Astrologia prawdy i mity – rozmowa z astrologiem Piotrem Gibaszewskim

„Wiara we wpływ konstelacji wywodzi się w pierwszym rzędzie z doświadczenia, które jest na tyle przekonywające, że przeczyć mu mogą tylko ci, którzy tego nie badali. (…) Nie ma wątpliwości, że niebo wywiera jakiś wpływ na człowieka.”

Johannes Kepler

Chyba każdy z nas czasem czyta horoskopy zamieszczane w popularnych gazetach. Osoby sceptyczne zaglądają do nich z czystej ludzkiej ciekawości lub w poszukiwaniu argumentów, „że to nie działa”. Osoby, które wierzą w horoskopy szukają w nich nadziei lub wiedzy o sobie samych. Jak widać każdy powód jest dobry. Niestety, horoskopy publikowane w prasie kolorowej, pisane są bardzo często przez ludzi przypadkowych, niemających zielonego pojęcia o astrologii, a jak wieść gminna niesie przez dziennikarzy stażystów, „bo muszą od czegoś zacząć”.

Wszystkie te działania, robią bardzo złą prasę astrologii i profesjonalnym astrologom. Nie od dziś wiadomo, że jeśli się chce zniechęcić ludzi do działania w określonym obszarze, czy do przyjęcia konkretnej koncepcji, nie należy z tym walczyć tylko permanentnie ośmieszać. Komu zależy na ośmieszaniu astrologii oraz innych technik dywinacyjnych? Odpowiedź jest oczywista. Ludziom mieniącym się strażnikami doktryny. Samozwańczym obrońcom „prawdy” uparcie przekonującym, że nasz los jest z góry przesądzony i zależy wyłącznie od siły wyższej. Paradoksalnie, ci sami ludzie mobilizując i pouczając innych używają takich argumentów jak: każdy jest kowalem swojego losu lub jak sobie pościelisz tak się wyśpisz. Popularne przysłowia, prawda? Jak widać mądrość ludowa nakazuje wierzyć w zdolność kreowania przez człowieka swojej drogi życiowej.

Udało mi się zaprosić do rozmowy Pana Piotra Gibaszewskiego, znanego i cenionego astrologa, którego artykuły mamy przyjemność czytać w tygodniku „Gwiazdy mówią”. Żywię nadzieję, że poniższy tekst pozwoli lepiej zrozumieć, czym jest astrologia i jakie są jej prawdziwe możliwości oraz jak pomocna może być w dzisiejszych czasach.

 

Biuro Duchów: Panie Piotrze proszę powiedzieć czy układ planet towarzyszący naszym narodzinom determinuje naszą przyszłość, czy jedynie określa charakter oraz pakiet naszych deficytów i potencjałów?

Piotr Gibaszewski: Jest to pytanie, nad którym astrolodzy zastanawiają się od bardzo dawna, może nawet od początku istnienie tej dziedziny wiedzy. Moim zdaniem można powiedzieć, że jest dokładnie pól na pół. Tyle tylko, że używając takich pojęć wchodzimy w obszar, który zupełnie inaczej rozumiano sto czy pięćset lat temu, a inaczej rozumiemy go obecnie. W dawnych czasach „przeznaczenie” pojmowano, wprost, jako nieuchronny ciąg wydarzeń, przez który człowiek nieodwołalnie musi przejść. Pewne ślady takiego myślenia, takiej filozofii odnajdujemy współcześnie w krajach dalekiego wschodu. W Indiach do dzisiaj ludziom łatwiej pogodzić się z losem, ponieważ w swoim horoskopie widzą tak naprawdę zapis karmiczny. Wiara w reinkarnację wiąże się z przyjmowaniem na siebie konsekwencji własnego postępowania. W tym kręgu kulturowym pewne rzeczy przyjmowane są w sposób naturalny. Jest dobra lub zła karma.

