Jarosław Filipek „Hipnoza a sen”

 

W czasie pracy z umysłem, za pomocą hipnozy, dochodzi czasem do humorystycznych sytuacji. Takie zachowania są charakterystyczne dla wielu młodych osób.

Wygląda to następująco: Młody człowiek, po seansie wybudza się i od razu woła „Przecież ja nie byłem w hipnozie” i jest o tym głęboko przekonany.

Jedna sprawa to oczekiwania. Wiele osób jest przekonanych, że hipnoterapia polega na „odlocie”, kiedy umysł wchodzi w głęboki trans i potem nic nie pamięta.

Nie jest to do końca prawdą. Do dobrze przeprowadzonego seansu nie jest konieczny trans hipnotyczny. Umysł nieświadomy w głębokiej relaksacji, poza stanem alfa jest już otwarty i można z nim pracować. W takim stanie możemy porządkować jego działanie, usuwając pewne lęki czy wzorce oraz programując umysł na lepsze działanie.

Wracając do młodego człowieka wystarczy zapytać go, ile czasu jest w tym stanie. Kiedy słyszymy odpowiedź: 10 – 15 min. możemy być pewni, że jego świadomy umysł tyle zapamiętał. Pozostały czas należał do nieświadomości.

Pamiętam takie zdarzenie sprzed kilku lat.

Do dr Kaczorowskiego zgłosił się młody biznesmen. Po krótkim wywiadzie usiadł na fotelu przygotowując się do sesji. Akurat w tym momencie za oknem gabinetu rozległ się szum kosiarki. Powiadomiona sekretarka pobiegła do właściciela, żeby wyłączył ją na czas seansu. Gdy zaległa cisza mogliśmy przystąpić do pracy.

Po godzinie, kiedy mieliśmy wybudzić pacjenta znów usłyszeliśmy stukot. Na szczęście sekretarka szybko załatwiła sprawę i nastał spokój. Wtedy mogliśmy spokojnie wyprowadzić pacjenta z hipnozy. Kiedy zapytaliśmy go o wrażenia odpowiedział: „Wszystko w porządku. Ale nie mogłem wejść w hipnozę, bo przeszkadzała mi maszyna.” Wtedy zapytaliśmy, jak długo Pan ją słyszał? Odpowiedź trochę nas zdziwiła: „Cały czas.” Z uśmiechem zadaliśmy następne pytanie:

„Jak długo był Pan w tym stanie?”. Pacjent z całą powagą odpowiedział: „10 – 15 minut.”.

Na naszą prośbę spojrzał na zegarek i z niedowierzaniem powiedział: „To niemożliwe”.

Takie sytuacje wynikają z faktu, że umysł świadomy próbuje kontrolować sytuację do końca. W stanach alfa, teta umysł nieświadomy otwiera się, a umysł świadomy zostaje uśpiony. Oczywiście nie do końca, ale przynajmniej nie przeszkadza i nie blokuje.

Czasem przychodzą pacjenci, którzy mówią, że tak naprawdę boją się hipnozy. W takich sytuacjach ustalam, że najpierw zrobimy relaksację i podczas sesji pacjent

będzie słyszał co mówię, a spokojny, rozluźniony umysł pozwoli mi zrobić porządek. I tak się dzieje. W takich przypadkach pacjent wraca do mnie za kilka dni i robimy następną sesję. I co ciekawe, umysł świadomy przestaje się kontrolować i rozluźnia się jeszcze mocniej, wchodząc automatycznie w stan teta. Czuje się przy tym bezpiecznie.

Parę lat temu przyjąłem młodego studenta. Trochę nerwowy, mocno zestresowany. Po sesji powiedział „Nie byłem w hipnozie. Wszystko słyszałem. Ale czuję się spokojniej”.

Przyszedł za tydzień i za dwa. Po trzeciej sesji wolno otwierał oczy i zdziwiony zawołał: „To działa! Ja naprawdę odleciałem, miałem kolorowy sen i czuję się wspaniale. Dziękuję!”

U niego napięty, zestresowany umysł potrzebował trzech spotkań, żeby pozwolić sobie na pełne rozluźnienie.

Z dobrą pracą umysłu wiąże się sen. Powinien on trwać 6 do 8 godzin. Wynika to z faktu, że jeden pełny cykl snu trwa 1,5 do 2,0 godzin, a w ciągu nocy powinniśmy przespać 4 pełne cykle snu. Wtedy organizm ma czas na regenerację i rano jest wypoczęty. Przy 3 cyklach organizm utrzyma swój stan, ale ma mało czasu na odbudowę i naprawę. Dlatego uważam, że sen krótszy np. 4 godzinny, który występował u Napoleona nie jest prawidłowy. Takie stany należy leczyć.

Informacja o tym, że powinniśmy iść spać przed godziną 24.00 ma swoje uzasadnienie. Wg cyklu dobowego nasz organizm pracuje i oczyszcza się. Co 2 godziny inny narząd. Po 24.00 oczyszczają się najważniejsze narządy, dlatego nie powinniśmy im przeszkadzać.

Niektórzy naukowcy wykorzystują sen twórczo: Wieczorem kładą się spać z projektem, poszukując rozwiązania, a rano umysł podpowiada im najlepsze rozstrzygnięcia. Wtedy trzeba to zapisać, najlepiej na kartce lub dyktafonie, bo po kilku minutach już nie pamiętamy, podobnie jest z treścią snów.

Pamiętam, jak w 7 klasie szkoły podstawowej dostałem jako pracę domową kilka zadań z matematyki. Lubiłem rozwiązywać zadania i trudne zagadki, więc przypuszczałem, że na pewno sobie poradzę. Ostatnie zadanie było jednak trudne. Po godzinie prób odłożyłem je. Idąc spać postanowiłem: „Jak się wyśpię, to rano wszystko rozwiążę”.

Jakie było moje zdumienie, kiedy po otwarciu oczu wszystkie wzory stanęły mi przed oczyma i pozwalały rozwiązać zadanie. Wystarczyło tylko przepisać wszystko na papier. W szkole okazało się, że tylko ja rozwiązałem zadanie, a samo zadanie pochodziło ze zbioru dla szkół średnich.

Są pacjenci, którzy narzekają na sen. Mówią, że nie mogą spać. Tutaj trzeba być ostrożnym, bo ich przekonania, odczucia z tym związane mogą nie być prawdziwe. Często są konfabulacją.

Pamiętam, jak do Gabinetu przyszła starsza pani, mówiąc, że od dawna nie śpi. W ogóle.

W zasadzie nie jest to możliwe. Organizm musi spać, żeby funkcjonować. Po kilku dniach bez snu zachodzą głębokie zmiany i taka osoba umiera.W wywiadzie pacjentka przyznała, że nie śpi już od kilku lat. Wszystko zaczęło się od przejścia na emeryturę. Przeprowadziliśmy z nią pełną sesję hipnotyczną. Weszła głęboko w trans.

Po wybudzeniu stwierdziła z żalem: „I co znów nie spałam. Mnie już nic nie pomoże. Ciągle jestem zmęczona.” Po sesji porozmawialiśmy z rodziną, żeby przez najbliższe kilka dni sprawdzili, jak sypia, jak się czuje rano i co się zmieniło. Przy następnej wizycie Pani była już spokojniejsza, ale nadal niepewna.

Opowiedziała nam ze zdziwieniem, że nie wie jak to się stało, ale w domu wnukowie sfilmowali ją na kamerze. Na filmie było widać, jak ona rano głęboko śpi i odpycha wnuki mówiąc: „Dajcie mi spać, ja chcę spać”.

Okazało się, że przed emeryturą ta Pani pracowała jako portierka w damskim akademiku. Pracowała na nocnych zmianach i nie wolno jej było spać. Po kilku latach doszło do tego, że zasypiała mając oczy otwarte i była przekonana, że nie śpi. W pracy nie wolno było spać, więc umysł się dostosował. Po przejściu na emeryturę wzorce umysłu nie zmieniły się i kobieta była przekonana, że całą noc nie śpi. Oczywiście zdarzają się pacjenci z mocną bezsennością i u nich trzeba umysł nauczyć na nowo relaksacji, odprężenia i potem zdrowego snu.

Bywają też przypadki, kiedy klienci nieświadomie boją się snu i nie potrafią spokojnie zasnąć.

Zasypiają tylko po tabletkach lub głębokim zmęczeniu. W takich przypadkach trzeba sprawdzić, dlaczego umysł nie chce snu, co mu przeszkadza. Okazuje się wtedy, że u takich osób podświadomość przechowuje toksyczny, fałszywy program. Po wejściu we wspomnienia możemy zobaczyć taką scenę: Małe dziecko stoi przed trumną swojej babci. Kiedy pyta najbliższych co się stało? Dlaczego babcie nie wstaje, nie chce rozmawiać? Dostaje odpowiedź: „Babcia tylko zasnęła. Nie przeszkadzaj jej”. Dziecko dojrzewa, a umysł cały czas przechowuje program: „Sen to śmierć. Ja nie chcę jeszcze umierać”. Po kasacji tego programu i emocji wszystko wraca do normy.

Co ciekawe, za długi sen też nie jest zdrowy. Taka skłonność, jeśli występuje często, a sen nie przynosi ulgi, regeneracji może świadczyć o depresji czy wypaleniu zawodowym spowodowanym przewlekłym stresem.

Dobry sen jest koniecznością, więc jeśli po południu macie ochotę na drzemkę to korzystajcie, byle nie za długo. Sen ma wpływ na umysł, więc zapisujcie swoje sny. One mogą przybliżyć, jak funkcjonuje Wasz umysł i jakie ma odczucia w danym czasie…

 

Jarosław Filipek „Hipnoza – czym jest?”

O hipnozie od dawna krążą  mity i legendy. Dlatego dzisiaj chcę się z nimi zmierzyć. W tym i następnych tekstach spróbuję przybliżyć Państwu pojęcie i stan hipnozy. W poprzednich artykułach nawiązywałem do tego stanu, ale dzisiaj chciałbym to uporządkować.

