Abramek

Pan Staszek, który opowiedział mi tę historię pojawił się w firmie, gdzie pracowałam, aby zbadać bilans – był biegłym rewidentem. Starszy pan po siedemdziesiątce, ale sprawny fizycznie, że o intelekcie nie wspomnę. Nawiasem mówiąc powinnam w tym momencie życzyć sobie i czytelnikom, abyśmy w tak świetnej formie doczekali sędziwego wieku. Obawiałam się przebiegu naszej współpracy. Z jednej strony ja młoda adeptka zawodu, z drugiej biegły rewident, a więc absolutna pierwsza liga w księgowości. Niepotrzebnie się stresowałam, gdyż pan Staszek okazał się człowiekiem nie dość, że wyrozumiałym to jeszcze obdarzonym poczuciem humoru. Był to czas krótko przed Barbórką i na jednej… Czytaj dalej