Tymczasem w Europie od czasów nowożytnych poszło to w zupełnie innym kierunku. Pojawiły się nowe nurty myślowe, lansujące ideę człowieka, który ma wpływ na własne życie. Współcześnie patrzymy na horoskop, jako zespół pewnych cech i tendencji. Jeśli zapytamy czy istnieje coś takiego jak determinacja, to odpowiedź brzmi – tak istnieje. Ponieważ mamy zdeterminowane pewne cechy osobowości, charakter, temperament, konstytucję psychofizyczną, tendencje zdrowotne. Z tym tylko zastrzeżeniem, że podobnie jak w genetyce, występowanie pewnych genów nie oznacza, iż nieodwołalnie zapadniemy na daną chorobę. Tu nic nie jest przesądzone i wiele zależy od nas samych, od stylu życia, jaki prowadzimy.

BD: Czemu świadomi, wykształceni, często życiowo bardzo zaradni ludzie stawiają sobie horoskop?

PG: Jedni robią to, aby uśmierzyć swoje lęki, inni żeby przygotować się na nadchodzące wydarzenia. Jeśli na przykład z horoskopu wynika, że w roku 2017 układ planet zapowiada trudny dla nas okres, możemy przygotować się na to, co nadchodzi i spokojnie przemyśleć strategię. Astrolog dysponując określonym zasobem informacji z pewną dozą prawdopodobieństwa może przewidzieć jak zachowa się dany człowiek. Jednak astrolog to nie jasnowidz. Nie na tym polega jego rola. Najważniejszym zadaniem astrologa jest przeprowadzić człowieka przez konkretny proces, który jest mu w danej chwili pisany.

BD: Nasuwa mi się pewna myśl sformułowana przez Junga „Astrologia ma zapewnione uznanie ze strony psychologii bez dalszych oporów, ponieważ astrologia reprezentuje sumę wiedzy psychologicznej starożytności”. Rozumiem, że współczesny astrolog ma, lub wręcz powinien mieć, wiedzę z zakresu psychologii oraz umiejętności trenera personalnego?

PG: Tak, wielu astrologów, w tym i ja pracuje z klientem wskazując mu bardzo wyraźnie jego potencjały i deficyty. W momencie kryzysu człowiek może się zachować dwojako: aktywnie minimalizując straty lub pasywnie zmierzając wprost do katastrofy. Przytoczę historię o dwóch braciach, dzieciach tych samych rodziców, którzy od kołyski zmagają się z trudnościami, biedą i przemocą. Jeden prowadzi życie złodzieja , a drugi z uporem walczy o siebie i zostaje duchownym służąc z oddaniem najbiedniejszym. Jeden i drugi brat mówi: „moje życie nie mogło być inne zważywszy na moją przeszłość”. Wiele zależy od nas samych.

BD: Teraz chciałabym zapytać Pana o horoskopy stawiane małym dzieciom. Z własnego doświadczenia wiem, że mogą one bardzo pomóc w zrozumieniu dziecka i w jego rozwoju. Wiele zyskałam dzięki wiedzy zaczerpniętej z horoskopów moich córek. W tej chwili gdyby w rodzinie pojawiło się maleństwo, w życiu nie inwestowałabym w pamiątkowe gadżety typu srebrna łyżeczka, tylko w profesjonalny horoskop dla dziecka.

PG: Horoskop jest kopalnią wiedzy o tym kim człowiek jest i jakie posiada tendencje. W coaching’u istnieje ścieżka rozwijania zasobów człowieka w oparciu o jego potencjały. Innymi słowy szansa na rozwijanie się w lepszy, bardziej efektywny sposób. Sam pracuję z klientami w oparciu o tę metodę. Kwestia podstawowa dotyczy stosunku rodziców do dziecka. Jeśli uważają, że dziecko jest ich własnością i oni wiedzą najlepiej, co jest dla niego dobre to należy przypuszczać, że nie będą zainteresowani poznaniem tej wiedzy. Jeśli natomiast rodzice traktują swoje dziecko, jako odrębną duszę i zależy im na tym, aby realizowało się na wielu płaszczyznach i możliwie najefektywniej to chcą poznać wszelkie dostępne źródła, które im realizację tego celu ułatwią.