Jak wszyscy wiemy, w ciągu doby nasz umysł przechodzi różne fazy (stany), które różnią się między sobą. Często nazwy zwyczajowe są zaczerpnięte z informacji medycznych. I tak, częstotliwość pracy mózgu można podzielić na kilka podstawowych stanów:

W ciągu dnia ta częstotliwość wynosi najczęściej od 8 Hz do 20 Hz lub więcej. Fale mózgowe przyjmują wtedy na wykresie określony kształt odczytywany jako Beta. Kiedy jesteśmy spokojni, wyciszamy się, zaczynamy medytować częstotliwość spada do 7 Hz. Wykres jest już inny. Ten stan określa się jako Alfa.

Kiedy zasypiamy lub wchodzimy w medytację umysł wycisza się jeszcze bardziej. Częstotliwość spada poniżej 7 Hz. Ten zakres od 7 – 6 Hz do 4 – 3 Hz nazywamy stanem Teta lub „hipnozą”. Poniżej 4 Hz to Delta, stan snu.

W dużym uproszczeniu lewa półkula mózgowa jest związana z naszym umysłem logicznym. Z którego korzystamy w ciągu dnia. Prawa półkula mózgowa jest związana z umysłem wyobrażeniowym, nieświadomym. Przyjęto ogólnie, że prawą półkulą chętniej posługują się ludzie sztuki, twórcy. Lewa półkula częściej jest wykorzystywana przez logików, naukowców.

Tutaj często przytacza się powiedzenie Einsteina: „Umysł świadomy to ok. 10% naszego umysłu, reszta to nieświadomość. Ja czasem wykorzystuję do 5%, inni używają do 3% i to im wystarcza”.

Dla terapeutów praktyków, pracujących z umysłem taki podział ma duże znaczenie.

W stanie beta pracujemy. Umysł logiczny rozwiązuje nasze problemy. Koncentracja i pamięć jest wykorzystywana w ciągu dnia. Przy pracy umysłowej warto pamiętać, że nasza koncentracja pracuje sprawnie przez 45 min. Potem zwalnia. Dlatego warto robić przerwy. Tę właściwość wykorzystuje się w Szkole Podstawowej. Jedna godzina lekcyjna ma 45 min.

W stanie alfa dochodzi do równowagi w pracy naszego mózgu. Lewa półkula wycisza się. Lewa i prawa półkula działają równolegle. Umysł nieświadomy zaczyna się otwierać. W tym stanie można już przeprowadzić udaną relaksację, czy poprzez sugestie wyciszyć, uporządkować pracę umysłu.

W stanie głębszym – w hipnozie mamy dostęp do umysłu nieświadomego.

W umyśle nieświadomym możemy wyróżnić podświadomość, która zawiera pamięć głęboką z wszystkimi zdarzeniami i emocjami od momentu narodzenia do dzisiaj. Niektórzy uważają, że pamięta też czasy wcześniejsze, przed narodzinami.

Drugim ważnym elementem umysłu nieświadomego jest nieświadomość. To ta tajemnicza część umysłu. Dzięki niej mamy dostęp do wyższych wymiarów, dla nas niedostępnych. Więcej na ten temat opisuje „fizyka kwantowa”.

Podsumowując: Hipnoza to stan naturalny między jawą (stan beta) a snem. Dwa razy dziennie jesteśmy w tym stanie. Wieczorem kiedy zasypiamy i rano kiedy się budzimy, potem wstajemy.

W ciągu dnia może nastąpić tzw. „hipnoza sytuacyjna” np. kiedy długo jedziemy pociągiem i stukot kół usypia nas. W takim stanie często tracimy pojęcie czasu. Nie zauważamy jego upływu. Czasem może to być niebezpieczne, np. kiedy długo jedziemy autostradą i oczy przez dłuższy czas mają podobny widok.

Jedna z pacjentek opowiadała, że kiedyś jadąc samochodem włączyła płytkę relaksacyjną. Na początku było przyjemnie. Umysł wyciszył się… Nagle spostrzegła, że widzi swój samochód z góry, jakby na nim stała. Zobaczyła swoje ciało za kierownicą i wtedy zrozumiała, że coś jest nie tak. Szybko się zreflektowała i zdążyła wrócić do ciała. Oczywiście zwolniła i na najbliższym parkingu długo dochodziła do siebie. Dodam od siebie, że na szczęście jest to rzadki przypadek.

Niektóre osoby „tzw. medialne” szybciej reagują na zmianę stanów umysłu.

Tutaj mała ciekawostka. Wiele osób uważa, że kiedy są „zmęczeni” niedospani to czarną kawą przywrócą pracę lewej półkuli, umysłu świadomego. Nie do końca jest to prawda.

Kawa utrzymuje, wzmacnia zastany stan umysłu. Kiedy dużo pracujemy, jesteśmy znużeni, to tak, na jakiś czas może nam pomóc. Jeśli jednak umysł od początku jest „śpiący” to kawa wzmocni ten stan. I dlatego niektóre osoby zasypiają po kawie.

Hipnoza to tak naprawdę wspaniały stan, w którym dobry hipnoterapeuta potrafi zrobić porządek z umysłem. Oczyścić jego pamięć z dawnych wydarzeń często obciążonych nieusuniętymi emocjami. Bo tak naprawdę to emocje, które przeżywamy w różnych mocnych, ważnych czasem traumatycznych zdarzeniach mają wpływ na naszą psychikę. Obciążają ją.

Więcej o pracy z hipnozą w następnych tekstach…

Jarosław Filipek

Jarosław Filipek – Sugestie i „autorytety”

 

 

O sugestiach i autorytetach pisałem już poprzednio. Dzisiaj chciałbym się skupić na mechanizmach, wzorcach dzięki którym tak łatwo ulegamy sugestiom. Aby to wyjaśnić musimy wrócić do podstaw.

Sugestie to słowa, które wywołują reakcję, odbiór u człowieka słuchającego. Wynika to oczywiście z wewnętrznych programów (wzorców zachowań) wg których działamy. Pisałem o tym we wcześniejszych artykułach.

Wzorce to programy, które nabywamy w dzieciństwie lub później przy różnych emocjonalnych zdarzeniach. Te programy powodują, że reagujemy w określony sposób w podobnych do siebie sytuacjach. Nie zawsze są one prawidłowe i korzystne dla nas. Rodzice, często w dobrej wierze, programują nas kogo mamy słuchać, kto jest dla nas autorytetem, Podobnie w szkole: Pan nauczyciel, Pan profesor, Pan doktor, itp. ma zawsze rację.

Tutaj przytoczę zdarzenie z mojego życia.

Po maturze byłem słuchaczem szkoły medycznej. Na pierwszym roku wszyscy byli trochę wystraszeni: Czego będą wymagać? Czy zdołamy posiąść tę wiedzę i zdać egzaminy?

Szkoła cieszyła się dobrą opinią i po jej ukończeniu absolwent miał pewność zatrudnienia. Było to ważne zwłaszcza dla słuchaczy pochodzących z małych miasteczek. W tej szkole każdy nauczyciel był autorytetem. Wielu z nich skończyło studia medyczne, biologiczne czy chemiczne. Każdy z nauczycieli miał swoją historię i opinię. Niektórzy z nich mieli swoje słabości czy skłonności niezbyt „przyjazne” dla nowych uczniów.

Jedną z nauczycielek o długoletnim stażu, była starsza pani, która co roku spośród nowych słuchaczy wynajdywała sobie ofiarę. Babcia, jak ją nazywano tak długo męczyła ofiarę, aż ta nie wytrzymywała i najczęściej porzucała szkołę. To męczenie polegało na wmawianiu uczennicy, że jest do niczego, że znów nic nie umie i na pewno obleje egzamin. I właściwie powinna odejść, żeby nie zabierać czasu i energii wszystkim nauczycielom. Nowi uczniowie nie mieli jeszcze siły przebicia, nie znali dobrze nauczycieli i układów panujących w szkole. Dlatego najczęściej byli bez szans. Przykre, ale prawdziwe.

Oczywiście każdy z uczniów był inny. Część chciała przeczekać i zdawać na studia medyczne, inni chcieli zdobyć atrakcyjny zawód. Osoby spoza Wrocławia, były bardziej wystraszone, niepewne. Obserwując z boku cały układ szybko nabrałem pewności, że sobie poradzę i nie ma się czym przejmować. W tym czasie kolegowałem się z kilkoma dziewczynami i starałem się im pomóc w różnych problemach. Jedna z nich zwróciła moją baczną uwagę. Ładna, trochę roztrzepana i mocno przeżywająca każdą trudną sytuację. Pochodziła z małej miejscowości i bardzo jej zależało, żeby dobrze wypaść i skończyć tą renomowaną szkołę. Dawało jej to możliwość awansu i kariery.

I stało się!

Na jedną z lekcji prowadzonej przez „Babcię” moja znajoma, nazwijmy ją Magda spóźniła się kilka minut. Miała pecha. Nauczycielka mocno przestrzegała punktualności. Kiedy speszona Magda siadała do ławki usłyszała słowa, które każdego mogły zmrozić:

„Właściwie możesz już nie przychodzić! Nie zdasz mojego egzaminu i zrobię wszystko, żebyś mnie zapamiętała”.

Koleżanka „skamieniała” i przerażona ledwo dotrwała do końca zajęć. Po lekcjach próbowaliśmy ją pocieszyć, ale do Magdy to nie docierało. Jej koleżanki szybko nas opuściły i pojechały poszaleć na dyskotece. Zostaliśmy sami. Ja i Magda. Wtedy postanowiłem jej pomóc, wbrew wszystkiemu. Czułem, że jest to możliwe.

Jeśli znacie Wrocław i ulicę Legnicką, wiecie, że ciągnie się ona przez kilka kilometrów. Odprowadzając Magdę do mieszkania, wiedziałem, że muszę działać natychmiast, zanim w jej umyśle utrwali się pewien schemat, czyniący ogromne spustoszenie. Niespiesznie rozpocząłem rozmowę. Na początku musiałem odciągnąć jej myśli od szkoły i nieprzyjemnego zajścia z „Babcią”. Dlatego rozmawialiśmy o bzdurach, opowiadaliśmy dowcipy. Kiedy zauważyłem, że Magda przestała myśleć o szkole zmieniłem temat rozmowy. Powoli zacząłem budować grunt, fundament pod nowy program w jej umyśle. Przez ponad pół godziny wizualizowałem, jakie sukcesy może osiągnąć, kiedy zda egzamin końcowy i dostanie dyplom. Nie dałem jej czasu na zastanowienie. Kiedy dotarliśmy do mieszkania zapewniłem ją, że może to zrobić, a ja jej pomogę. Wiedziałem jedno, jeśli Magda przyjdzie jutro na zajęcia, to może odnieść sukces.

