Relacje między światem widzialnym i niewidzialnym

Drodzy Czytelnicy!

Chciałabym zaproponować materiał nagrany przez Niezależną Telewizję NTV na Powitaniu Wiosny. Impreza odbyła się w marcu bieżącego roku u podnóża Ślęży w Sobótce.

Chwilowo pochłaniają mnie sprawy związane z promocją książki, ale obiecuję, że w maju pojawią się nowe teksty i Biuro ruszy pełną parą.

Pozdrawiam ciepło!

„Opowieści z Biura Duchów”

Szanowni Czytelnicy!

Książka jest już dostępna i można ją nabyć doprawdy w wielu miejscach.

Gdyby ktoś życzył sobie egzemplarz z dedykacją od autora, proszę o kontakt pod adresem: edel@op.pl lub przez Messenger.

Przy okazji dziękuję za wszelkie wyrazy sympatii i wsparcia, jakie dostaje od Państwa. Jest to dla mnie niezwykle istotne i pozwala zachować wiarę w sens moich działań.

W gościnnych progach NTV

Mam nadzieję, że zainteresuje Państwa audycja „Wieści ze świata duchów” zrealizowana w Niezależnej Telewizji NTV.

Program prowadzi redaktor Janusz Zagórski, a przesympatyczną współrozmówczynią jest Krystyna Maciąg.

Serdecznie dziękuję za zaproszenie!

Czasami zapominam, że pewna grupa Czytelników nie korzysta z mediów społecznościowych, stąd materiał prezentowany jest z niewielkim opóźnieniem.

Premiera książki „Opowieści z Biura duchów” 18.04.2018

Szanowni Państwo!

Premiera książki „Opowieści z Biura Duchów” odbędzie się w księgarni miesięcznika „Nieznany Świat”

Księgarnia znajduje się w Warszawie przy ul. Kredytowej 2

Zapraszam serdecznie 18.kwietnia na godzinę 17.30

Będzie mi bardzo miło spotkać się z Państwem osobiście !

Audycja na antenie Radio Paranormalium – Znaki od zmarłych

Drodzy Czytelnicy!

Po raz drugi byłam gościem Radia Paranormalium. Audycja nosi tytuł „Znaki od zmarłych” i tej tematyce przyjrzeliśmy się w trakcie, bez mała, trzech godzin programu.

Dziękuję wszystkim osobom, które wzięły czynny udział w rozmowie.

Osoby prowadzącego nie trzeba chyba przedstawiać, ale dla porządku przypomnę, że Piotr Cielebiaś to dziennikarz, pisarz i zastępca redaktora naczelnego miesięcznika „Nieznany Świat”

Zapraszam serdecznie.

Komunikacja między światami – ciekawa historia Katarzyny

Nigdy nie miałam najmniejszych wątpliwości, że kurtyna oddzielając świat ziemski od Zaświatów, nie jest bynajmniej nieprzenikniona. Bliskie nam osoby, które zakończyły swoją doczesną wędrówkę, interesują się naszym życiem i czujnie obserwują rzeczywistość, w której egzystujemy. Niejednokrotnie przekazują ostrzeżenia lub po prostu akcentują swoją obecność, dodając nam w ten sposób otuchy. Sny, widzenia, znaki, jakie od nich otrzymujemy działają niczym balsam na skołatane nerwy i często odbudowują zachwianą wiarę w sens życia, które choć pełne tajemnic i zawirowań, jawi się jako dar bezcenny.

Taką właśnie piękną historię ze spotkania na granicy światów, przesłała Katarzyna.

W 2009 roku wybrałam się w rodzinne strony mego Ojca. Ponieważ, mój pracodawca nie udzielił mi wolnego, nie mogłam być na pogrzebie Babci, która odeszła w lutym. Z tego względu, dzień Wszystkich Świętych stał się dla mnie okazją, aby odwiedzić grób Babci i symbolicznie się z nią pożegnać.

W noc poprzedzającą mszę, która miała odbyć się na cmentarzu, spałyśmy z siostrą w jednym łóżku. W pokoju panowała ciemność. Były opuszczone rolety antywłamaniowe. Nagle w ciągu ułamka sekundy pokój zaczął wypełniać się jasnym, ciepłym światłem. Zapytałam siostrę, czy widzi to światło, a ona odparła, że nie, zerknęłam w stronę okna, szukając źródła światła, ale jak wspomniałam żaluzje były opuszczone.

