W tak wielu kolorach …

Miałam bardzo ciekawego rozmówcę, którego zwyczajowo przywiódł do mnie Tadeusz. Jak już wspominałam swoiste pośrednictwo Tadeusza jest dla mnie sprawą kluczową, ponieważ wiem, że mogę czuć się bezpiecznie, a osoba rozmówcy jest tą, za którą się podaje. Niedawno zadałam Tadeuszowi kilka pytań, a konwersacja z Karolem, bo tak nazywa się mój ostatni gość, potwierdziła jedynie wcześniej uzyskane odpowiedzi. Znalazłam się przed budynkiem, którego architektura najbardziej kojarzy mi się z klasztorem. Nieopodal mnie pojawił się młody mężczyzna. Ubrany był w mundur przedwojennego policjanta. Średniego wzrostu, sylwetka raczej szczupła, przyjemna twarz, jednym słowem prezencja nienaganna. Powiedział, że ma na imię Karol. Wskazał… Czytaj dalej

Historia Tadeusza cz.6

Wytrwałym czytelnikom proponuję ciąg dalszy historii Tadeusza. W tym okresie bardzo zbliżyłem się z moim bratem.Za radą niezawodnej Basi nie wracałem już do tematu śmierci naszych bliskich . Przyjąłem, że widocznie przeżywa on milczącą żałobę. Miał do tego prawo. Mój brat egzystował, albo raczej działał jak automat. Szybko włączył mnie w opiekę nad rannymi i chorymi, których przybywało z dnia na dzień w zastraszającym tempie.  Z narażeniem życia przejął zasobnik ze zrzutu lotniczego. Ewidentnie Niemcy też mieli ochotę na  uzupełnienie zapasów. W zasobniku znalazłem prawdziwe skarby, środki opatrunkowe, lekarstwa i wiele innych potrzebnych rzeczy. Pomyślałem – no teraz mogę działać… Czytaj dalej

Historii Tadeusza ciąg dalszy cz.5

Przedstawiam ciąg dalszy losów Tadeusza. Ruszyłem przed siebie szukając dogodnego miejsca, aby rozstać się z życiem. Idąc natknąłem się na długi gruby sznur leżący w gruzowisku. Pomyślałem, co za ironia losu, ludzie nie mogą zaspokoić podstawowych potrzeb, a ja mam sznur na zawołanie. Wypatrzyłem odpowiednie miejsce i bez żadnych wątpliwości, zupełnie mechanicznie zacząłem przygotowywać pętle. Nagle za plecami usłyszałem czyjś głos; a co ty tu robisz? Wieszać się chcesz? Zaskoczony obejrzałem się za siebie. Ujrzałem młodego chłopaka. Zacząłem krzyczeć: a co ciebie to gówniarzu obchodzi! Nie przypominam sobie żebyśmy byli na ty! Wynocha! Podszedł bliżej, był szczupłym blondynem.Zwróciłem uwagę na… Czytaj dalej

Dalszy ciąg historii Tadeusza cz.4

Podążam dalej za Tadeuszem. Jest mi coraz ciężej opisywać jego historię. Moja żona dzielnie znosiła niewygody związane zarówno z jej stanem błogosławionym jak i z rzeczywistością miasta w stanie wojny. Bratowa martwiła się o męża i ten niepokój udzielał się również nam. W piwnicy urządziłem dla nas bezpieczne schronienie. Przynajmniej tak mi się wydawało. Podczas jednego z nalotów dywanowych zbombardowano nasz dom. Moja żona przebywała wtedy w piwnicy, bratowa z dziećmi niestety nie. Wróciła do mieszkania, aby chłopców przebrać i dać im ulubione zabawki, o które prosili. Ja szukałem wody. Kiedy samoloty odleciały i nastała ta przerażająca złowroga cisza, ogarnęło… Czytaj dalej

Mój opiekun Tadeusz cz.3

Kontynuuję opowieść Tadeusza. W nowej sytuacji odnalazłem się bardzo szybko. Moja matka mawiała, że ksiądz i lekarz zawsze dadzą sobie radę. Pracowałem w szpitalu, pacjenci jak zwykle potrafili okazać wdzięczność, miałem też sporo oszczędności w złocie i dolarach. Jak na tamte warunki żyło nam się dobrze. Mój brat na przykład, pracował fizycznie, ponieważ dla prawnika zajęcia nie było. Poza tym zaangażował się w działalność konspiracyjną i w tym wypadku jego praca, jak sam powiedział, stwarzała wiele możliwości. W całe to szaleństwo usiłował wciągnąć również mnie, ale dobitnie dałem mu do zrozumienia, że nie będę narażał życia Anny, aby rzucać się… Czytaj dalej