Patricia Papps „Podręcznik uzdrawiania z Aniołami”

Żyjemy w niespokojnych czasach. Często przytłoczeni trudami życia codziennego, chorobami, otoczeni ludźmi, a jednak samotni. Media bombardują nas informacjami o kryzysach, wojnach, wszelkim ucisku i niesprawiedliwości. Wielu chciałoby przywołać dobrego Anioła Stróża, który jak przyjaciel roztoczyłby swoje opiekuńcze skrzydła. Stara, znana chyba wszystkim, modlitwa „Aniele Boży stróżu mój” wydaje się nieco dziecinna i infantylna. Za „słaba” wobec naszych dorosłych problemów. Szukamy zatem innych sposobów komunikacji z Aniołami. Nie każdy potrafi znaleźć właściwe słowa, może dlatego, że zbyt często szukamy ich w umyśle, a nie w sercu. W tym wypadku kręte ścieżki intelektu częściej prowadzą na duchowe manowce, a nie do tego, co w nas szczere i prawdziwe.

Patricia Papps w swoim „Podręczniku uzdrawiania z Aniołami” pięknie i mądrze uczy jak zwracać się do naszych największych Przyjaciół tak z własnymi problemami, jak i z głęboką troską o całą planetę. Autorka opracowała wspaniałe medytacje, modlitwy i afirmacje skierowane do konkretnych sfer anielskich. Już samo czytanie tekstu tej książki uspokaja i wprowadza kojącą moc niebiańskich posłańców w nasze tu i teraz.

Modlitwę do Archanioła Jofiela dedykuję wszystkim poszukującym drogi do innych i do samego siebie :

„Najdroższy Archaniele Jofielu, wyjaw mi proszę piękno mojego prawdziwego istnienia i pomóż rozpoznać dary Boga, z których mogę korzystać w swoim codziennym życiu. Pozwól mi dostrzegać otaczające mnie piękno i pomóż doceniać to, co jest pozytywne i wartościowe”

Książka ukazała się nakładem Wydawnictwa Studio Astropsychologii.

Do nabycia TUTAJ

Sprawa Estery – kirkut w Lesku

Jak wspomniałam w poprzednim wpisie mój niestrudzony towarzysz, czyli Tadeusz zorganizował mi czas również na wakacjach. Przed samym wyjazdem dowiedziałam się tylko, że jest sprawa do załatwienia na kirkucie w Lesku. Już pierwszej nocy po przyjeździe nad Solinę Tadeusz przyprowadził Esterę. Zapytał czy chcę z nią rozmawiać. Oczywiście, że chciałam. Nie sposób odmówić tak uroczej osobie jak ta dziewczyna. Prześliczna, przy tym bardzo skromna. Gdybym miała użyć tylko dwóch sów, aby scharakteryzować jej fizjonomię powiedziałabym: łagodna i smutna.

Wielką trudność dla mnie stanowi opisanie tego, co odwiedzający mają mi do przekazania. To wszystko dzieje się bardzo szybko. Jakbym oglądała film z ich życia w niesamowitym przyśpieszeniu. Obraz zatrzymuje się tylko w najistotniejszych momentach. W historii Estery nie detale są najważniejsze, choć było ich wiele, ale powód, dla którego pokutniczo tułała się od wielu lat. Kiedy do Leska weszli Niemcy, wyjechała z miasta w towarzystwie Polki, która chciała ratować ją za wszelką cenę. Estera miała fałszywe dokumenty, a jej aryjski wygląd ułatwił sprawę. Od razu wyjaśniam, że kobietą nie kierowała chęć zysku, a zgoła inne powody. Obie podróżniczki szczęśliwie dotarły do celu, którym była pewna parafia – proboszcz (o ile dobrze zrozumiałam) był spokrewniony z opiekunką Estery. Niestety wydarzyła się tragedia, kobieta zginęła podczas strzelaniny na jakiejś stacji kolejowej. Ksiądz przez zaufanego człowieka usiłował zapewnić dziewczynce bezpieczne schronienie. I tak przewożono ją z miejsca na miejsce. Większość ludzi zaangażowanych w jej ratowanie zginęła. Estera była świadkiem śmierci ostatniej ze swoich opiekunek.

„Powinnam była zostać z rodzicami. Podzielić ich los w święto Jom Kipur. Wiesz oni wszyscy wtedy zginęli. Moi rodzice, dalsi krewni, najlepsza przyjaciółka. To było moje przeznaczenie. Ofiara Izraela. Pamiętam pożegnanie z mamusią, powiedziała, że tak trzeba, że jak się skończy ten straszny czas to ona mnie znajdzie. Przeżyła moich krewnych zaledwie dwa i pół roku. Za moje życie zapłaciło wielu ludzi, cenę najwyższą. Nie mogę o tym myśleć spokojnie. Tadeusz mówi, że czas iść dalej. „

Zapytałam, co mogę dla niej zrobić.

„Idź do synagogi opisanej, jako dom boży. Zmów modlitwę. Idź na kirkut, pokaże ci gdzie, połóż kamień w moim imieniu”.

Przez moment zobaczyłam obraz kirkutu. Zapamiętałam kilka charakterystycznych szczegółów. Jednak, co do modlitwy pojawiła się pewna niezręczność. Ja nie znam żadnej modlitwy  judaistycznej. Estera wypowiedziała pewien tekst, pozostaje mi mieć nadzieję, że niczego nie poprzekręcałam. Po przebudzeniu nie miałam pod ręką nic do pisania, a zatem musiałam liczyć tylko i wyłącznie na swoją pamięć.

„Boże Abrahama, Izaaka, Jakuba. Dusza, którą mi dałeś była czysta. Ty ją zachowasz. Ty ją odbierzesz. Boże moich przodków ulituj się. Haszem Panie wszystkich dusz.. Skoro nadeszła pora Ty ją zachowaj. Ty ją odbierz.”

Pierwsza część zadania była stosunkowo prosta . Na budynku synagogi widnieje wszak hebrajski napis, który przetłumaczono na język polski „ O, jakimże lękiem napawa to miejsce! Nic tu innego, tylko dom Boży”. W środku znajduje się galeria sztuki. Los mi sprzyjał, nie było żadnych turystów. Odmówiłam modlitwę zgodnie z prośbą trzykrotnie. Gorsza sprawa z kirkutem. Na miejscu okazało się , że jest bardzo rozległy i przy moim braku orientacji w terenie odnalezienie wskazanego grobu mogło okazać się niemożliwe. Zebrałam myśli skupiając się na charakterystycznych elementach. Wreszcie udało się znalazłam to miejsce. Aby dojść do grobu, na którym tak bardzo zależało Esterze, musiałam nieźle się ubłocić i poparzyć pokrzywami, ale było warto.Kamyk spoczął na grobie jej przodków.