Od rana zastanawiałem się, co zrobi Magda. Pierwszy wykład prowadziła właśnie „Babcia”. Zajęcia rozpoczynały się o 9.00, a już kilka minut przed czasem sala była wypełniona. Brakowało tylko Magdy. Minutę przed 9.00 znajoma sylwetka stanęła w drzwiach. Uśmiechnąłem się. Magda bez słowa usiadła koło mnie. Powiedziałem jej tylko, że ma wytrzymać do końca zajęć.

Równo z dzwonkiem, o 9.00 „babcia” weszła do sali. Kiedy zobaczyła Magdę była mocno zaskoczona. Nikt wcześniej nie odważył się jej przeciwstawić. Potem zgodnie z planem rozpoczęła zajęcia. Od tego zdarzenia Magda uwierzyła w siebie i bez problemów zaliczała wszystkie egzaminy.  A po dwóch latach miałem dużą satysfakcję, kiedy egzamin dyplomowy zdała celująco.

Nasze wewnętrzne programy, wzorce działają przez całe życie. To powoduje, że jesteśmy bardziej podatni na informacje płynące od różnych „autorytetów”. Dochodzą jeszcze media: prasa, radio, telewizja. Tutaj duże znaczenie ma nasza historia, podział społeczny. Kiedy szkolnictwo nie było odpowiednio rozwinięte i wiele osób nie umiało czytać ani pisać, dużym poważaniem cieszyły się osoby posiadające te umiejętności. I to, co napisano w gazetach, było traktowane jako ważna informacja. Kiedy pojawiło się radio ludzie z dużą ciekawością czekali na nowe audycje i „prawdy” które tam podawano. Podobnie było z telewizją. Każde „Wiadomości” czy „Dziennik Telewizyjny” był słuchany, oglądany z zapartym tchem. Ludzie oczekiwali nowych wiadomości.

O tych zależnościach dobrze wiedzą przedstawiciele władzy, rządzący. Dlatego media od dawna są przez nich wykorzystywane do przekazywania informacji korzystnych dla nich. W ten sposób „wychowuje się” ludzi, żeby byli posłuszni i łatwo sterowalni przez panujących. Z tego mechanizmu korzysta też reklama i związany z nią marketing. Na specjalnych kursach szkoli się sprzedawców, „domokrążców” jak mają rozmawiać z klientami. Uczy się ich jak przedstawiać produkt z jak najlepszej strony i jak rozwiewać wątpliwości klientów.

Można zapytać, dlaczego ulegamy takim sztuczkom. To proste. Większość z nas ma zaufanie do innych i nie bierze pod uwagę, że ktoś może nas oszukać dla zysku.

Dlaczego w mediach, a nawet w Kościołach pojawia się tyle „wspaniałych” często bardzo tanich lub bezpłatnych ofert: wycieczek ze zwiedzaniem „świętych” miejsc, promocyjnych „bezpłatnych” badań, degustacji zdrowych posiłków itp.? Na takich imprezach wykorzystuje się różne mechanizmy psychologiczne, dzięki którym zadowolony, często ospały, zmęczony klient nie kontroluje sytuacji i łatwiej ulega sugestiom prowadzących.

Mam znajomego, który bywa na takich imprezach i potrafi odpowiednio zareagować. Kiedy po spotkaniu organizatorzy pytają go czy jest zadowolony i jak mu się podoba oferta, z uśmiechem odpowiada: „Oferta ciekawa, tylko czemu to takie drogie? I wychodzi z sali.

W takich sytuacjach to jest najlepsze rozwiązanie. Żadna dyskusja nie ma tu sensu, bo prowadzący będą nas przekonywać, że ta oferta jest dla nas najlepszym rozwiązaniem i zrobią wszystko, żebyśmy skorzystali z tej jedynej, niepowtarzalnej, dostępnej tylko dzisiaj, teraz oferty…

Dlatego wszystkim, którzy chcą skorzystać z podobnej imprezy radzę być uważnym do końca, żeby nie ulec „hipnozie sytuacyjnej” i dobrze się bawić.

Wybór należy do was…

 

 

 

 

Jarosław Filipek – Moc sugestii

 

Sugestie to słowa, które mogą spowodować zmiany w programach, wzorcach zapisanych w naszym Umyśle. Pozytywnym przykładem sugestii mogą być afirmacje, które działając poprzez Umysł Świadomy poprawiają nasze zapisy, programy w Umyśle Nieświadomym.

W dzisiejszym artykule chciałbym zwrócić uwagę, jak zmienia się siła sugestii, w zależności od różnych sytuacji. Pewne osoby, zwłaszcza autorytety docierają ze swoją sugestią dużo szybciej i mocniej. Jednak nie zawsze zdają sobie z tego sprawę. Do takich grup zawodowych należą lekarze, terapeuci i wróżki.

Mogę podać przykłady takich negatywnych, prawdopodobnie nieświadomych oddziaływań.

„Kilka lat temu przyszedł do nas pacjent, który zawiedziony klasyczną medycyną szukał pomocy.

Młody człowiek, ok 40 lat. Jak mówił: z każdym dniem opadam z sił. Wszystkie badania wychodziły prawidłowo i lekarze nie mogli znaleźć przyczyny.  A on przestał cieszyć się życiem i zaczął oczekiwać najgorszego. Przeprowadziliśmy seans. Po oczyszczeniu i wzmocnieniu energią jego ciała i umysłu zadaliśmy sugestię:

„Zobacz siebie za 3 lata. Jak sobie radzisz… „

Pacjent: „Nie mam obrazu”

Ta odpowiedź zaskoczyła nas, więc powtórzyliśmy proces oczyszczania.

I znów zadaliśmy pytanie: „Zobacz siebie za 1 rok. Co widzisz?

I tym razem odpowiedź była negatywna: „Nic nie widzę. Nie mam obrazu”.

Dr Kaczorowski, który prowadził seans zareagował prawidłowo. Wybudził pacjenta i zadał mu

jedno pytanie: „Był Pan u wróżki?”

Zaskoczony pacjent odpowiedział: „Tak, skąd Pan wiedział”

Dialog trwał dalej: „Co wróżka powiedziała?”

Pacjent: „Zasugerowała, że niedługo spotka mnie trudny okres, z którego mogę nie wyjść.”

Umysł tego pacjenta przyjął sugestię wróżki jako prawdę. Wystąpił mechanizm „samospełniającej się przepowiedni”. Jeśli Umysł jest o czymś przekonany robi wszystko, żeby tak się stało. Jedynym ratunkiem była zmiana przekonań w Umyśle nieświadomym pacjenta.

Po ponownym wprowadzeniu w trans musieliśmy cofnąć Umysł do wizyty u wróżki, odtworzyć całą sytuację i zmienić interpretację słów wróżki na obojętne i pozytywne. Potem pozostało już tylko uspokoić, oczyścić Umysł i postawić najważniejsze pytanie.

K: Zobacz siebie za pół roku. Co widzisz?

P: Jakiś zamglony obraz. Mgła powoli opada… To ja. Jestem w domu.

Tak. Umysł uwierzył w nowy program i budował jego realizację… Pacjent był zdrowy.

Inny przykład:

Kilka lat temu zgłosiła się do mnie kobieta, której mąż uwierzył w swoją śmierć. Był przekonany, że zostało mu już niewiele czasu do końca… Jak do tego doszło?

Starszy pan, do niedawna prezes dużej firmy, gdzie zatrudniał kilkaset osób poszedł na emeryturę. Podczas rutynowych badań znalazł się w gabinecie lekarskim. Lekarz, specjalista z zacięciem onkologicznym zauważył na skórze pacjenta ciemne znamię. Zainteresował się pieprzykiem i jak powiedział „na wszelki wypadek” pobrał wycinek ze skóry i wysłał na badanie onkologiczne.

Do przestraszonego pacjenta powiedział: z mojego doświadczenia wynika, że może to być rak. Dlatego trzeba to jak najszybciej przebadać i jeśli się potwierdzi sprawdzić, czy nie ma przerzutów. Proszę przyjść za dwa tygodnie. Wynik wycinka powinien być gotowy.

Starszy pan wrócił do domu i zamknął się w swoim gabinecie. W jego Umyśle rozpętała się burza. Umysł zaczął projektować: wycinek – badanie – diagnoza – rak – przerzuty – śmierć. Wszystko inne zeszło na dalszy plan. Jak opowiadała później jego żona „Mąż zbladł, nie chciał rozmawiać, a jego oczy jakby zgasły. Nie wiedząc co ma robić zadzwoniła do mnie, a potem przyjechała wraz z mężem.

Stanął przede mną starszy, pochylony dziadek, który niepewnym krokiem usiadł na fotelu. Z jego oczu wyzierał lęk. Trudno było uwierzyć, że jeszcze niedawno ten starszy pan trząsł dużą firmą i codziennie podejmował różne decyzje, ważne dla przyszłości przedsiębiorstwa.  Był odważny, a jego polecenia zawsze były przemyślane i skuteczne. Był człowiekiem czynu. Po wizycie u lekarza jego Umysł uwierzył w swoją nieuchronną śmierć.

Po wprowadzeniu w trans przypomniałem mu jego wspaniałą przeszłość, jak radził sobie w trudnych sytuacjach. Jak z pewnością i przekonaniem spełniał się na swoim odpowiedzialnym stanowisku. Jak prawdziwy dowódca wydawał rozkazy i zmieniał rzeczywistość. Lęk był mu obcy. Po cofnięciu do wizyty lekarskiej zmieniłem w Umyśle zapis i interpretację słów lekarza. Potem odtworzyłem stary zapis, z którego wynikało, że „nie ma sytuacji bez wyjścia, a każdy problem ma przynajmniej 2 rozwiązania”.

Po 1.5 godzinnym seansie wyprowadziłem pacjenta z transu. Kiedy się ocknął, był zdziwiony, gdzie jest i co tutaj robi. Ale kiedy spytałem o wrażenia, jego reakcja była charakterystyczna:

„Powiem tak, już od dłuższego czasu nie czułem się tak dobrze. Najlepiej pamiętam jak przez chwilę łowiłem ryby nad jeziorem”.