Miałam wrażenie, że światło wydobywa się z sufitu. Wypełniło ono całe pomieszczenie, w którym po kilku sekundach, panowała niewyobrażalna jasność. Widziałam również, pojedyncze lśniące bąbelki, swobodnie unoszące się w powietrzu. Poczułam lęk, a moje ciało ogarnął paraliż, nie mogłam wydobyć z siebie słowa ani się ruszyć.

Zaczęłam czuć obecność jakiejś Istoty, po prostu wiedziałam, że ktoś znajduję się w tej nieopisanej jasności. W myślach zapytałam, czy tą osobą jest Babcia? Ona to potwierdziła i dodała, że mam oddalić lęk, że wszystko jest w porządku.

Poczułam błogi spokój, bezwładne do tej pory ciało rozluźniło się. Czas dla mnie stanął w miejscu. Ta chwila, wydawała się trwać wiecznie. Porozumiewałyśmy się w myślach, płynących prosto z Serca. Babcia przekazała mi, że jest Jej tam dobrze, zapewniła, że jest spokojna. Babcia udzieliła mi również pewnej rady, której treść była dla mnie szokująca.

Mówiła, abym zaufała Łukaszowi, przestała się buntować i bez wątpliwości oddała się Miłości. Babcia odeszła w lutym 2009 r. a ja poznałam Łukasza w czerwcu 2009r! Wynika z tego jasno, że bliscy zmarli, mogą obserwować nasze życie i osoby, które się w nim pojawiają!

Babcia przekazała mi także informacje dla pozostałych członków rodziny. Na koniec naszego spotkania Babcia powiedziała, że mam ogromną MOC i że Ona także przekazuje mi swoją siłę, a dowód otrzymam jutro. Z moich oczu płynęły łzy, czułam ogromne ciepło, światło zaczęło powoli znikać. Ponownie zapytałam siostrę, czy widziała to światło? Zaspana siostra kompletnie nie wiedziała, o co mi chodzi. W tej sytuacji, nie drążyłam tematu, tylko po prostu usnęłam.

Następnego dnia rano obudził mnie trzask zamykanych drzwi. Domownicy udali się do samochodów, aby dojechać na oddalony o kilka kilometrów cmentarz. Wstałam i w kilka sekund ubrałam się, a siostry niestety nie mogłam dobudzić. Szybko zbiegłam po schodach. Miałam nadzieję, że ktoś jeszcze nie odjechał i mimo, że zaspałam, jakoś na tę msze zdążę. Wybiegłam przed posesję, ale wszystkie samochody odjechały.

Zaczęłam więc biec co sił w kierunku głównej drogi, do której jest spory kawałek. Kiedy dostałam się na główną drogę próbowałam łapać stopa, niestety nikt nie chciał stanąć. Nagle usłyszałam klakson i znajomy głos zawołał: Kaśka parking obok! Był to mój chrzestny z rodziną (mój Tata ma dwóch braci, u jednego z nich nocowaliśmy a drugi, czyli mój chrzestny mieszka w innej części miasta). Szczęśliwa dobiegłam na parking, wsiadłam do samochodu i jakimś cudem zdążyliśmy! Kiedy pojawiłam się na cmentarzu, reszta rodziny była przekonana, że zadzwoniłam po chrzestnego, a ja przecież do dziś nie mam jego numeru. Zrozumiałam, że ktoś zadbał, abym dotarła na miejsce.

Spojrzałam na grób Babci, w duchu podziękowałam, było to dla mnie swego rodzaju potwierdzenie wydarzenia z ubiegłej nocy. Z perspektywy lat uważam, że droga jaką przeszłam wymagała i wymaga ogromnej mocy. Diagnoza o nieuleczalnej chorobie, którą usłyszałam w dzieciństwie, kilka przebytych operacji, sam fakt odnalezienia własnej Drogi Życia, to ważne i trudne chwile. Byłam w piekle. Wyrwałam się żywcem z kotła piekielnego. Dziś po latach widzę, jaką moc dała mi Babcia, o jakiej sile mówiła. Z Łukaszem jesteśmy małżeństwem i wspieramy się nawzajem. Nie zostawił mnie, mimo bardzo ciężkich chwil po operacjach. Troskliwie karmił, ubierał, dbał o higienę, pomagał i pomaga we wszystkim. Tu też Babcia miała słuszność.

