Pomoc i opieka z „drugiej strony”

Historia, którą dzisiaj mam przyjemność opisać zrobiła na mnie duże wrażenie. Dla tego bez zbędnych wstępów oddaję głos Pani Marii, która dzięki wsparciu, jakie otrzymała z „drugiej strony” przetrwała koszmar niewyobrażalny dla wielu z nas. Spisałam ta relację prawie dwadzieścia lat temu. Czas najwyższy na publikację. „Z urodzenia jestem Kresowianką. Do Warszawy przyjechałam, aby kształcić się w Kolegium Nauczycielskim. Przez cały okres nauki mieszkałam z cioteczną babką, osobą w podeszłym wieku i bardzo schorowaną. W ten sposób udało się moim rodzicom połączyć dwie, ważne dla nich sprawy to jest moje wykształcenie i opiekę nad krewną, której sami wiele zawdzięczali. Egzamin… Czytaj dalej

Wszechstronnie utalentowany Karol

Przedstawiam dzisiaj opowieść, którą miałam przyjemność wysłuchać osobiście. Streściłam ją nieco i prezentuję, aby po raz kolejny zwrócić uwagę na to jak nomen omen, żywy jest kontakt z „tamtym światem” i jaki wpływ może wywierać na naszą rzeczywistość. Niejednokrotnie rozwój wypadków, bez tej ingerencji były zupełnie inny. Z doświadczenia wiem, że wiele osób zawdzięcza sporo wskazówkom i radom otrzymanym od zmarłych. Niektórzy poprawę standardu życia, inni inspirację do działania, a są i tacy, którzy zawdzięczają ocalenie od śmierci. Moja rozmówczyni to Pani Anna, jej brat ma na imię Karol. Rodzice Pani Anny wychowali się w sierocińcu. Pochodzili z bardzo dobrych… Czytaj dalej

„W Palmirach zagłada wielu…”

„W Palmirach zagłada wielu…”

Dzisiejszy wpis nawiązuje do tematu chirologii i stanowi przykład tego, jakim wielkim darem, a jednocześnie przekleństwem może być jasnowidzenie. Jest to historia spisana przeze mnie już dawno temu. Cierpliwie oczekiwała w kolejce do prezentacji na blogu. Rzecz cała dzieje się w roku 1938. Trzy przyjaciółki, a jednocześnie świeżo upieczone maturzystki, postanawiają wybrać się do wróżki. W tym wieku naturalne jest, że życie daje więcej pytań niż odpowiedzi. Czasami jednak trudno jest czekać, zwłaszcza, jeśli znaki zapytania stawia samo serce. Dla rozróżnienie nadajmy tym pannom imiona Anna, Zofia i Krystyna. Całą wyprawę zaaranżowała Anna najbardziej energiczna i niecierpliwa w tym towarzystwie…. Czytaj dalej

Sprawa Estery – kirkut w Lesku

Jak wspomniałam w poprzednim wpisie mój niestrudzony towarzysz, czyli Tadeusz zorganizował mi czas również na wakacjach. Przed samym wyjazdem dowiedziałam się tylko, że jest sprawa do załatwienia na kirkucie w Lesku. Już pierwszej nocy po przyjeździe nad Solinę Tadeusz przyprowadził Esterę. Zapytał czy chcę z nią rozmawiać. Oczywiście, że chciałam. Nie sposób odmówić tak uroczej osobie jak ta dziewczyna. Prześliczna, przy tym bardzo skromna. Gdybym miała użyć tylko dwóch sów, aby scharakteryzować jej fizjonomię powiedziałabym: łagodna i smutna. Wielką trudność dla mnie stanowi opisanie tego, co odwiedzający mają mi do przekazania. To wszystko dzieje się bardzo szybko. Jakbym oglądała film… Czytaj dalej

„Sumienie zawsze mamy przy sobie „

Jakiś czas temu opisywałam historie pewnego obrazu, który bardzo namieszał w życiu właściciela. Opowiedziała mi ją moja koleżanka Małgosia. Dzisiaj proponuję jeszcze jedną opowieścią tym razem dotyczącą bezpośrednio Małgosi. Kilka lat temu Małgosia wraz z mężem podjęli decyzje o zakupie domu. Mieli już serdecznie dosyć wynajmowanych mieszkań, które często kryły różne niespodzianki. Od tych natury technicznej do współlokatora nie z tego świata. Przyszłość materialna rodziny rysowała się bardzo optymistycznie, jednym słowem nie było, na co czekać.  Sprawą znalezienia domu, który spełniałby kryteria lokalizacyjne i miał sensowny metraż zajęła się Małgosia. Obejrzała wiele budynków jednak żaden nie wydawał się odpowiedni. Kiedy… Czytaj dalej