Kiedy o tym mówił uśmiech wrócił na jego usta, a jego oczy znów błyszczały. To prawda, umysł zafundował mu najlepsze, najradośniejsze wspomnienia. Okazało się, że pacjent był zapalonym wędkarzem.

Po krótkiej rozmowie mogłem go pożegnać. Był znów mocnym człowiekiem czynu. Wiedziałem, że w rozmowie z lekarzem będzie partnerem, a nie przerażonym pacjentem. I na pewno zapyta, co ma zrobić, żeby znów być zdrowym.

Po tych dwóch przykładach powinniśmy sobie uświadomić, jak słowa innych ludzi mogą wpływać na nas i nasze przekonania. Często przeszkoleni sprzedawcy korzystają z tej reguły, kiedy chcą nam coś sprzedać. Używają wtedy dodatkowo pozytywnych emocji: niepowtarzalna okazja, tylko teraz, itp. Bo kiedy opadają emocje często chcemy zmienić decyzję, ale może być już za późno.

Tak naprawdę słowa są tylko informacją, z której możemy korzystać w różny sposób.  To nasza interpretacja, przekonania decydują często o naszych decyzjach.

Dlatego proponuję, żeby każdą ważną informację przyjmować raczej obojętnie. I po przemyśleniu, „przespaniu się z tematem” zdecydować, co z tym zrobimy.

Życzę wszystkim „przespania się z dzisiejszym tematem” Wasz Umysł skorzysta.

 

Regresja w hipnozie – wgląd w poprzednie życie.

 

W poprzednim odcinku pisałem o regresji hipnotycznej jako narzędziu używanym w terapii. Dzisiaj skupię się na samym zjawisku regresji, jej założeniach i przykładach.

W wielu kulturach wschodu od starożytnego Egiptu poprzez późniejszą Grecję czy Rzym pojęcie reinkarnacja było ważnym składnikiem wierzeń. Tłumaczyło możliwość rozwoju duszy oraz odkupienia złych uczynków popełnionych w poprzednich żywotach.

Moje własne doświadczenia pozwalają mi przedstawić obraz reinkarnacji jako szkoły,gdzie w następujących po sobie klasach zdobywamy nową wiedzę, doświadczenie pozwalające rozwinąć się naszej duszy. Moim zdaniem ludzi można podzielić na tych, którzy doświadczyli reinkarnacji i transformacji z nią związanej i tych którym się wydaje, że ich reinkarnacje były wspaniałe, historyczne, bogate, co nie znajduje pokrycia w rzeczywistości. Osobną, nieistotną tutaj grupą są ci, którzy z różnych względów nie akceptują reinkarnacji. Tę grupę dzisiaj pominę.

Dzięki współpracy z dr Kaczorowskim mogę potwierdzić, że większość wątków z  reinkarnacji dotyczy różnych aspektów naszego codziennego życia. I te zdarzenia, sytuacje podpowiadają często rozwiązanie problemu z jakim się w obecnym życiu spotykamy.

Młoda kobieta od dziecka bała się wejść do wody. Jak opowiadała już w dzieciństwie czuła dreszcze, kiedy mama próbowała umyć jej głowę pod prysznicem. Woda lecąca z góry wywoływała u niej sztywnienie całego ciała. Dlatego bała się głębszej wody w morzu czy jeziorze. Podczas regresji pojawił się obraz z lat 40 XX wieku. Obóz zagłady, plac obozowy. Młoda kobieta polewana zimną wodą na ostrym mrozie. Torturowana w ten sposób dla przykładu. Pozostawiona na placu zamarza i umiera z zimna.

To odczucie zimna, bezradności, niewymownego żalu pozostało w niej przez lata.

Kontakt z wodą za każdym razem przywoływał te „zatarte” wspomnienia. Po seansie, w którym nastąpiło wybaczenie i odcięcie od starego „nieaktualnego” już przeżycia, przykre odczucia zniknęły. W czasie wakacji, kobieta pojechała nad morze i nie miała problemów z wejściem do głębszej wody.

Jest jednak grupa ludzi, którzy twierdzą, że w poprzednim życiu byli kimś ważnym, wielkim. To nie zawsze musi być prawdą. Wynika raczej z potrzeby wyróżnienia się, bycia lepszym. Tutaj niestety duży wpływ mają wróżki, które potwierdzają takie oczekiwania klientów, chociaż nie mają doświadczenia w tym temacie. Pamiętam jak pewna matka mówiła o synu. „On musiał być kimś ważnym: księciem, królem, bo w swoich snach rozkazuje ludziom. Oni go słuchają.” Po przywołaniu reinkarnacji okazało się, że owszem był ważny, ale w swojej wiosce, wsi. Był po prostu wójtem.

Dzisiaj chciałbym przedstawić jedną z kilku moich reinkarnacji. Z wszystkich regresji ta jedna była bardzo szczegółowa, emocjonalna – niezwykle żywa.

Średniowieczny Paryż – XI – XII w.

Ten Paryż miał dwie części, jak w lustrze: jasną i ciemną.Ta jasna obejmowała stolicę Francji, uznawaną w całej Europie z królem i wielkim dworem.

Ja żyłem w tej ciemnej: podziemnym Paryżu. To miasto – państwo rządziło się własnymi prawami.Przekrój społeczny podobny jak w znanym Paryżu. Na czele król, despotyczny władca – nikt z mieszkańców nie miał do niego dostępu.

Dwór – zabudowania, budynki z zewnątrz szare, brudne – w środku pełen przepychu, dostatku. (Istniały tam liczne przejścia i tajne korytarze.)  Złote i porcelanowe naczynia, bogate, wzorzyste tkaniny i suto zastawione stoły. Napoje i jedzenie najczęściej pochodziły z bogatych piwnic paryskiego dworu. Wokół naszego króla tylko Gwardia przyboczna. Spośród niej wybierano trzech zaufanych – doradców. I tylko z nimi spotykał się król. Doradcy przekazywali Gwardii i żołnierzom wszystkie rozkazy od króla. Na dworze można było spotkać bogatych, zasłużonych członków owej ciemnej społeczności. Nie było łatwo dostać się do tej elity. Niektórzy przez wiele lat ciężko na to pracowali.

Poza dworem szare ulice, zaułki, ciemne przejścia. Tam rozgrywało się życie codzienne. Biedacy, żebracy, kaleki oraz złodzieje i żołnierze pilnujący porządku.Każda nacja miała swoją strukturę, hierarchię – prawdziwy podziemny Paryż.

Urodziłem się w biednej rodzinie. Mama praczka, ciężką pracą próbowała utrzymać swoje dzieci. Ojca nie znałem. Któregoś dnia wyszedł z domu i już nie wrócił. Podobno nigdy nie pracował.Jak mawiał: „Praca jest dla głupców”.

Rodzeństwo – sześcioro młodych, wrzeszczących gęb, ciągle głodnych i niezaspokojonych. Mój starszy brat zniknął któregoś dnia i nigdy nie wrócił. Miał jakieś dochodowe zajęcie, nikt z nas nie pytał o szczegóły. Czy był żołnierzem czy złodziejem tego nie wiem. Tacy ginęli młodo. Zostałem najstarszym mężczyzną w domu. Już jako młody chłopak próbowałem różnych zajęć. Robiłem wszystko, żeby zdobyć jakieś pieniądze i pomóc biednej matce. Życie mi sprzyjało. Byłem drobny, wysportowany, odporny na ból i przeciążenia. Uczestniczyłem w różnych włamaniach i kradzieżach. Naszym łupem padały zabudowania mieszczan i bogaczy.

Najpierw stawałem na czatach, pilnowałem przebiegu akcji, uczyłem się. Potem zacząłem kraść. Jako drobny chłopak wcisnąłem się wszędzie, w każde okno czy wyłom. Byłem dobry w swoim fachu. Szybko przejąłem dowództwo grupy. Moi kamraci mieli do mnie pełne zaufanie. Nigdy ich nie zawiodłem. Moja ciemna sława rosła. W hierarchii złodziejskiej doszliśmy na szczyt. Wtedy dowiedziałem się o istnieniu dworu królewskiego, a dwór dowiedział się o mnie.

Teraz zlecenia i rozkazy przychodziły z samej „góry”. Dzięki temu nie mogłem narzekać. Finanse pozwalały mi wspierać rodzinę. Działałem na odległość, jak dobry wujek. Podrzucałem do domu drobne monety, czasem jakieś woreczki z żywnością: ziemniaki, ziarno, mąkę. Moja matka zaczęła się uśmiechać. To był dla mnie najpiękniejszy widok. Dzięki moim drobniakom dwóch braci poszło do szkół. Miałem przeświadczenie, że wykształcenie pozwoli im wyrwać się z tego środowiska. Dlatego pilnowałem, żeby cały proces przebiegał prawidłowo. Po którejś udanej akcji zostałem zaproszony na dwór. Tam osobiście musiałem zdać relacje ze wszystkich wydarzeń. Odtąd mogłem swobodnie poruszać się po tym terenie. Byłem jak u siebie.

Jednak tutaj nudziłem się. Byłem za młody, żeby siedzieć za stołem i wspominać dawne czasy. Wolałem ruch, życie. Przynajmniej jakaś zmiana, coś się działo…

Z racji zasług i pełnionych obowiązków musiałem bywać na dworze coraz częściej. Dlatego postanowiłem dostosować się i w miarę możliwości wykorzystać swoją szansę. Byłem lubiany, kamraci za stołem nie mieli przede mną żadnych tajemnic, także „państwowych”. Widziałem, że moja młodość, energia, zapalczywość i brak skrupułów były tutaj dobrze odbierane. Dzięki temu mogłem bez przeszkód awansować w ich wewnętrznej dworskiej hierarchii. Szybko dostałem się do Gwardii przybocznej. Chociaż byłem najmłodszy doceniano moje doświadczenie i bezpardonowość. Liczyłem na to, że w końcu stanę się osobistym doradcą.Musiałem na to zasłużyć. Nie chciałem czekać, więc przyśpieszyłem pewne wydarzenia i w końcu zostałem zaprzysiężony. Wszyscy byli zachwyceni, że ja (ten młodzieniec) znalazł się na właściwym miejscu. Gdyby znali moje myśli…

Czas płynął szybko, po zaprzysiężeniu zostałem przedstawiony Szefowi, czyli osobie zarządzającej doradcami i całą tajną stroną funkcjonowania dworu. Nikt, nie znał go osobiście. Nawet doradcy słyszeli tylko jego głos. Ciekawa sytuacja. Szybko zdobyłem zaufanie Szefa. To było jednoznaczne z przewodnictwem wśród doradców. Coraz częściej u niego bywałem. Czasem sam. Tymczasem w mojej głowie rodził się plan. Plan mojego życia…

Stare pryki za stołem i nawet kamraci z Gwardii nie podejrzewali, co im szykuję. Wykorzystując wszystkie zastane układy i ciesząc się dużym poważaniem mogłem bardzo wiele. Prawie jak Szef. Prawie czyniło jednak sporą różnicę. Kiedy o tym myślałem sam uśmiechałem się do siebie. Okazja nadarzyła się szybko. Po ważnej naradzie, zostałem z Szefem sam na sam. Wiedziałem, że ma do mnie zaufanie. Dlatego po krótkiej rozmowie postanowiłem działać. Byłem uzbrojony. Miałem krótką szpadę i w zanadrzu mały „ostry” nożyk.