Wskazówki, jakie otrzymujemy z Zaświatów dowodzą, że osoba przekazująca informacje posiada wgląd w przyszłość i widzi dalszy rozwój wypadków. Osoba ta, dokłada zwykle wszelkich starań, aby owo ostrzeżenie nie zostało zignorowane. Zjawisko, komunikacji między światami samo w sobie jest niezwykłe, a dla kogoś kto bodaj raz w życiu doświadczył kontaktu pozazmysłowego, pozostaje niezbitym dowodem na „życie po życiu”. Można by powiedzieć, że fenomen ten posiada jeszcze jedną właściwość – poprzez swój prekognicyjny charakter, uwiarygadnia źródło, z którego informacja pochodzi.

Pewna grupa naukowców doszukuje się wytłumaczenia tego typu zjawisk w ludzkiej psychice. Innymi słowy uczeni ci sugerują, że nasz wyższy umysł (świadomość, superego) miałby tworzyć swego rodzaju fantomy, przekazujące nam w przystępny sposób informacje, których nie dostrzegamy, pomijamy lub nie rozumiemy właściwie – oczywiście na jawie, kiedy opieramy się jedynie na naszym Ego.

Nie można wykluczyć, że taki proces jest możliwy, zwłaszcza, że znalazłby wiele praktycznych zastosowań. Często zdarza się, że sami sabotujemy swoje poczynania lub znajdujemy się w takich okolicznościach, gdzie od podjętej decyzji może zależeć nasze być albo nie być. Psycholog powiedziałby, że podświadomość (Id), świadomość (Ego) i nadświadomość (Superego) działają w nas jednocześnie. Niestety, czasami te trzy części naszej osobowości są ze sobą skonfliktowane, co w rezultacie powoduje kompletnie irracjonalne i nieadekwatne do sytuacji zachowania. Gdyby Superego chciało zdyscyplinować Id i wymusić pożądaną oraz korzystną reakcję, użycie mentalnego fantomu osoby, z którą się liczymy, ponieważ zawsze była dla nas autorytetem, byłoby uzasadnione i zapewne skuteczne.

Nie ulega jednak wątpliwości, że Superego może korzystać z wiedzy nabytej (być może nawet poprzednich wcieleń) nie posiada jednak zdolności jasnowidzenia, jasnosłyszenia itp.

Dlatego przepowiednie, prognozy o charakterze proroctw, wydają się pochodzić z innej, niepojętej przestrzeni. Ludzie duchowi, mają nieskończenie większe możliwości niż my ograniczeni ciałem. Wglądy w przyszłość stanowią zapewne jedną z ich „supermocy”.

Mniemam zatem, że historia opisana przez Katarzynę, pełna nie tylko absolutnie mistycznych przesłań, ale również proroctw, które spełniły się, co do joty, pochodziła z Zaświatów.

Autorce dziękuje za szczerość i poświęcony czas.

 

Dr Wayne W. Dyer, Dee Garnes „Wspomnienia nieba”

Kwestie reinkarnacji zawsze bardzo mnie interesowały. Na bieżąco śledzę literaturę tematu i starannie gromadzę wszelkie napływające do mnie relacje. Szczególnie cenię sobie wspomnienia dzieci. Te unikalne przekazy, bardzo często zaskakują najbliższych, którzy zdają się być kompletnie nie przygotowani na rewelacje płynące z ust dziecka. W szerszym kontekście, nie ma się czemu dziwić, wszak „Byt określa świadomość”, a ta w naszym kraju związana jest z jedną, dominującą religią.

Oczywiście, w społecznościach, gdzie panuje głęboka wiara w wędrówkę dusz, sprawa wygląda zupełnie inaczej. Tam, owe niezwykłe opisy, są cenione, archiwizowane, a nawet drobiazgowo badane. Między innymi, dzięki dokonanym analizom, wiemy, że ilość informacji podanych przez dzieci, wystarcza, aby zlokalizować miejsce, w którym kiedyś żyły. Podane detale, dotyczą niejednokrotnie materii tak intymnej, że nie ma cienia wątpliwości, iż dziecko nie mogło pozyskać prezentowanej wiedzy w żaden inny sposób.

