerykę Środkową.

W swoim najnowszym dziele, pisze o historii i kulturze ludów Mezoameryki, Azteków, Majów i Misteków oraz tajemnej wiedzy szamanów. Na podstawie analizy zachowanych zabytków historycznych, pisma obrazkowego i opisów duchowych doświadczeń w odmiennym stanie świadomości, przekonuje że już w dawnych czasach Mistekowie odkryli tajemnicę życia i znaczenie kodu genetycznego. Wiele doświadczeń mistycznych wskazuje, że w odmiennym stanie świadomości możliwe jest uzyskanie informacji o wszystkim co dzieje się we wszechświecie zarówno w makro jak i mikroskali, czyli możliwe jest także zajrzenie w głąb ludzkiego ciała na poziomie komórkowym a nawet na poziomie DNA. Dlatego też, na całym świecie istnieje wiele podobnych mitów o stworzeniu świata i wielokrotnie pojawia się motyw skręconych roślin lub węży na podobieństwo skręconej spirali DNA.

Mnie osobiście zauroczył fragment azteckiego poematu:

Nikt, nikt, nikt nie żyje naprawdę na ziemi…

Tylko spać przychodzimy,

Tylko śnić przychodzimy.

Nie jest prawdą, prawdą nie jest,

Że przyszliśmy spać na ziemi (…).

Kiedy umieramy,

Nie umieramy naprawdę,

Żyjemy nadal, odradzamy się,

Nadal żyjemy, budzimy się.

To czyni nas szczęśliwymi.

Nie mogę sobie odmówić przyjemności polecenia i przypomnienia nieco starszej książki Pana Macieja Kuczyńskiego, mam na myśl zbiór esejów „Podróż”. Tytuł znamienny ponieważ życie każdego z nas jest podróżą jedyną w swoim rodzaju, a życie naukowca globtrotera to podróż szczególna. Możemy przemierzać kontynenty i badać najdziksze zakątki naszej pięknej planety. Podjąć trud i zejść do wnętrza najgłębszej jaskini, wspiąć się na najwyższe szczyty, żeby dojść do ostatecznej konkluzji: cały czas podróżujemy w głąb siebie.

 

Książki do nabycia TUTAJ

Allan Kardec „Opętanie” w przekładzie Piotra Struczyka L.F.

 

Mam wielką przyjemność zarekomendować Państwu książkę „Opętanie” Allan’a Kardeca w błyskotliwym przekładzie Piotra Struczyka L.F. „Opętanie” zawiera zbiór artykułów z miesięcznika „Przegląd Spirytystyczny”, wydawanych we Francji od 1858 roku.

Jestem pod ogromnym wrażeniem pracy wykonanej przez tłumacza. O ile, bowiem tematyka, poruszane zagadnienia oraz idee spirytyzmu pozostają niezmienne i bardzo aktualne, o tyle język Allana Kardeca, patrząc z naszej perspektywy może być nieco archaiczny. Zapewniam, że Piotr Struczyk rozwiązał ten problem perfekcyjnie i bez uszczerbku dla treści. Książkę czyta się znakomicie i polecam ją każdemu, kto interesuje się spirytyzmem lub po prostu pragnie pogłębić wiedzę na temat inteligentnych sił, które potrafią oddziaływać na człowieka w sposób czasem wręcz bezwzględny.

Spirytyści zakładają możliwość kontaktu z istotami bezcielesnymi za pomocą medium, ale absolutnie nie zachęcają do podejmowania takich prób na własną rękę. Jest to podejście odpowiedzialne i świadczące o głębokim zrozumieniu tematu. Czy nam się to podoba czy nie, nasz fizyczny świat od świata duchowego oddziela bardzo cienka zasłona. Bywa, że dusze przekraczają tę jakże umowną granicę. Najczęściej nie robią tego w szlachetnym celu tylko dla zabawy. Istoty bezcielesne potrafią się, bowiem świetnie bawić naszym kosztem, absolutnie nas przy tym nie oszczędzając. Zjawiska nawiedzeń i opętań nie są niczym nowym. Jednak to właśnie Allan Kardec opisał je w sposób rzetelny i pozbawiony tak egzaltacji jak i uprzedzeń.