Jednym cięciem rozerwałem dzielącą nas kotarę i ujrzałem Szefa w całej okazałości. Był to mężczyzna, po czterdziestce, potężnej postury, a jego lewy policzek przecinała szrama. Wyglądał na zdziwionego. Szybko wyzwałem go na pojedynek. Wiedziałem, że chwila mi sprzyja. Pozostali Gwardziści mogli się pojawić za 10 – 15 minut. Stanęliśmy przed sobą jak godni siebie rywale. On walczył o życie, ja o honor, sukces i prestiż. Nie znałem go wcześniej, więc trudno mi było przewidzieć jego ruchy i ciosy. Miał za sobą dobrą szkołę fechtunku. Jednak nie dałem za wygraną. Byłem zwinny i poznałem wiele różnych technik walki, co często ratowało mi życie. Jeden na jednego. Bez świadków. Pojedynek do końca…

Rany były coraz cięższe, wokół dużo krwi. Ruchy zaczęły sprawiać mi trudności. Przed oczyma pojawiły się ciemne plamy. Pomyślałem: to niemożliwe. Wokół pełno światła. W pewnej chwili stanąłem, nie mogłem zrobić kroku. Poczułem duszności. Zobaczyłem jeszcze, że on też upada w kałuży krwi. Za chwilę wbiegli Gwardziści, którzy z małego puzdra wydobyli jakieś smarowidło i tym opatrzyli jego ranę. Ja byłem już nikim. Chwycili mnie za nogi, ręce i bocznym wyjściem wynieśli na zewnątrz. Tutaj wrzucono mnie w błoto. Wiedziałem, że umieram i oni też to wiedzieli.

Kiedy obrazy z przeszłości migały mi przed oczyma nagle przyszła mi do głowy taka myśl:

Jak to jest? To ja całe życie narażam się, kombinuję, żeby moja rodzina, matka miała lepiej i  co? Co dostałem w zamian? Umieram tutaj w bólu i zapomnieniu… Dlaczego? Po co te starania? Wyścigi… Rywalizacja… I tak odchodzimy!

I nagle spokój, cisza… Jak dobrze… Odchodzę…

Po tej regresji, zrozumiałem, dlaczego w szkole podstawowej (w obecnym życiu) nie chciałem, nie potrafiłem walczyć o swoje. Kiedy miałem się przeciwstawić ręce mi same opadały, a ja niepyszny wycofywałem się. Długo trwało zanim wyrobiłem w sobie nowe „prawidłowe” nawyki. Jak działać, reagować w kontaktach z innymi. Tutaj mała dygresja…

Podczas regresji przeżywamy całe zdarzenie, jakby działo się „na żywo”. Ja tam naprawdę byłem, kradłem i planowałem, jak zabić Szefa. Nagle, usłyszałem głos, jak z zaświatów:

„Gdzie jesteś, co widzisz?” To prowadzący moją regresję zadał te pytania. Dotarło do mnie, że mentalnie jestem równocześnie w dwóch miejscach: tu na leżance w gabinecie i tam w średniowiecznym Paryżu. Oba światy były jednakowo ważne i naturalne.

Mam nadzieję, że w tym artykule przybliżyłem Wam mechanizm i przebieg regresji reinkarnacyjnej.

Dlatego proszę nie słuchajcie wróżek czy amatorów. W temacie reinkarnacji polecam tylko autorytety. Osoby, które pracują z tym tematem od wielu lat. Na pewno jest to dr A. Kaczorowski, dr A. Daniłow z Ukrainy, śmiem twierdzić, że ja i jeszcze kilka osób w Polsce.

W tym artykule to wszystko…

Już niedługo znowu się spotkamy…

 

 

Jarosław Filipek „Reinkarnacja wierzyć – nie wierzyć?”

 

Pisząc o psychice, zwłaszcza nieświadomości trudno pominąć tak ważny i ciekawy temat jak reinkarnacja. Nieświadomość, a zwłaszcza podświadomość przechowuje w swojej pamięci głębokiej wszystkie zdarzenia razem z emocjami. W terapiach związanych z hipnozą można dotrzeć do tych zdarzeń, a nawet je odtworzyć.

W przebiegu terapii jest to ważne. Zdarzenia uświadomione, mające wpływ na obecny stan psychiczny można wyciszyć, wykasować razem z towarzyszącymi im emocjami. Ma to znaczenie terapeutyczne. Wykasowanie emocji, pozwala zneutralizować bloki które powstawały w psychice. To powoduje, że przestają one mieć wpływ na jej stan obecny.

Dzięki temu można, bez przeszkód odbudować prawidłową psychikę i przywrócić jej równowagę.

Wracając do zdarzeń zapisanych w naszej nieświadomości.Wiele doświadczeń i badań pokazuje, że pamięć podświadomości przechowuje też wydarzenia z naszej przeszłości. Z okresu płodowego, a także z wcześniejszych żywotów – naszych wcześniejszych inkarnacji. Na co dzień te informacje są zablokowane, nie do odczytu. I jest to prawidłowy mechanizm. Dostęp do nich mógłby zakłócić spokojne życie wielu ludziom.

Dlatego lepiej, że zostają w niepamięci.

Jednak okazuje się, że zdarzenia zarówno w okresie płodowym jak i w poprzednich żywotach (wcieleniach) mogą mieć wpływ na nasz sposób życia, odbierania rzeczywistości czy np. na rodzaj naszych zainteresowań.Jeśli takie zdarzenia z przeszłości były dla nas traumatyczne czy tragiczne to emocje z nimi związane mogą negatywnie wpływać na nasze obecne życie i osłabiać naszą psychikę.Dotarcie do tych wspomnień (poprzednich wcieleń) nie jest łatwe. Może to zrobić dobry hipnoterapeuta, jak np. dr Andrzej Kaczorowski, z którym od wielu lat współpracuję.

Podczas dobrze przeprowadzonej hipnozy, w transie hipnotycznym umysł pozwala nam cofnąć się do przeszłości. Doświadczenia pokazują, że na obecne życie mogą mieć największy wpływ trzy ostatnie wcielenia. Docierając do nich możemy wyciszyć, odreagować toksyczne emocje i wtedy wspomnienia z przeszłości umysł zamyka w pamięci jako nieistotne. Odcina się od nich.Uwolniony umysł można potem odbudować i pozytywnie zaprogramować.

Terapie zostawmy terapeutom. Skupmy się teraz na zjawisku reinkarnacji.

Zjawisko reinkarnacji, poprzednich wcieleń, znane jest już od starożytności. W wielu kulturach było przyjęte jako ważny element wiary czy religii. Wprawdzie chrześcijaństwo odcięło się od tego zjawiska podczas obrad Soboru w Konstantynopolu (553 r.), ale nie znaczy to, że przestało ono istnieć w świadomości ludzkiej.Powróciło szeroką falą tak do Europy, jak i obu Ameryk.

W tym miejscu przytoczę pewien seans, który miał miejsce w 2003r.

Do naszego gabinetu przyjechała mama z 16 letnim synem. Chłopak miał kłopoty z nauką i koncentracją. Był przemęczony. Podczas seansu, w trakcie transu hipnotycznego pacjent zaczął opisywać obrazy ze swojego życia. W pewnym momencie postawa jego ciała zmieniła się, a on opowiedział niezwykłą historię:

-Zobaczył siebie, żyjącego w Paryżu. W kawiarni popijał kawę z wykładowcą ze swojej uczelni.Omawiali przyszłe zajęcia oraz tematy wykładów. Tylko obrazy, otoczenie jakby nie dzisiejsze. Był rok 1885.-

Kiedy skończył mówić terapeuta wyciszył jego umysł i dalej prowadził seans. Na prośbę matki nagraliśmy seans na kasetę magnetofonową. Kiedy kobieta odsłuchała cały seans ze łzami w oczach powiedziała do nas: „Jestem katoliczką, ale będę musiała uwierzyć w reinkarnację”. Co się okazało?

Jej syn, już od szkoły podstawowej zaczął interesować się kulturą Francji, a także z własnej inicjatywy zapisał się na kurs języka francuskiego. Można powiedzieć: „nic takiego”, ale w tej rodzinie nikt wcześniej nie interesował się Francją czy jej kulturą.

Temat reinkarnacji jest dość obszerny, ale na dzisiaj wystarczy.

P.S.

Jeśli będziecie cierpliwi to następnym razem opiszę własną przygodę z reinkarnacją…

Pozdrawiam i do usłyszenia.

Jarosław Filipek

Jarosław Filipek – Afirmacje

Jarek Filipek

Afirmacje

świadome programowanie nieświadomości.

 

Żyjemy w czasach, gdy praca nad sobą, rozwój duchowy, otwartość na zmiany stają się niezbędne. Dlatego tak ważny jest dostęp do różnych technik poprawiających nasze życie. Aby zrozumieć, jak te techniki działają, co mogą poprawić, zmienić warto bliżej przyjrzeć się naszemu umysłowi.

O umyśle pisałem już wcześniej, ale pewne informacje muszę tutaj powtórzyć.