BD: Teraz nieco inny temat. Otóż od dłuższego czasu, różne portale, rozpisują się na temat Wężownika, (czyli trzynastego gwiazdozbioru) i jego wpływu na interpretacje astrologiczne. Moim skromnym zdaniem sprawa z Wężownikiem przypomina wyciąganie królika z kapelusza i nie ma racjonalnych podstaw. Ciekawa jestem Pana opinii.

PG: Ten temat wraca jak bumerang. Momentami jest to po prostu irytujące. Wylano tony atramentu, podczas gdy sprawa jest prosta i oczywista. Z punktu widzenia astronomicznego ekliptyka, (czyli droga wędrówki planet po niebie) jest to pas, można też powiedzieć pierścień, na którym znajduje się trzynaście gwiazdozbiorów. W tym gwiazdozbiór Wężownika. W astrologii mówimy o dwunastu znakach zodiaku. Znaki a gwiazdozbiory to dwie różne rzeczy, mimo, że maja te same nazwy. Podzielono przestrzeń, która ma harmonijna strukturę, na dwanaście równych części po trzydzieści stopni każda. Przestrzeń ta związana jest z roczną wędrówką Słońca po ekliptyce. Obie zasady funkcjonują od czasów babilońskich niezależnie od siebie. Wprowadzanie powiązań gwiazdozbioru Wężownika do astrologii jest nieuzasadnione i nieracjonalne.

BD: Panie Piotrze, spotkałam się z opinią jakoby po przeżytej śmierci klinicznej warto było postawić nowy horoskop urodzeniowy. Czy myśli Pan, że jest to zasadna propozycja?

PG: Pierwszy raz słyszę, że należy robić nowy horoskop po przeżyciu śmierci klinicznej. Oczywiście. Jest w tym pewna pokusa. Pojawia się jakby nowe życie, więc i niby nowy horoskop. Nawet gdyby tak założyć, że pojawia się nowe życie, to ten „nowy” horoskop nie należy traktować jako zaprzeczenie poprzedniego. Uwarunkowania, z którymi przyszliśmy na ten świat – biologiczne, psychologiczne, temperament, relacje rodzinne, oraz wiele, wiele innych, które znajdujemy w horoskopie urodzeniowym przecież nie zmieniają się w momencie przeżycia śmierci klinicznej. I choć jest to na pewno wielkie, być może najważniejsze, wydarzenie w życiu, to jednak nie zapominałbym o horoskopie urodzeniowym. Z czysto technicznego punktu widzenia uważam, że horoskop „ponownych narodzin” to nie reinkarnacja. Nie wciela się nowa dusza. To ta sama dusza, ale przemieniona. Horoskop nowych narodzin (po śmierci klinicznej) byłby zatem pewnym ważnym etapem rozwoju i tak go należy traktować. Jako nowe doświadczenie, nowy etap. To zatem horoskop tego nowego etapu. Odrzucanie horoskopu urodzeniowego nie ma sensu.

BD: Na zakończenie pytanie nieco lżejszego kalibru. Czy jest prawdą, że wielu możnych tego świata, celowo podaje nieprawdziwe dane dotyczące momentu przyjścia na świat, żeby ich konkurenci czy przeciwnicy nie mieli w ręku tak ważnego atutu?

PG: W dawnych czasach nie miało to większego sensu ponieważ wiedza astrologiczna była niezwykle elitarna i dostępna jedynie w zamkniętych kręgach. W dzisiejszej dobie, publicznie  analizuje się horoskopy rodziny królewskiej, znanego polityka czy papieża. To już nikogo nie dziwi. Niemniej w historii zdarzały się przypadki fałszowania daty urodzenia. Niepewna jest data urodzenia na przykład Stalina, również w biografiach Putina znajdziemy rozbieżności. Horoskop może być narzędziem manipulacji, ponieważ znając go poznajemy tożsamość danego człowieka.

BD: Ile czasu zajmuje Panu analiza horoskopu?