Miałam przyjemność przedstawiać Państwu książkę Piotra Struczyka L.F. „Mój kardecjański spirytualizm”, a dziś zachęcam do przeczytania krótkiej rozmowy z autorem.

 

Czemu spirytyzm jest dla Ciebie tak ważny, że poświęciłeś tyle godzin pracy, aby przetłumaczyć tekst Kardeca?

Zanim poznałem spirytyzm szukałem odpowiedzi w doktrynie katolickiej na różne egzystencjalne pytania. Zwracałem się do różnych księży, sięgałem po literaturę, ale nikt nie potrafił wpłynąć na stan mojego ducha. Kapłani nie traktowali poważnie mojego problemu, a książki wprowadzały jeszcze większy zamęt w moim umyśle. Ponadto od dzieciństwa miewałem rozmaite odczucia, których źródła mogłem się tylko domyślać. Kilka razy przeczytałem Nowy Testament i uzmysłowiłem sobie, że Kościół bardzo komplikuje odbiór nauk chrystusowych. Około dziesięciu lat temu moje wewnętrzne przeżycia kazały mi odwiedzić warszawskiego księdza-egzorcystę. Rozmowa z nim ostatecznie przekonała mnie, że chrześcijanie nie mają monopolu na sprawy duchowe, a kilka dni później zobaczyłem na sklepowej półce „Księgę Duchów” Allana Kardeca. Od tamtego czasu nieustannie zgłębiam filozofię spirytystyczną i poświęciłem dużo czasu na analizowanie zagadnień w sposób pośredni z nią związanych. Dlatego w mojej książce pt.: „Mój kardecjański spirytualizm” poruszam tematy, o których nie można przeczytać w innych publikowanych w Polsce dziełach spirytystycznych. Natomiast przetłumaczenie „Opętania” Allana Kardeca wydawało mi się bardzo ważne z tego względu, że nękanie ludzi przez złe Duchy jest bardzo częste, ale tylko osoby głęboko uduchowione potrafią je rozpoznać. W przypadku większości „przeciętnych” ludzi, opętanie wywiera na nich zły wpływ, ale nie jest należycie rozpoznane. Świadomość tego, co naprawdę dzieje się wokół nas, w świecie spirytualnym, mentalnym, pozwala odpowiednio przeciwstawić się duchowym atakom. Gdy pracowałem nad przekładem „Opętania” nie opuszczało mnie przekonanie, że ta książka uwolni wielu od cierpienia, informując ich o jego prawdziwym źródle.

W swojej poprzedniej książce napisałeś sporo o osobistym poglądzie na spirytyzm.

Nie jestem medium, więc nie mogę wnieść do spirytyzmu nowego materiału – komunikatów od Duchów, – ale nic nie stoi na przeszkodzie, aby opowiedzieć o filozofii spirytystycznej w sposób bardziej przystępny, niż uczynił to Allan Kardec. Każda epoka rządzi się swoimi prawami i każde pokolenie boryka się z innymi problemami. Warto pokazać, że system ideologiczny spisany ponad sto pięćdziesiąt lat temu w „Księdze Duchów” pasuje także do XXI wieku, do nowoczesnej technologii. Dzisiaj jesteśmy bardziej świadomi, niż dwa wieki wcześniej, więc w dyskusjach o świecie spirytualnym możemy odnosić się do zupełnie innych przykładów, niż mógł to uczynić Kardec. W rozmowach o spirytyzmie lubię nawiązywać do literatury katolickiej, ponieważ chcę uzmysławiać sceptykom, że bez względu na to, jaką metkę przypną wyznawanej przez siebie ideologii, wszystkie wierzenia prowadzą do jednego, jedynego Boga. Książka „Mój kardecjański spirytualizm” zawiera także sporo materiałów wcześniej niepublikowanych w Polsce, które zapożyczyłem od francuskich spirytystów. Chciałem, aby ta książka była świeżym spojrzeniem na spirytyzm, przez pryzmat współczesnych problemów, współczesnej nauki i współczesnych dokonań spirytystycznych.

