Robert Schwartz „Odważne dusze”

 

Każdy z nas zastanawiał się nad znaczeniem swojego obecnego życia. Zadajemy sobie wiele pytań: Czy żyjemy tylko raz? Czemu spotykają nas trudne, traumatyczne doświadczenia? Jak to jest, że życie innych ludzi wydaje się bezproblemowe, a nasze jawi się jako pasmo przeszkód i trosk? Czyżby los był tak ślepy, a Stwórca niesprawiedliwy?

Zwolennicy teorii o transmigracji dusz, dopatrują się znaków i powiązań między poprzednim, a obecnym wcieleniem. Jeśli udaje im się dotrzeć w głąb siebie, odebrać metafizyczny komunikat dotyczący przeszłości, są zdumieni, że zaplanowali swoją drogę i podjęli się tak poważnych wyzwań. Bez wątpienia ludzki umysł, osadzony w świecie fizycznych doświadczeń i ocen moralnych powiązanych z wartościami tego świata, nie jest w stanie przyjąć tak trudnej wiedzy. To zrozumienie można osiągnąć tylko z poziomu serca.

Robert Schwartz, podjął temat planowania przedurodzeniowego i zaprosił do współpracy osoby, wyrażające chęć poznania przyczyn swoich obecnych problemów, poprzez kontakt z opiekunami duchowymi. Aby umożliwić odebranie tych informacji, autor poprosił o pomoc media channelingowe, za pośrednictwem których informacje mogły płynąć zarówno z pola Akaszy, jak i od istot duchowych.

Mamy tu do czynienia z głębokim spojrzeniem na proces planowania przedurodzeniowego. W książce znajdziemy historie dziesięciu osób, zmagających się z chorobami ciała, wychowaniem dziecka z niepełnosprawnością, alkoholizmem, narkomanią, śmiercią ukochanej osoby. Robert Schwartz w sposób celowy wybrał te tematy, gdyż dotykają one najboleśniejszych i częstych doświadczeń wielu ludzi na całej kuli ziemskiej.

„Odważne dusze” to szczególna lektura i zapewne nie każdy czytelnik będzie rezonował z tezami w niej zawartymi. Powiem więcej, to książka kontrowersyjna i niełatwa w odbiorze. Tak się jednak składa, że treści lekkie i przyjemne mają niski ciężar gatunkowy i nie poprowadzą nas w miejsca i tematy warte zbadania.

Jeśli mieliście Państwo, okazję zapoznać się z pracami dr Michaela Newtona i współgrały one z Waszym sercem, Robert Schwartz i jego „Odważne dusze” również staną się Wam bliskie.

Do mnie w sposób szczególny przemówił ten oto fragment:

„Każdy z nas jest ziarnem zasianym w wibracji naszego obecnego świata. Kiedy podniesiemy swa własną częstotliwość, rozwijając się dzięki stawianym w życiu wyzwaniom, podniesiemy także częstotliwość świata. Niczym pojedyncza kropla barwnika w szklance wody, każda osoba zmienia cały odcień świata. Gdy tworzymy uczucia radości, nawet jeśli żyjemy samotnie na szczycie góry, emitujemy częstotliwość, która ułatwia innym bycie radosnym. Gdy kreujemy poczucie pokoju, rezonujemy energią, która może położyć kres wojnom. Kochając, pomagamy kochać innym, zarówno tym, których spotkamy, jak i tym, którzy nas nigdy nie poznają. To, kim jesteśmy, jest zatem o wiele bardziej znaczące niż cokolwiek, co kiedykolwiek moglibyśmy zrobić.”

Wydawnictwu Samsara, dziękuję za udostępnienie tej pozycji!

 

Dr Wayne W. Dyer, Dee Garnes „Wspomnienia nieba”

Kwestie reinkarnacji zawsze bardzo mnie interesowały. Na bieżąco śledzę literaturę tematu i starannie gromadzę wszelkie napływające do mnie relacje. Szczególnie cenię sobie wspomnienia dzieci. Te unikalne przekazy, bardzo często zaskakują najbliższych, którzy zdają się być kompletnie nie przygotowani na rewelacje płynące z ust dziecka. W szerszym kontekście, nie ma się czemu dziwić, wszak „Byt określa świadomość”, a ta w naszym kraju związana jest z jedną, dominującą religią.

Oczywiście, w społecznościach, gdzie panuje głęboka wiara w wędrówkę dusz, sprawa wygląda zupełnie inaczej. Tam, owe niezwykłe opisy, są cenione, archiwizowane, a nawet drobiazgowo badane. Między innymi, dzięki dokonanym analizom, wiemy, że ilość informacji podanych przez dzieci, wystarcza, aby zlokalizować miejsce, w którym kiedyś żyły. Podane detale, dotyczą niejednokrotnie materii tak intymnej, że nie ma cienia wątpliwości, iż dziecko nie mogło pozyskać prezentowanej wiedzy w żaden inny sposób.

W to, że dzieci widzą więcej niż dorośli, nie wątpili autorzy książki „Wspomnienia nieba”. Dr Wayne W. Dyer, naukowiec, wybitny specjalista w dziedzinie rozwoju osobistego, ojciec ośmiorga dzieci oraz jego asystentka Dee Garnes, terapeutka naturalna. Wspólnie, przeczytali i zebrali, tysiące historii, nadesłanych do nich w odpowiedzi na apel skierowany do rodziców. Autorzy apelowali o przesyłanie relacji dzieci dotyczących wspomnień z nieba. Pozyskany materiał, tak pod względem ilościowym, jak i jakościowym przerósł ich najśmielsze oczekiwania.