PG: Średni około tygodnia.

 

Dziękuję za rozmowę !

 

Strona mojego gościa : http://solarius.pl/

Śmierć kliniczna- czy ma konsekwencje astralne

Mój kolega zadał mi bardzo ciekawe pytanie. Zapytał mianowicie czy uważam, że doświadczenie śmierci klinicznej to jakby kolejne wcielenie w tym samym ciele? Wielokrotnie podkreślałam przecież, że stałam się innym człowiekiem. Poruszył też temat układu planet towarzyszących temu wydarzeniu.

Starałam się odpowiedzieć zaglądając w zakamarki własnej duszy. Publikuję ten tekst w nadziei, że pomoże komuś kto sam sobie zadaje podobne pytania lub ma tego rodzaju wątpliwości.

„Jak zwykle poruszyłeś frapujący temat. Nigdy  nie myślałam  o konsekwencjach śmierci klinicznej w ten sposób. Te doświadczenia same w sobie są niezwykle poruszające. Nie ważne jakiego jesteś wyznania lub czy w ogóle wierzysz w Boga. Każdy kto kiedykolwiek spontanicznie opuścił ciało, wraca odmieniony. To, nie bójmy się tego słowa, mistyczne przeżycie skłania do głębokich przemyśleń. Ludzie często odkrywają  samych siebie, odnajdują drogę do Boga, doceniają czas który jest im dany. Dla wielu osób to ostatni dzwonek przed zatraceniem, przed rozmienieniem swojego życia na drobne. Refleksje te mogą być różne, ale zwykle dotyczą tu i teraz. Ktoś zdaje sobie sprawę, że wypasionej fury nie da się zabrać na tamtą stronę. Kolejny wychodzi z nałogu ponieważ uświadamia sobie że poprzez nieśmiertelną duszę jest jedyny i wartościowy. Jeszcze inny uczy się po prostu  doceniać to co ma . Są to często lekcje bolesne, ale zawsze potrzebne. Nie wydaje mi się aby na tym świecie cokolwiek działo się bez przyczyny. Temat przewodni lekcji to stać się lepszą osobą i w tym sensie inną.

Oczywiście planety, gwiazdy, cały wszechświat mają wpływ na człowieka. Niedowiarkom podsuwam przykład związany z energią księżyca. Jeśli jest on w stanie oddziaływać na wodę o objętości oceanu, to jak dalece działa na ciało ludzkie, zbudowane  w minimum 60 % z tejże wody ? Odpowiedź wydaje się oczywista. Skoro astrolodzy konsekwentnie twierdzą, że po śmierci klinicznej, dokładnie z pierwszym oddechem zaczyna się nasze nowe życie i w związku z tym należy horoskop urodzeniowy stworzyć przyjmując inne parametry to pewnie mają rację. Podobnie z portretem numerologicznym. Bardzo podoba mi się określenie , którego użyłeś „reset układu z planetami”.

Czy to jest swoisty „myk duszy”, rozpaczliwie pragnącej zmiany? Być może. Mamy swoich opiekunów, którzy wspierają nas, ostrzegają, po prostu nad nami czuwają. Może dla kogoś taka teoria jest zbyt szalona, ale ja wierzę, że kiedy osoba systematycznie wręcz, niweczy swój plan wcieleniowy to opiekun w akcie desperacji prowokuje taką sytuację aby w konsekwencji doszło do opuszczenia ciała. Na upartego nazwijmy to działanie terapią szokową. Opiekun stawia wszystko na jedną kartę. Jest wielce prawdopodobne, że ów opiekun potrzebuje pomocy konkretnych energii lub projektuje rzecz całą tak aby ponowne narodziny, (choć w tym samym ciele) odbyły się ze wsparciem korzystnego lub bodaj przychylnego układu sił. W tym sensie pisanie horoskopu czy portretu numerologicznego na nowo ma znaczenie. Zapewne odzwierciedli odrodzoną naturę, charakter i bogatszą osobowość.

Tyle z mojej strony. „