Mój opiekun Tadeusz cz.2

Opowieść Tadeusza przerwałam w momencie, kiedy dojrzał on do podjęcia ważnych życiowych decyzji.

Mój brat i bratowa organizowali przeróżne obiady i herbatki, na które zapraszali chyba wszystkie panny na wydaniu z całej okolicy. Ewidentnie za punkt honoru przyjęli wykonanie  zadania „ożenić starego kawalera”. Było to w równym stopniu zabawne jak miłe. Żadna z panien nie przyciągnęła mojej uwagi na dłużej. Pewnego dnia wracałem od pacjentki. Byłem zmęczony, bo poród trwał prawie całą noc. Jakoś nie spotkałem żadnej dorożki, a po za tym uznałem, że spacer dobrze mi zrobi. Nagle zdałem sobie sprawę, że zabłądziłem. Zauważyłem dwie kobiety stojące przy bramie wiodącej do dość obskurnej kamienicy. Podszedłem, aby zapytać o drogę. Obie płakały. Zapytałem, co się stało. Starsza odpowiedziała, że jej mąż jest bardzo chory i czekają na księdza, aby udzielił mu ostatniego namaszczenia. Zainteresowało mnie, co mu dolega. Młodsza popatrzyła na mnie tymi swoimi wielkimi brązowymi oczami i ze wstydem wyznała, że nie mają pieniędzy na lekarza, ojciec kaszle i ma wysoką gorączkę. Kiedy patrzyłem na nią poczułem się tak jakbym dostał obuchem w głowę. Ja! Stary podrywacz, straciłem cały swój rezon i nie mogłem wydukać choćby słowa. Kiedy wreszcie oprzytomniałem zaproponowałem, że zbadam jej ojca i spróbuję mu pomóc. Osłuchałem mężczyznę, miał zapalenie płuc. Zapytałem gdzie znajduje się najbliższy telefon, ponieważ zamierzam sprowadzić sanitarkę i zabrać go do szpitala. Obie były zszokowane, ale „mój Anioł” (jak ją w myślach nazwałem) zareagował. Zaprowadzę Pana do apteki tam mają telefon. Niestety mimo moich usilnych starań ojca nie udało się uratować, organizm był zbyt wyniszczony, aby walczyć z chorobą. Okazało się, że pan ten przehulał cały swój majątek, a następnie posag żony i obie kobiety zostały praktycznie z niczym. Anna, – bo tak miała na imię pracowała u modystki za marne grosze. Nie mogłem znieść myśli, że ona żyje w tak podłych warunkach. Zwierzyłem się z moich rozterek bratu. Odpowiedział krótko, skoro nie zależy ci na posagu, a jak widzę jesteś szaleńczo zakochany to oświadcz się. Łatwo powiedzieć, Anna ma 19 lat, a ja prawie 37! Biłem się z myślami długo i boleśnie. Wreszcie postawiłem wszystko na jedną kartę i oświadczyłem się Annie. Miała opory ze względu na swoją sytuację materialną, ale zgodziła się zostać moją żoną. Zaczął się najpiękniejszy czas, jaki dostałem po tej stronie.

Tadeusz opowiadał długo o ich wspólnym życiu, o podróżach, karnawale w Wenecji. Przeżywał to wszystko jeszcze raz i sprawiało mu to ogromną przyjemność. Całą tą euforię przerwał wybuch II Wojny Światowej.

Zostałem zmobilizowany i musiałem rozstać się z moim Aniołem. Zostawiłem Annę pod opieką jej matki, która zamieszkała z nami zaraz po ślubie. Jak nasza walka wyglądała nie muszę ci opowiadać, bo to wiesz. Zostaliśmy rozproszeni. Razem z kilkoma innymi kolegami trafiłem do wsi, gdzie jeden z gospodarzy przywitał nas serdecznie. W tym samym czasie jego córka zaczęła rodzić. Jak widać w życiu nie ma przypadków. Akuszerka nie dawała rady, poród pośladkowy, obróciłem dziecko i w ten sposób przyszedł na świat zdrowy chłopczyk, a jego matka przeżyła. Następnego dnia gospodarz przyniósł mi stare ubranie i powiedział: dałbym panu, co mam najlepszego, ale gadają, że Ruskie zabijają inteligentów. To mnie się zdaje, że odzienie na drogę dla pana doktora im gorsze tym lepsze. Rozdzieliłem się z kolegami, każdy poszedł swoją drogą. Myślałem tylko o tym, że skoro wojna przegrana to chcę się dostać do domu do mojego Anioła. Nawet przez sekundę nie dopuszczałem myśli, że mogło jej się coś złego przytrafić. Po drodze musiałem zatrzymać się u zakonników. Moje wygodne oficerki zamieniłem na zgoła inne obuwie, stopy miałem tak poranione, że nie dałem rady iść dłużej. Braciszkowie opatrzyli mnie i zaproponowali habit, jako strój na dalszą drogę. Uznali, że Niemcy osobę duchowną uszanują. Szedłem tak i rozmyślałem: najpierw ubiór biedaka, teraz mnicha – chyba to jakiś znak, zły znak?

Po przeszło dwóch miesiącach tułaczki dotarłem do domu. Budynek o dziwo stał nietknięty, a moje panie przetrwały dzielnie, wypatrując mojego powrotu. Nastał  złowrogi czas okupacji.

Ponieważ Tadeusz jest postacią niezwykle ważną w moim życiu będę kontynuowała jego opowieść w następnych wpisach. To nietuzinkowa dusza i warto poświęcić jej tyle czasu i uwagi ile potrzebuje.