Książka podzielona jest na następujące rozdziały:

  • Wspomnienia z nieba
  • Wspomnienia poprzednich wcieleń
  • Wspomnienia wyboru rodziców
  • Wspomnienia reinkarnacji rodzinnych i odwrócenia ról
  • Wspomnienia duchowego połączenia ze Źródłem
  • Mądrość mistyczna i intuicyjna
  • Niewidzialni przyjaciele i odwiedziny duchowe
  • Opowieści anielskie

Tytuły rozdziałów doskonale oddają ich treść. Na potrzeby książki wybrano, najbardziej charakterystyczne dla danego tematu, opowieści.

Polecam tę niezwykłą pozycję każdemu, a zwłaszcza osobom wątpiącym. Zdaje sobie sprawę, że poruszana tematyka, może być dla wielu czytelników wręcz szokująca, gdyż rozmija się z ich przekonaniami religijnymi. Tym bardziej warto przeczytać „Wspomnienia nieba” z otwartym umysłem, bez obciążających stereotypów. Jesteśmy wszak ludźmi myślącymi, a to zobowiązuje do posiadania własnego zdania.

W książce zacytowano fragment wiersza Williama Wordsworth ‘a, który pragnę przytoczyć, ponieważ niezwykle mnie poruszył:

Dusza, co się w nas budzi jako gwiazda żywa,

Gdzie indziej przedtem zapadła się w cienie.

Ona z daleka przybywa –

Nie w całkowitym zapomnieniu

I nie w zupełnym obnażeniu –

Za smugą chwały biegnie nasza droga

Z domu naszego, do Boga.

 

„Wspomnienia nieba” ukazały się nakładem wydawnictwa Samsara

Do nabycia TUTAJ

 

Rajiv Parti „Świadectwo”

 

 

Autor książki, którą chciałabym dzisiaj polecić Państwa uwadze, jest lekarzem anestezjologiem z wieloletnim doświadczeniem klinicznym. W jego karierze zdarzały się przypadki pacjentów, którzy po wybudzeniu z narkozy opowiadali o swoich doświadczeniach z pobytu poza ciałem. Jeden z pacjentów niezwykle szczegółowo opisał przebieg operacji i bardzo pragnął, aby doktor Parti mu uwierzył lub przynajmniej znalazł czas na rzetelną rozmowę i analizę tego, co zaszło.

Rajiv Parti przyznaje, niemal z ekshibicjonistyczną szczerością, że permanentnie lekceważył owe „rewelacje” i upatrywał w nich niespecyficznego działania leków stosowanych w anestezjologii. Przyznaje też, że w pogoni za dobrami materialnymi i karierą, cierpiący człowiek przestał mieć dla niego jakiekolwiek znaczenie. Liczyła się jedynie statystyka zabiegów zakończonych pomyślnie i kolejne sumy pojawiające się na jego koncie bankowym. Doktor namiętnie grał na giełdzie, a smutki i zmęczenie topił w alkoholu. Uzależnił się w poważnym stopniu od leków przeciwbólowych i antydepresyjnych. Był nieczułym mężem oraz fatalnym ojcem tyranizującym własne dzieci.

W tym szaleńczym tempie dożył pięćdziesiątki. Wtedy też usłyszał dramatyczną diagnozę postawioną przez zaprzyjaźnionego lekarza: Rajiv masz raka prostaty. Oczywiście poddano go operacji. Niestety doszło do licznych powikłań. Doktor Parti trafił po raz kolejny na stół operacyjny w bardzo ciężkim stanie. Jako lekarz, oceniając własny stan doszedł do wniosku, że rokowania są słabe i najpewniej umrze. Tak się w pewnym sensie stało, z tą drobną różnicą, że doktor Parti umarł, aby narodzić się na nowo, dla siebie i dla świata.

„Czy naprawdę nazywacie to umieraniem?

W tym bliskim świetle, choć dalekim

W tym świetle, które pielęgnuje nasza nadzieja.

Do tej gwiazdy wysoko nad nami.

Każdy już wzleciał w swoich myślach

twoje ciało, umysł i duch należały niegdyś do gwiazd.

Niech to światło świeci w twoim sercu,

w twoich snach

na tej ziemi.

Śmierć jest przebudzeniem.”[1]

W stanie NDE (near-death experience) Raijv Parti doświadczył bilokacji, spotkania z ze zmarłym ojcem, odwiedził piekło i niebo oraz poznał duchowych przewodników, którzy wskazali mu jego nową drogę życia. Autor uwolnił się z obłędnego koła pragnień materialnych ( nigdy niezaspokojonych) i powrócił, jako lekarz duchowy, a jego maksyma brzmi „Wybacz, kochaj, ulecz”.

Już po NDE pogłębiając codzienne praktyki duchowe doznał objawienia, w którym spotkała Jezusa. Oczywiście, jako hinduista zastanawiał się nad zmianą wyznania. Na szczęście w porę dotarła do niego prosta prawda, że podziały religijne są czystą iluzją stworzoną przez człowieka, którego umysł nie potrafi wyjść poza granice własnego postrzegania i programów nabytych już w dzieciństwie.

Książkę czyta się znakomicie. Mimo trudnej tematyki, napisana jest jasnym tekstem. Już po pierwszych stronach można poczuć silną więź z autorem i razem z nim przeżywać jego spektakularne katharsis. Bardzo poruszając lektura.

Dodam, że przedmowę do książki napisał nie, kto inny, jak dr Raymond Moody, autor bescelara „Życie po życiu” i prekursor badań w tej dziedzinie.

 

Książka ukazała się nakładem wydawnictwa SAMSARA

 

 

 


[1] Fragment wiersza poety Karla Skali, który przeżył NDE podczas II Wojny Światowej