„Życie, śmierć i co dalej? cz.II

Szanowni Państwo!

Polecam Waszej uwadze, kolejny odcinek programu „Życie, śmierć i co dalej?”

Tym razem opowieść niezwykła, bo i człowiek nietuzinkowy. Gościem Krisa Rudolfa jest wybitny artysta, reżyser Andrzej Maria Marczewski. Jego spotkanie z nieznanym miało bardzo ciekawy przebieg i odcisnęło ogromne piętno nie tylko na życiu prywatnym, ale również na twórczości artysty.

Po raz kolejny śmierć kliniczna okazała się przebudzeniem do nowego, pełniejszego życia.

Warto posłuchać!

Rajiv Parti „Świadectwo”

 

 

Autor książki, którą chciałabym dzisiaj polecić Państwa uwadze, jest lekarzem anestezjologiem z wieloletnim doświadczeniem klinicznym. W jego karierze zdarzały się przypadki pacjentów, którzy po wybudzeniu z narkozy opowiadali o swoich doświadczeniach z pobytu poza ciałem. Jeden z pacjentów niezwykle szczegółowo opisał przebieg operacji i bardzo pragnął, aby doktor Parti mu uwierzył lub przynajmniej znalazł czas na rzetelną rozmowę i analizę tego, co zaszło.

Rajiv Parti przyznaje, niemal z ekshibicjonistyczną szczerością, że permanentnie lekceważył owe „rewelacje” i upatrywał w nich niespecyficznego działania leków stosowanych w anestezjologii. Przyznaje też, że w pogoni za dobrami materialnymi i karierą, cierpiący człowiek przestał mieć dla niego jakiekolwiek znaczenie. Liczyła się jedynie statystyka zabiegów zakończonych pomyślnie i kolejne sumy pojawiające się na jego koncie bankowym. Doktor namiętnie grał na giełdzie, a smutki i zmęczenie topił w alkoholu. Uzależnił się w poważnym stopniu od leków przeciwbólowych i antydepresyjnych. Był nieczułym mężem oraz fatalnym ojcem tyranizującym własne dzieci.

W tym szaleńczym tempie dożył pięćdziesiątki. Wtedy też usłyszał dramatyczną diagnozę postawioną przez zaprzyjaźnionego lekarza: Rajiv masz raka prostaty. Oczywiście poddano go operacji. Niestety doszło do licznych powikłań. Doktor Parti trafił po raz kolejny na stół operacyjny w bardzo ciężkim stanie. Jako lekarz, oceniając własny stan doszedł do wniosku, że rokowania są słabe i najpewniej umrze. Tak się w pewnym sensie stało, z tą drobną różnicą, że doktor Parti umarł, aby narodzić się na nowo, dla siebie i dla świata.

„Czy naprawdę nazywacie to umieraniem?

W tym bliskim świetle, choć dalekim

W tym świetle, które pielęgnuje nasza nadzieja.

Do tej gwiazdy wysoko nad nami.

Każdy już wzleciał w swoich myślach

twoje ciało, umysł i duch należały niegdyś do gwiazd.

Niech to światło świeci w twoim sercu,

w twoich snach

na tej ziemi.

Śmierć jest przebudzeniem.”[1]

W stanie NDE (near-death experience) Raijv Parti doświadczył bilokacji, spotkania z ze zmarłym ojcem, odwiedził piekło i niebo oraz poznał duchowych przewodników, którzy wskazali mu jego nową drogę życia. Autor uwolnił się z obłędnego koła pragnień materialnych ( nigdy niezaspokojonych) i powrócił, jako lekarz duchowy, a jego maksyma brzmi „Wybacz, kochaj, ulecz”.

Już po NDE pogłębiając codzienne praktyki duchowe doznał objawienia, w którym spotkała Jezusa. Oczywiście, jako hinduista zastanawiał się nad zmianą wyznania. Na szczęście w porę dotarła do niego prosta prawda, że podziały religijne są czystą iluzją stworzoną przez człowieka, którego umysł nie potrafi wyjść poza granice własnego postrzegania i programów nabytych już w dzieciństwie.

Książkę czyta się znakomicie. Mimo trudnej tematyki, napisana jest jasnym tekstem. Już po pierwszych stronach można poczuć silną więź z autorem i razem z nim przeżywać jego spektakularne katharsis. Bardzo poruszając lektura.

Dodam, że przedmowę do książki napisał nie, kto inny, jak dr Raymond Moody, autor bescelara „Życie po życiu” i prekursor badań w tej dziedzinie.

 

Książka ukazała się nakładem wydawnictwa SAMSARA

 

 

 


[1] Fragment wiersza poety Karla Skali, który przeżył NDE podczas II Wojny Światowej

Karen Henson Jones „Na krawędzi śmierci”

podroz-ktora-odmieni-twoje-zycie-karen-henson-jones-ksiAZka_midi_485422_0001

 

Wyobraźmy sobie taką sytuację: Atrakcyjna młoda kobieta, gruntownie wykształcona i niezwykle ambitna śmiało pnie się po szczeblach kariery zawodowej. Regularnie odwiedza ona swoich rodziców, z którymi ma bardzo dobry kontakt. Podczas jednej z takich wizyt traci przytomność i zostaje przewieziona do szpitala. Lekarze przeprowadzają badania, wreszcie jeden ze specjalistów zadaje zaskakujące, wręcz szokujące pytanie: „Czy w pani rodzinie zdarzały się nagłe zgony?”

Taka historia stała się udziałem Karen Henson Jones, autorki książki, którą chciałabym dzisiaj przedstawić. Używając nomenklatury medycznej u Karen wykryto „zespół długiego QT, będącego odmianą zespołu nagłej śmierci arytmicznej”. Ta diagnoza wywróciła życie młodej kobiety do góry nogami. Karen zachowała się bardzo racjonalnie i skonsultowała diagnozę z kilkoma kardiologami. Podjęto decyzję o wszczepieniu rozrusznika serca. W wyniku komplikacji pooperacyjnych Karen w krótkim czasie trafiła ponownie na stół operacyjny, gdzie chwilę później opuściła swoje ciało.

Myślę, że każdy czytelnik tej książki bardzo szybko z biernego obserwatora zmieni się w kibica, który ma ochotę wykrzyknąć – Karen wytrzymaj, dasz radę!

Bardzo cenię szczerość autorki w kwestii opisów jej zmagań z powikłaniami, z bólem, czy wreszcie z własnym smutkiem i trwogą. Kiedy, po kilku latach ciało zregenerowało się, Karen wyruszyła w podróż życia. Poszukując formy dla swojej przebudzonej duchowości, odwiedziła Indie, Bhutan i Izrael. W każdym z tych miejsc budowała siebie na nowo.

Na koniec dodam, że książka pełna jest dobroci, humoru i nadziei. Warto poznać bliżej Karen i jej historię.

Książkę otrzymałam dzięki uprzejmości Wydawnictwa Studio Astropsychologii

Do nabycia TUTAJ

Zapisz