Uparta Hanka i latające kapelusze

Historia, którą chcę dzisiaj opisać jest moim zdaniem zdumiewająca tak w sferze zjawisk paranormalnych jak i obyczajowych. Niestety nie zawsze uczucia do kolejnych dzieci, które przychodzą na świat w jednej rodzinie, są tak samo ciepłe.

Natalia poznała Andrzeja na szkoleniu organizowanym przez centralę banku, w którym obydwoje pracowali. Andrzej rozwiedziony, starszy o dziesięć lat, dyrektor oddziału. Natalia absolwentka rachunkowości i zarządzania, świeży nabytek działu księgowego. Śmiało można powiedzieć, że była to miłość od pierwszego wejrzenia. Dwoje ludzi stworzonych dla siebie. Niebawem Natalia przeprowadziła się do mieszkania Andrzeja. Żyli razem bardzo szczęśliwie i zgodnie, istna sielanka. Andrzej proponował Natalii zawarcie małżeństwa, ale ona odwlekała sprawę. Chciała najpierw skończyć studia podyplomowe, załatwić sto innych rzeczy. Mówiła, że skoro się kochają papierek może poczekać. Po około dwóch latach Natalia zorientowała się, że jest w ciąży. Nie spodziewała się tego, ale też nie przyjęła tej nowiny, jako katastrofalnej. Przyszły ojciec był dumny i szczęśliwy. Miał córeczkę z pierwszego małżeństwa, którą bardzo kochał. Utrzymywał z nią doskonałe relacje. Andrzej chciał przyśpieszyć ich ślubu. Niestety sprawy zaczęły się komplikować. Natalia była kilkakrotnie hospitalizowana, ciążę lekarz określił, jako wysokiego ryzyka. Po raz kolejny data ślubu została przełożona. Po tych perypetiach, przyszedł na świat zdrowy chłopczyk. Odbyły się chrzciny, na których brakowało jedynie matki Andrzeja, Hanki. Kobieta nie zaakceptowała ani Natalii, ani dziecka, które przyszło na świat. O rozmowę z matką w tej sprawie Andrzej poprosił swoją kuzynkę Basię. Nie odmówiła mu, choć w misję pojednawczą wyruszyła bez entuzjazmu. Mimo, że pani Hanka lubiła Basię i liczyła się w wielu sprawach z jej zdaniem, pozostała nieugięta.

Minęło kilka miesięcy. Andrzej wracał z delegacji, kiedy na jego pas ruchu niespodziewanie wjechał Tir. Kierowca Tira zasnął, doszło do zderzenia czołowego. Andrzej w wyniku doznanych obrażeń zmarł nie odzyskawszy przytomności.

Oczywiście odbył się pogrzeb, na który zjechała cała rodzina. Natalia nie potrafiła pozbierać się po tak dotkliwym ciosie. Spakowała trochę swoich rzecz oraz to, co potrzebne dla maleństwa i pojechała do rodziców. Przebywałam tam ponad tydzień. Wreszcie zmuszona wrócić po jakieś ważne dokumenty, zastała zmienione zamki w drzwiach mieszkania. Domyśliła się czyja to sprawka. Nie miała siły żeby użerać się z teściową. Zadzwoniła do „mediatora rodzinnego” jak żartobliwie wszyscy nazywali Basię. Powiedziała jej, co zaszło i poprosiła, aby Hanka przynajmniej umożliwiła jej zabranie swoich rzeczy. Basia była zbulwersowana i tym razem nie zwlekając poszła do ciotki. Powiedział jej, wprost, co myśli o takim zachowaniu. Hanka odparła, że nie pozwoli, aby Natalia położyła łapę na majątku Andrzeja. Wszystko należy się tylko jej wnuczce. Miała zapasowe klucze jeszcze z czasów remontu i owszem zmieniła zamki. A ta dziewucha niech idzie skąd przyszła. Basie mało przysłowiowy szlak nie trafił. Przypomniała ciotce, że maluszek jest takim samym prawowitym dziedzicem jak starsze dziecko, a Natalia na pewno będzie dochodzić swoich praw choćby i na drodze sądowej. W końcu ciotka dała jej klucze, nakazując ich zwrot. Kobiety umówiły się i weszły do mieszkania razem. Basia już w przedpokoju wyczuła ten specyficzny ruch energii. Od czasu śmierci klinicznej, jakby to ująć, otworzyły się przed nią nowe horyzonty poznawcze. Podczas gdy Natalia, cały czas spazmatycznie płacząc, pakowała ubrania i laptopa, Basia nabierała pewności, że Andrzej jest w tym mieszkaniu i wyobraziła sobie jak musi cierpieć widząc taką sytuację.