Wg mojej wiedzy i doświadczenia, umysł to niematerialny wytwór naszego mózgu, podobnie jak myśli. Umysł jest nierozerwalnie związany z mózgiem. W mózgu wyróżnia się dwie półkule, lewą i prawą, które są ze sobą ściśle związane, ale mają inne zadania. Podobnie w umyśle wyróżniamy dwie podstawowe części: świadomość i nieświadomość. Tę ostatnią dzielimy jeszcze na dwie inne: podświadomość i nadświadomość.

Świadomość to ta część umysłu, którą używamy w ciągu dnia (na jawie). Jest ona nierozerwalnie związana z lewą półkulą, odpowiadającą za logiką, porządek, poczucie bezpieczeństwa.Dzięki niej kontrolujemy nasze życie i planujemy naszą przyszłość, opierając się na jej logice.
Jednak nieświadomość ma dla nas dużo większe znaczenie. To od niej zależy, tak naprawdę jakość naszego życia. Podświadomość jest jak kaseta video, zawiera pamięć o wszystkich zdarzeniach naszego życia, od urodzenia do dzisiaj, razem z odczuciami i emocjami. W innym ujęciu podświadomość to zespół programów wewnętrznych, wg których działamy i reagujemy. Często się zdarza, że część tych programów jest nieprawidłowa, fałszywa, a czasem szkodliwa. Te programy powstawały w różnych sytuacjach życiowych i nie jest łatwo je zmienić.
Nadświadomość to brama, tunel do wyższej mądrości (Boga?). Istnieją doświadczenia, które pokazują, że człowiek poprzez nadświadomość może połączyć się z mądrością (inteligencją) zbiorową. Tam są zapisane wszystkie nasze zdarzenia (przeszłość, teraźniejszość i przyszłość funkcjonują obok siebie). Niektórzy nazywają to Kroniką Akaszy. Osoby jasnowidzące, przepowiadacze przyszłości, geniusze często korzystają z tej wiedzy.
Nieświadoma część umysłu jest powiązana z drugą (prawą) półkulą mózgu, która jest nieuporządkowana. Dla niej charakterystyczne są: ruch, zmiana, nieoznaczoność. Pełniejszy kontakt mamy z nią dopiero w odmiennych stanach świadomości: w stanach alfa (relaks), teta (hipnoza) i delta (sen).

Moje doświadczenia pokazują, że z umysłem można pracować z każdego poziomu świadomości i nieświadomości. Samemu najłatwiej pracować z poziomu świadomości. Niektórzy pracują samodzielnie w stanie alfa. Głębsze stany są dostępne dla specjalistów z dużym doświadczeniem. W stanie teta może pracować dobry hipnoterapeuta, do którego mamy zaufanie. Jest to ważne, bo w tym stanie docieramy do przyczyn naszych nieprawidłowych reakcji życiowych, czy stanów chorobowych. Wiedza i doświadczenie –  jak oczyścić lub nagrać na nowo dany program na życie  jest tutaj bardzo wskazane.

Jedną z takich technik, znaną i cenioną przez ludzi pracujących z umysłem jest sztuka pisania Afirmacji (zdań pozytywnych). Uważam, że jest to bardzo przydatna i łatwa w wykonaniu technika pisania nowych wzorców i przekonań o sobie samym.

Tak jak każda metoda pracy z umysłem, wymaga ona dużo cierpliwości i samozaparcia. Dzięki takiemu zaangażowaniu efekty tej techniki mogą nas samych zaskoczyć (pozytywnie). Przez 21 dni lub dłużej będziemy pisać odpowiednie zdania (afirmacje).

Przed przystąpieniem do wykonywania tej techniki musimy się przygotować i wykonać kilka czynności.

1. Kupić zeszyt (najlepiej 80 kartkowy) i dobry pisak.
2. Wybrać odpowiednią afirmację (cechę) którą chcemy u siebie zmienić.
3. Dobrać, najlepiej stałą, porę dnia, gdy jesteśmy sami i nikt nie będzie nam przeszkadzał.
W całym przygotowaniu najważniejszy jest dobór afirmacji. W tym celu, gdy jesteśmy sami i spokojni powinniśmy zastanowić się, jaka cecha, jaka reakcja życiowa nam najbardziej przeszkadza. Afirmacja będzie zawsze zdaniem przeciwnym.

Np. jeśli często odczuwamy lęk, niepokój. afirmacja może wyglądać następująco:
Ja …, moje imię (np. Jarosław), jestem odważny i pewny siebie.                                         Druga część ma nas upewnić, że już mamy tę cechę i tak właśnie się zachowujemy „teraz i zawsze”.

Całość może wyglądać tak: „Ja, Jarosław (imię) jestem odważny i pewny siebie, teraz i zawsze”.  To zdanie piszemy w zeszycie 5 razy. Potem odmieniamy to zdanie przez osoby: „Ty Jarosławie, jesteś odważny i pewny siebie, teraz i zawsze”. Tutaj możemy spotęgować efekt działania, wyobrażając sobie, że tak do nas mówi najbliższy przyjaciel. (Jeśli tak sądzi ktoś bliski, to może to być prawdą). To zdanie także piszemy 5 razy. Następnie piszemy w trzeciej osobie: „On Jarosław, jest odważny i pewny siebie, teraz i zawsze”. W tym przypadku wyobrażamy sobie, że tak mówi grupa przyjaciół. (Na pewno mają rację!). I to zdanie piszemy 5 razy.

Podsumowując: Jednego dnia zapisujemy afirmację w trzech osobach, po 5 razy każdą.   Razem 15 zdań. Tutaj mała uwaga. Dobierane zdania powinny być krótkie i nie mogą zawierać wyrazu: nie. Podświadomość obcina wyrażenie „nie”. Jeśli zaczniemy pisać: „Ja Jarosław, nie boję się …” podświadomość odetnie słowo „nie” i odczyta to zdanie, jako: „Ja Jarosław, boję się …”

I teraz następna ważna sprawa: technika wpisywania.
Zeszyt, do którego wpisujesz zdania (afirmacje) zawiera dwie rozłożone strony. Każda z nich ma inne znaczenie. W lewej wpisujemy afirmację. Prawą pozostawiamy pustą.

 

Ja Jarosław …

Ja Jarosław …

Ja Jarosław …                        5x

Ja Jarosław …

Ja Jarosław …

 

Ty Jarosławie …                       5x

 

On Jarosław …                      5x

 

Bzdura! Żartujesz?

Nigdy!

To niemożliwe! Itd. …     3 do 5 dni.

Zwariowałeś!

 

Potem pojawią się nowe skojarzenia:

Nie wiem… Może …  – takie wyrażenia pokazują, że umysł (podświadomość) zaczyna się zastanawiać … I już niedługo będzie gotowa zaakceptować w pełni to zdanie, ten nowy program, który piszesz po lewej stronie…

Prawa strona, to miejsce, gdzie wpisujemy nasze odczucia, myśli, wątpliwości, które wyrzuca podświadomość podczas pisania i pozytywnego myślenia. „nigdy”, „to niemożliwe”, ” i tak ci się nie uda”. W miarę pisania, te negatywne zdania maleją, są coraz rzadsze. Takie zdania mogą się pojawiać nawet przez kilka pierwszych dni.

Kiedy pojawią się inne odczucia i myśli: Nie wiem, Może … itp. to znak, że umysł zmienia swoje nastawienie. Zaczyna odpuszczać … I już niedługo przyjmie naszą Afirmację jako prawdziwą. Od tego momentu możemy swobodnie pisać afirmacje po obu stronach zeszytu: lewej i prawej. Proszę się tym nie zrażać i pisać z całym przekonaniem. Ważna jest cierpliwość.

Tutaj mała uwaga … Jeśli szybko minie faza sprzeciwu umysłu, lub jest minimalna, to może oznaczać, że temat, z którym pracujemy nie jest najważniejszy. Taki program może wymagać korekty, ale nie zmieni to bardzo widocznie naszych reakcji czy odczuć. Wtedy warto poszukać mocniejszej, trudniejszej cechy do zmiany.

Mój kuzyn był nieśmiały i wybrał afirmację: Ja Wojciech kocham siebie, teraz i zawsze.    Uderzenie było mocne i przez pierwsze dwa dni umysł tak się buntował, że nie chciał pozwolić na pisanie takich „bzdur”. Jak opisywał kuzyn, jego ręka sztywniała i nie chciała pisać nic co mogło naruszyć tą blokadę, ten wzorzec. Na trzeci dzień już mógł napisać całe zdanie i potem poszło gładko z wszystkimi fazami oporu umysłu.

Oczywiście wybór należy do Ciebie. Możesz zacząć od łatwiejszej blokady i w ten sposób nabierzesz większej wprawy. Ale będzie to dłużej trwało…

Pamiętaj masz pisać te zdania przez 21 dni lub trochę dłużej. Powodzenia!
P.S. Jeśli nie lubisz siebie to prawidłowa afirmacja może wyglądać następująco: „Ja Jarosław, lubię siebie …”.

Mocniejsza brzmi tak: „Ja Jarosław kocham siebie, teraz i zawsze”. Czego życzę tobie i twoim bliskim.

Jarosław Filipek

Jarosław Filipek „Wzorce zachowań”

Jarek Filipek

 

 

 

Spokój wewnętrzny o którym pisałem poprzednio możemy uzyskać wchodząc w stan A (alfa) i głębiej T (teta). Wibracje umysłu spadają tutaj do 7Hz i poniżej.

Jest to bardzo ważny i ciekawy stan umysłu. Otwiera się bowiem dostęp do Nieświadomości, a Umysł Świadomy przestaje mieć kontrolę.

Podświadomość to bardzo ważna część Umysłu Nieświadomego. Zawiera wszystkie nasze wspomnienia, emocje, wzorce zachowań od momentu urodzenia do dzisiaj.

Informacje z tego okresu często wystarczają do zdiagnozowania i usunięcia różnych, także poważnych problemów z naszą psychiką. Wbrew pozorom zwiększona podatność na stres czy podatność na wzorce społeczne (moda, autorytety) mogą wynikać z pewnych programów zapisanych w dzieciństwie.

Te programy, wg których działamy w życiu dorosłym to „wzorce zachowań”.W tym artykule chciałbym Ci przybliżyć to pojęcie.

Wzorce zachowań

Wg fachowców powstają (są nagrywane) najczęściej w okresie między szóstym, a dziewiątym rokiem życia. Mniej więcej na przełomie 1 i 2 cyklu siedmioletnich cyklów rozwoju osobowości. (O siedmioletnich cyklach będę mówił w innym miejscu).