Czy twoja rodzina wspiera Ciebie?

Moja rodzina przywykła, ale niekoniecznie w pełni zaakceptowała mój wybór. Myślę, że po prostu zrozumiała, że i tak nie ma wpływu na to, co robię. Natomiast moja żona wspiera mnie i rozumie, dlaczego podążyłem tą drogą.

Czy spotkałeś się z niechęcią znajomych?

Moi znajomi widzą, że nie jestem fanatykiem, chociaż niektórzy na pewno zastanawiają się, czy jestem tym samym Piotrem, którego znali w czasach szkolnych i studenckich. Spirytyzm miał jednak na mnie wpływ, więc w naturalny sposób oddaliłem się od niektórych znajomych, a oni ode mnie. Jeśli czasami odczuwam czyjąś niechęć, to raczej od ludzi słabo mnie znających lub osób, które zwyczajnie mają negatywne nastawienie do innych. Na pewno niektórzy boją się, że podczas rozmowy mógłbym nagle ich ugryźć i wyssać szpik z ich kości, ale przecież nie odpowiadam za czyjeś fantazje. Ludzie boją się spirytyzmu, ponieważ go nie znają. Zdarza się, że znajomi, którzy rzekomo przeczytali moją książkę, poklepując mnie po ramieniu życzą mi, abym odnalazł Boga. Czasami ręce opadają, ale tak to już jest.

 

Książka do nabycia TUTAJ

 

Na potrzeby Konferencji „Dokąd po śmierci?” Piotr Struczyk L.F. nagrał dla nas ciekawy materiał – również polecam go Państwa uwadze:

Zapisz

Lumira „Rytuały ochronne na klątwy i uroki”

 

Wielu z Państwa upatruje w swoich niepowodzeniach działania osób trzecich. Często niepokoi Państwa aura panująca w domu czy mieszkaniu. Macie obawy względem intencji ludzi z najbliższego otoczenia. Książka Lumiry pozwala na uzyskanie nowego oglądu tych spraw i znalezieniu pomocnych rozwiązań.

Lumira dorastała w Kazachstanie i na Ukrainie, jako młoda kobieta przybyła do Niemiec. Od lat rozwija tam rosyjską sztukę uzdrawiania, tworząc zintegrowany system, w którym zdrowie człowieka rozumiane jest holistycznie. Odnosi przy tym sukcesy w codziennej praktyce, organizując seminaria i publikując książki.

„Rytuały ochronne na klątwy i uroki” to bardzo ciekawy i praktyczny poradnik, zawierający proste metody pozwalające na zabezpieczenie siebie i osób najbliższych. Lumira podpowiada jak oczyścić dom oraz jego otoczenie. Autorka proponuje również metody rozpoznawania szkodliwych energii i uwolnienie się od nich poprzez uzdrawiająca przestrzeń, która znajduje się w nas samych.

Afirmacje proponowane przez Lumirę w całości zasilane są energią serca i wszechmocą bezwarunkowej miłości. Ich teksty są bardzo piękne, wręcz poetyckie. Niektóre są dosyć długie i tu mam pewne obawy, ponieważ nie każdy, bez wcześniejszych ćwiczeń, potrafi utrzymać stan pełnego skupienia. Z pewnością warto spróbować.

Publikację oceniam, jako wartościową i polecam Państwa uwadze.

 

Książka ukazała się nakładem Wydawnictwa Studio Astropsychologii

 

Do nabycia TUTAJ