Już pierwszej nocy, Basia przekonała się, że przeczucie ją nie myliło. Andrzej odwiedził ją we śnie prosząc, aby przekonała jego matkę do zmiany postępowania. Te sny zaczęły powtarzać się regularnie. Basia nie miała ochoty na rozmowę z ciotką, ale żal jej było niewinnego dziecka. Poza tym Andrzej był coraz bardziej rozgniewany. Obawiała się również, że kuzyn może zamanifestować swoje niezadowolenie atakując w jakiś sposób matkę. Wreszcie Basia zebrała się w sobie i umówiła z ciotką. Powiedziała jej o snach i przekazach, które odebrała od jej syna. Ciotka owszem wierzyła w życie pozagrobowe. Tym razem jednak zaprzeczyła. Uznała. źe Basia działa w zmowie z „tą dziewuchą”. Tak się złożyło, że w trakcie już dość burzliwej rozmowy, pojawiła się pierwsza żona Andrzeja. Przyniosła Hance recepty, o które prosiła. Kiedy zorientowała się w temacie była bardzo wzburzona. Powiedziała, że takie traktowanie dziecka i partnerki Andrzeja bardzo źle świadczy o Hance i bezwzględnie powinna ona zmienić swoje postępowanie. Scheda po ojcu to temat, który ona i Natalia mogą załatwić między sobą, w stosownym miejscu i czasie. Powiedziała też, co chyba najbardziej zabolało teściową, żeby swojej prywatnej vendetty nie tłumaczyła troską o wnuczkę. Hanka wściekła się i uznała, że to jakiś zbiorowy spisek, który kobiety zawiązały, aby się jej (sic!) pozbyć. Tego było za wiele. Basia i synowa wyszły trzaskając drzwiami.

Minęły dwa dni, była prawie dwunasta w nocy, kiedy w mieszkaniu Basi zadzwonił domofon. Basia otworzyła, po chwili na progu stanęła ciotka Hanka. Włosy miała w nieładzie, buty każdy z innej pary, a płaszczyk zarzucony jedynie na koszulę nocną. Była roztrzęsiona.

– Basiu złapałam taksówkę i przyjechała do ciebie, bo w moim mieszkaniu dzieją się rzeczy straszne.

No i dosłużyłaś się pomyślała Basia, ale głośno zaczęła ciotkę uspakajać. Zrobiła jej herbatę zapakowała w koc i kazała zdać sobie relację z wydarzeń, które tak poruszyły Hankę.

-Po waszym wyjściu, postanowiłam zaparzyć sobie melisę. Kiedy byłam w kuchni nagle włączył się telewizor. Spokojnie go wyłączyłam. Po chwili sytuacja powtórzyła się. Wypiłam zioła, chciałam się położyć. Nagle zaczęło grać radio. Słuchaj to trwało przez całą noc. Coś się włączało, to znaczy albo radio albo telewizor. Myślałam, że jest to spowodowane jakąś awarią, albo skokami napięcia. Nad ranem ustało. Cały dzień minął spokojnie, chociaż bardzo dużo myślałam o naszej ostatniej rozmowie. Kiedy położyłam się spać, ponownie zaczęła się kołomyja ze sprzętem w domu. Wreszcie usłyszałam hałas w mojej sypialni. Weszłam tam i nie do wiary coś z olbrzymią siłą zrzucało z szafy wszystkie moje kapelusze.

-Ciociu czy teraz wierzysz, że Andrzej mnie do ciebie wysłał?

-Teraz ci wierzę.

Trzeba nadmienić, że ciotkę Hankę ze słynna Hanka Bielicką, łączyło nie tylko imię, ale również zamiłowanie do kapelusz. Wiele wraz z mężem podróżowała i oczywiście po powrocie z wojażu do kolekcji przybywał nowy model. Te ukochane trzymała w ogromnej szafie, która stała w sypialni. Pozostałe zapakowane z pietyzmem w eleganckie pudełka ulokowała na szafie.

Kiedy rano ciotka nieco oprzytomniała, poprosiła Basię, aby pojechała do jej mieszkania i przywiozła ubranie oraz buty. Basia pojechała, nie obawiała się przy tym niczego. Uznała, że Andrzej, co miał zrobić to zrobił, a do niej przecież nic mieć nie może. Zastała włączony telewizor i grające radio. Kiedy wyłączyła odbiorniki, spakowała rzeczy ciotki, postanowiła zajrzeć do sypialni. Głośno skomentowała:

– No, dałeś czadu kuzynie!

Kapelusze i pudła były porozrzucane po całej sypialni, a jeden smętnie dyndał zaczepiony o żyrandol. Nie sprzątała tego bałaganu. Pomyślała, że choć to okropne, ciotce dobrze zrobi jak utrwali sobie w głowie to i owo podczas porządków.

Hanka zwróciła klucze Natalii, nie wtrącała się więcej w sprawy spadkowe.