Na ich powstanie mają wpływ:

– rodzice   tu trzeba dodać, że rodzice mają największy wpływ i jest on najbardziej rozciągnięty w czasie

– szkoła, a w niej nauczyciele i inni uczniowie.

– pierwsze lekcje religii, tutaj ksiądz lub katecheta (katechetka).

W obecnych czasach dochodzą jeszcze dwa ważne źródła:

– Internet, gdzie obok siebie znajdziemy wspaniałe, pozytywne przykłady oraz chore, urojone opinie nieznanych, często anonimowych ludzi.

– towarzystwo (grupa). niekoniecznie z tej samej szkoły

Informacje z różnych źródeł mogą być czasem sprzeczne. Z tych kilku źródeł młody człowiek wybiera opinie o sobie oraz wzorce i autorytety. Dlaczego człowiek wybiera informacje z tego, a nie z innego źródła nie do końca wiadomo.

Reasumując.Młody człowiek zbierając te informacje tworzy fundament swojego życia – wzorce zachowań.Jednak młody uczeń nie przejmuje się tym programem. Jego głównym zadaniem jest przecież nauczyć się i zdać do następnej klasy. I tak mniej, więcej wygląda sytuacja do 18 roku życia.

W wieku 18 -19 lat jest przekonany o swojej dorosłości Dowód osobisty, zdana matura mają to potwierdzać. Dlatego próbuje teraz zachowywać się jak inni dorośli ludzie.Idzie np. na imprezę i chce naśladować innych. Jego wzorzec zachowań jest gotowy do użycia. Włącza się automatycznie w różnych sytuacjach.   I co ciekawe działa wg pewnego schematu, ułatwienia “Podobne przyciąga podobne”.

Wróćmy do młodego człowieka. Przychodzi na imprezę, naśladuje innych. Chce im czymś zaimponować i nagle “jakby ze środka” słyszy wewnętrznie (właściwie czuje), że nie! Tobie nie wolno! Ty tego nie zrobisz! I ten 18 letni młodzieniec rozkojarzony, często zdenerwowany wraca do domu i postanawia: “Następnym razem będzie po mojemu!”. Niestety, kiedy idzie na następne spotkanie sytuacja się powtarza.

Wynika to z dwóch faktów:

1. Wzorzec zachowań jest trwałym programem. Z założenia ma nam pomagać.

2. Młody człowiek nie wie co się dzieje i najczęściej nie potrafi sobie pomóc.

I tutaj podam przykład z naszej praktyki.

Na Targach Zdrowia i Niezwykłości zgłosił się młody, załamany człowiek, bliski rozpaczy. Potrzebował pomocy. Miał kłopot w kontaktach z kobietami. Kiedy umawiał się na randkę, wszystko było ok.! Po randce wracał do domu i znajomość urywała się. Nie dochodziło do drugiej randki. Nie kontaktował się więcej z dziewczyną, nawet jeśli ona bardzo tego chciała. Dlaczego? Ponieważ ten młody mężczyzna nie chciał ponownie przeżywać koszmarów sennych, jakie przydarzały mu się po wcześniejszych randkach. Co się działo?

Po pierwszej randce, w nocy ten młodzieniec miał sen: Widzi siebie w ciemnych, szarych, nieprzyjemnych pomieszczeniach, gdzie z sali wykładowej słyszy donośny głos” Pamiętaj! Druga, trzecia randka często prowadzi Was młodych do łóżka. A seks przed małżeństwem, to GRZECH! Jak wiecie, Ci co grzeszą idą do PIEKŁA! A w Piekle ogień nie do zniesienia będzie Was smażył po Wieki!” I ten młody mężczyzna spocony, wybudzony, już do rana nie mógł zasnąć.

Czy można mu pomóc? W seansie hipnozy, głębokiej relaksacji mamy dostęp do wszystkich informacji w podświadomości. Cofając go do szkoły przypominamy mu wszystkie przyjemne chwile tam spędzone. Potem wyciszony umysł wróci do innych zdarzeń związanych ze szkołą.

Wszystkie ważne emocjonalnie chwile zostaną przypomniane. Także te przykre, męczące.Kiedy pojawi się interesujące nas zdarzenie, tym razem z lekcją religii możemy zdjąć z niego stare emocje I przeprowadzić wybaczanie. Proces wybaczania jest tutaj bardzo ważny.

Jemu pomogło. Po drugim seansie umówił się z nową dziewczyną i do końca randki był wesoły, zadowolony. Umówił się też na drugą randkę.

Istnieją oczywiście wzorce humorystyczne:

“Młode małżeństwo przygotowuje Wigilię. Żona bierze kawałek szynki, odcina z dwóch stron iwrzuca do garnka. Zdziwiony mąż pyta: Co ty robisz? Dlaczego obcinasz szynkę. To przecież dobre mięso! Żona odpowiada: Zawsze tak robiłam. Mama mnie nauczyła.

Na Wigilię przychodzi mama młodej żony. Mąż pyta teściowej; Mamo, dlaczego obcinasz szynkę przed włożeniem do garnka. Teściowa, mocno zdziwiona odpowiada: Nie wiem, zawsze tak robiłam. Po chwili dodaje: A tak, moja mama zawsze tak robiła.

Postanowiono zadzwonić do babci, żeby rozwiać tę wątpliwość. Starsza Pani chwilę zastanawiała się i potem odrzekła: “Kochani, za moich czasów (PRL) wszystkiego brakowało. Także odpowiednich naczyń. Moja brytfanka była mała, więc chcąc przygotować szynkę musiałam ją obciąć, żeby zmieściła się w brytfance”. “

Wzorzec zachowań to temat przede wszystkim dla pedagogów i rodziców, żeby mieli świadomość jak i kiedy pozytywnie programować swoje dzieci. Tutaj mogę powiedzieć, że zachodni styl wychowania, bardziej sprawdza się w dzisiejszej dobie. U nas przez długi czas robiono to, w  sposób można powiedzieć, nie przystający do potrzeb życiowych. Od wejścia Polski do Unii Europejskiej jest już dużo lepiej.

Pozytywne myślenie

Ale jeszcze 15 – 20 lat temu dochodziło do takich anegdotycznych sytuacji:

“Psycholog przeprowadza nabór kandydatów do pracy w przedstawicielstwie firmy zachodniej. Prowadzi rozmowy z 10 najlepszych kandydatów. Sami fachowcy, z wyższym wykształceniem i dużą praktyką.  Po pierwszych 9 rozmowach wszyscy mieli już dość. Rozmowy za każdym razem miały podobny przebieg. “ To mogę, ale musicie mi zapłacić. Na tym się nie znam. Tego mnie nie uczono, itp… Wchodzi ostatni kandydat. I jaka zmiana! Spokojnie wyjaśnia, że zapoznał się z ofertą firmy i jest przekonany, że może być przydatny w tym i w tym. Jest otwarty, więc jeśli spotka nowe wyzwania, to chętnie się doszkoli. Ogólne poruszenie!. Nareszcie ktoś normalny. Przy wypełnianiu ankiety końcowej przed przyjęciem do pracy padło pytanie: Pochodzenie. Odpowiedź kandydata zadziwiła wszystkich. 10 lat mieszka w Polsce. Urodzony w Hiszpanii.”

Dlatego na koniec mały apel.

Uczmy wszystkich, dzieci i otoczenie pozytywnego myślenia o sobie!

 

Spokój wewnętrzny – artykuł Jarosława Filipka

Jarek Filipek

Szanowni Państwo!

Proponuję dzisiaj artykuł autorstwa mojego kolegi, Jarosława Filipka, wrocławskiego psychoterapeuty, który od lat zajmuje się między innymi technikami relaksacyjnymi.

Nie od dziś wiadomo, że stan ducha odzwierciedla naszą kondycję psychiczną i fizyczną. Coraz częściej mamy problemy z koncentracją, panowaniem nad emocjami czy zdrowym snem. Zanim sięgniemy po rozwiązania farmakologiczne, warto spróbować innych możliwości.

Okazuje się, że istnieją ciekawe metody relaksacyjne, dzięki którym możemy pomóc sobie i zredukować poziom stresu, poprawić samopoczucie, znaleźć lepszy kontakt z własnym wnętrzem.

Zapraszam do lektury!

Otwarty umysł

 

 

„Spokój wewnętrzny”

Temat ten jest często poruszany  w rozmowach o duchowości, rozwoju, czy praktykach medytacji, kontemplacji. A jednak okazuje się, że nie wszyscy go znają.

 

 

Czym tak naprawdę jest spokój wewnętrzny?

Wg mnie jest to taki stan umysłu w którym możemy usłyszeć swoją Duszę.

Są ludzie, którzy boją się tego stanu i nieświadomie uciekają od niego.

Słuchanie głośnej muzyki, pracoholizm jest właśnie takim wynajdywaniem tematów zastępczych. Ciągła aktywność, ruch. A wieczorem padają  ze zmęczenia.

Dlaczego tak się dzieje?

Bo żyjemy w ciekawych czasach, kiedy media i autorytety narzucają nam swoje recepty.

Robert Kiyosaki w swojej książce „Bogaty Ojciec, Biedny Ojciec” ciekawie opisuje to zagadnienie. Większość ludzi ulega tej presji i żyje tak jak inni.

Bo tak wypada, bo tak trzeba, bo wszyscy tak robią …

Czy są szczęśliwi? Nie wiem, ale część z nich uważa, że tak muszą …

A przecież można inaczej

Osoby świadome swojej wartości i potrzeb podchodzą do życia bardziej racjonalnie.

Wbrew pozorom jest już coraz więcej takich osób.

I to nie podoba się tym, którzy chcą do końca trzymać władzę nad Światem.

Dlatego robią wszystko co możliwe, żeby utrzymać nas w przeświadczeniu, że ten porządek świata jest najlepszym z możliwych i że tylko oni mogą nas uszczęśliwić.

Zostawmy jednak politykę i podziały społeczne. Nie  mamy na to wpływu…

I tak uważa większość z nas.

Jednak moje doświadczenia i przemyślenia pokazują, że można inaczej.

Już PSYCHOSYNTEZA w swoich założeniach mówi nam, że każdy z nas jest bardzo ważnym elementem, śrubką większych zespołów jak Naród, Kultura, Ziemia czy Wszechświat.

Jeśli każdy z nas będzie się rozwijał, dbał o siebie i innych to wszystkie te wymienione Struktury na tym skorzystają. I oczywiście my sami.

A więc możemy inaczej … Nie jest to łatwe, ale warte zachodu. W nagrodę dostaniesz:

samodzielność, pewność i większy wpływ na swoje wspaniałe, niepowtarzalne życie.

Świadomość życia i możliwość wyborów oraz prawo do popełniania błędów jest tak naprawdę podstawą ludzkiej egzystencji. Dlatego korzystajmy z tego coraz częściej.

Jeśli drogi czytelniku dotarłeś do tego miejsca, to myślę że ten temat nie jest Ci obojętny.

Ja w dalszej części pokażę Ci, jak osiągnąć spokój wewnętrzny, i zmienić swoje życie …

 

Zaczynamy!

Spokój wewnętrzny to stan pewnej równowagi: umysłu, ciała i ducha.

Możemy go osiągnąć różnymi sposobami. Najczęściej używamy do tego celu odpowiednich ćwiczeń. Czy będzie to relaksacja, medytacja, autohipnoza nie jest to najważniejsze.

Jak kiedyś mawiano „Wszystkie drogi prowadzą do Rzymu”.

Nie wiem jakie masz doświadczenie w pracy nad sobą, dlatego zacznę od początku.

Pomieszczenie:

Otoczenie w którym przeprowadzamy ćwiczenia wyciszające powinno być odpowiednio przygotowane. Dobrze jak jest to osobny pokój, w którym będziesz sam.

Pomieszczenie nieduże z wygodnym fotelem lub krzesłem, na którym możesz przyjąć wygodną pozycję. Nie korzystaj z leżanki bo w pozycji leżącej mógłbyś zasnąć.

Dla dobrej izolacji od otoczenia w pokoju powinny być kotary lub zasłony.

Atmosfera:

Na początek warto przygotować nagranie relaksacyjne na CD lub Mp3. W trakcie wyciszania umysłu, obniżania napięcia fal mózgowych taka muzyka przyśpiesza cały proces.

A teraz trochę teorii.

Będziemy pracować na umyśle. Aby to zrozumieć muszę przybliżyć tutaj pewne kwestie.

Ogólnie przyjmujemy, że Umysł można podzielić na Świadomy i Nieświadomy.

Znany nam Albert Einstein powiedział kiedyś, że Umysł Świadomy (ten z którego korzystamy codziennie), to ok 10% Umysłu, reszta to Nieświadomość. On sam przyznał, że wykorzystuje go może w ok. 5% reszta ludzi nawet mniej. Dlaczego tak się dzieje? Umysł Nieświadomy jest na co dzień zakryty, niedostępny. Mamy do niego dostęp dopiero w stanach medytacyjnych, relaksacyjnych i we śnie. Jest to mało zbadany obszar. A tak dużo od niego zależy. W nim, jak w systemie operacyjnym komputera są zawarte różne programy na życie, wzorce zachowań wg których działamy. Są to aplikacje wewnętrzne. Na szczęście niedostępne dla większości ludzi. Dlatego ten Stan Umysłu jest wykorzystywany przez dobrych psychoterapeutów, hipnoterapeutów, którzy się na tym znają. Pod okiem takich fachowców możemy sami nauczyć się pracować ze swoim Umysłem. I wtedy będzie to bezpieczne.

Na co dzień, kiedy chodzimy, jemy, pracujemy umysł pracuje na poziomie B (beta). 8 i więcej Hz.

Kiedy relaksujemy się, zamykamy oczy umysł obniża swoje wibracje do 7 Hz.

Mówimy wtedy Stan A (alfa). Właśnie w tym stanie następuje równowaga w pracy lewej i prawej półkuli mózgowej. A umysł Nieświadomy zaczyna się otwierać.

Zaczynamy mieć do niego dostęp.

Poniżej stanu A zaczyna się Relaksacja, potem Hipnoza. Wibracje Umysłu schodzą niżej  do 6, 5, 4 Hz. Dalej mamy sen, w którym wibracje spadają poniżej 4 Hz, a Umysł Świadomy traci całkowitą kontrolę. Dlatego nie pamiętamy co się działo w trakcie snu. I tak powinno być, bo wtedy organizm regeneruje się i zbiera siły do następnej aktywności.

Łąka pełna kwiatów

 

 

 

Ćwiczenie:

 

 

 

1. Przygotuj pomieszczenie. Przyciemnij pokój. Włącz muzykę i zamknij powoli oczy, tak jak przed snem.

2. W myślach lub z nagraniem odliczaj powoli od 1 do 10. Przyjmijmy, że przy 10 uzyskasz stan A.

Jeśli coś rozprasza twoją uwagę, licz dalej np. do 20.

3. W stanie A włącza się Twoja wyobraźnia. To co pomyślisz możesz wyobrazić sobie, że jest przy Tobie. Nie przejmuj się, jeśli na początku obrazy są niewyraźne lub bez kolorów. Do wszystkiego można dojść przez ćwiczenia.

A więc wyobraź sobie … Bajkową krainę … Piękną łąkę, jak w raju. Te kwiaty, rosną dla Ciebie.

Spróbuj poczuć te zapachy, zobaczyć te kolory. Najważniejsze, że tam jesteś.

A teraz … Oczyszczenie!

Kiedy idziesz po tej łące słyszysz szum wody…, za zakrętem piękny wodospad. Czysty, górski wodospad. Ta krystaliczna, źródlana woda oczyszcza wszystko co niepotrzebne, brudne, złe.

Stajesz pod wodą … Poczuj jak wspaniale ta woda usuwa z Ciebie to co ci przeszkadza …

Choroby, słabości, ograniczenia …

To co niepotrzebne, opada w dół. Pod nogami rośnie kałuża błota, brudu … Wszystko opada w dół.

Czujesz jak powoli, za chwilę pojawia się spokój, odprężenie. Od głowy … Twoje czoło, policzki, usta rozluźniają się. To rozluźnienie opada na kark … , dalej plecy …, z przodu klatka piersiowa, jama brzuszna, nogi, ręce. Powoli całe ciało odpręża się … I w tym wspaniałym spokojnym stanie wracasz na swoją łąkę…

Tęcza nad łąką

 

Tęcza!

Zobacz piękna pogoda. Słońce ogrzewa … Na ciepłej, czystej polanie kładziesz się, zamykasz oczy.

Twoje ciało odpoczywa. Słońce przyjemnie przygrzewa … Na niebieskim niebie pojawia się piękna tęcza, jak po burzy … Ta piękna, kolorowa tęcza powoli rośnie … na pół nieba. Piękna …

Ta wspaniała tęcza powoli … opadając w dół … otacza Twoje ciało kokonem ochronnym, który będzie cię chronił od … stresów, chorób, problemów …

Te piękne kolory … przenikają cię … ochraniają … uzdrawiają.

Piękny Fiolet jak fiołki na łące łatwo przenika twoją głowę. Uspokaja ją, oczyszcza … Pozwala oderwać się od problemów. Twoje zbłąkane myśli odrywają się, odchodzą … Twój spokój umysłu ogarnia całą głowę.

Za chwilę ciemny Granat jak niebo po burzy łatwo przenika … głowa … mózg. Wszystkie ośrodki mózgowe: szyszynka, podwzgórze zwalniają, prawidłowo jak dawniej.

Ten ciemny kolor Granat skupia się na Trzecim Oku (punkt między brwiami). Bo twoja Intuicja odradza się, wzmacnia … Już niedługo będzie ci pomagać …

Tak jak niebo nad głową, piękny Błękit powoli opada w dół. Ten niebieski kolor łatwo przenika głowę, kark … Opada na szyję, gardło … Kolor niebieski oczyszcza całe gardło …

Twoje Lęki, Niepokoje, Niepewności … opadają, odchodzą, zanikają na zawsze …!

Teraz gardło będzie spokojne, kark odprężony, głowa wyciszona!

Piękna Zieleń jak trawa na łące łatwo przenika twoje ciało. Przenika do komórek i tkanek. Kiedy pada na klatkę piersiową uspokaja, wycisza serce. Serce zwalnia, odpręża się, odpoczywa.

Kolor zielony reguluje, naprawia … , uzdrawia twoje ciało. Jak balsam rozlewa się po całym ciele. Dociera do komórek, tkanek. Naprawia cały organizm.

A teraz … piękna Żółć jak kaczeńce, cytryna opada na splot słoneczny.

Ten żółty kolor wycisza, uspokaja wszystkie napięcia … mięśnie, nerwy wyciszają się … odprężają się. Cały organizm odpoczywa. Ten żółty kolor daje nadzieję … nowe możliwości …

Łatwo przenika cały organizm.

Za chwilę … piękna Pomarańcza, ten jasny kolor łatwo przenika jamę brzuszną. Teraz naprawia, reguluje wszystkie narządy.

Pomarańcz to Energia Życiowa … radości, zadowolenia, przyjemności.

Otwierasz się …

Zobacz … Świat jest piękny … Czeka na ciebie …

Za chwilę, od dołu jamy brzusznej napłynie Czerwona, ziemska Energia. Ona przywraca siłę, stabilność, pewność. Powoli wypełnia całe ciało.

Te wszystkie piękne kolory przenikają cię, wzmacniają. Przywracają prawidłową Energię.

Silną, odporną, prawidłową.

Bo na tej pięknej polanie, za każdym razem dostajesz to czego potrzebujesz…

Zobacz … ta wspaniała, łąka to twoja kraina. Tutaj wszystko jest dla ciebie. Tak jak lubisz i chcesz.

Bo „Spokój Umysłu” który uzyskałeś pozwala ci teraz działać dalej …

W tym stanie możesz skupić się na tym, co chcesz przeprowadzić, zmienić, naprawić …

W tym stanie równowagi: Umysłu, Ciała i Ducha masz podłączenie do swojej sfery Duchowej, i dzięki temu twoje prośby i potrzeby mogą być szybko wysłuchane …

Jest to możliwe tylko w tym stanie …

Warto było poćwiczyć! Mam nadzieję, że dobrze wykorzystujesz moją lekcję.

Jeśli będziesz cierpliwy, prawdopodobnie nauczę cię jeszcze więcej …