W to, że dzieci widzą więcej niż dorośli, nie wątpili autorzy książki „Wspomnienia nieba”. Dr Wayne W. Dyer, naukowiec, wybitny specjalista w dziedzinie rozwoju osobistego, ojciec ośmiorga dzieci oraz jego asystentka Dee Garnes, terapeutka naturalna. Wspólnie, przeczytali i zebrali, tysiące historii, nadesłanych do nich w odpowiedzi na apel skierowany do rodziców. Autorzy apelowali o przesyłanie relacji dzieci dotyczących wspomnień z nieba. Pozyskany materiał, tak pod względem ilościowym, jak i jakościowym przerósł ich najśmielsze oczekiwania.

Książka podzielona jest na następujące rozdziały:

  • Wspomnienia z nieba
  • Wspomnienia poprzednich wcieleń
  • Wspomnienia wyboru rodziców
  • Wspomnienia reinkarnacji rodzinnych i odwrócenia ról
  • Wspomnienia duchowego połączenia ze Źródłem
  • Mądrość mistyczna i intuicyjna
  • Niewidzialni przyjaciele i odwiedziny duchowe
  • Opowieści anielskie

Tytuły rozdziałów doskonale oddają ich treść. Na potrzeby książki wybrano, najbardziej charakterystyczne dla danego tematu, opowieści.

Polecam tę niezwykłą pozycję każdemu, a zwłaszcza osobom wątpiącym. Zdaje sobie sprawę, że poruszana tematyka, może być dla wielu czytelników wręcz szokująca, gdyż rozmija się z ich przekonaniami religijnymi. Tym bardziej warto przeczytać „Wspomnienia nieba” z otwartym umysłem, bez obciążających stereotypów. Jesteśmy wszak ludźmi myślącymi, a to zobowiązuje do posiadania własnego zdania.

W książce zacytowano fragment wiersza Williama Wordsworth ‘a, który pragnę przytoczyć, ponieważ niezwykle mnie poruszył:

Dusza, co się w nas budzi jako gwiazda żywa,

Gdzie indziej przedtem zapadła się w cienie.

Ona z daleka przybywa –

Nie w całkowitym zapomnieniu

I nie w zupełnym obnażeniu –

Za smugą chwały biegnie nasza droga

Z domu naszego, do Boga.

 

„Wspomnienia nieba” ukazały się nakładem wydawnictwa Samsara

Do nabycia TUTAJ

 

Ciało odpowiednio dobrane – przypadek sawantów

 

Po artykule, w którym starałam się odnieść do fenomenu geniuszy, rozumianego, jako ujawniony dorobek ich poprzednich żywotów, poruszyliście Państwo kolejny ciekawy temat. Chodziło o ludzi z tak zwanym zespołem sawanta.

Napisała do mnie Paulina:

„Hipoteza, że niektóre osoby mogą korzystać z zasobów wiedzy gromadzonej przez stulecia wydaje się całkiem możliwa. Tym bardziej w kontekście pożytku, jaki w tym wypadku, odnosi cała ludzkość. Zastanawia mnie jednak sens ujawniania się genialnych umiejętności u sawantów. Przecież oni nie są zdolni do samodzielnego funkcjonowania, jak zatem ich geniusz może przekładać się na wewnętrzne wzrastanie?”

Zespół sawanta, to chyba największa zagadka dla współczesnej medycyny i psychologii. Osoba, posiadająca ogromne deficyty intelektualne, które praktycznie wykluczają możliwość samodzielnego funkcjonowania, przejawia jednocześnie ponadprzeciętne zdolności, wykraczające daleko poza zakres wszystkiego, czego może nauczyć się nawet bardzo zdolny człowiek. Ekspresja ich kreatywności dotyczy przede wszystkim sztuki malarskiej, muzyki oraz matematyki. Koegzystencja głębokiego upośledzenia i nadzwyczajnych umiejętności zdumiewa i skłania do głębokiej refleksji.

Zespół sawanta dotyczy również osób, u których lewa półkula mózgu uległa poważnemu uszkodzeniu i w związku z tym doszło do aktywizacji prawej półkuli. Dowiedziono, że odbywa się to podobnie jak u niewidomych, gdzie brak jednego ze zmysłów, kompensowany jest wyostrzeniem pozostałych. Tacy pacjenci, nagle zaczynają grać na różnych instrumentach lub malują obrazy, precyzyjnie odzwierciedlające rzeczywistość.

Sawanci, nie pojawili się nagle, tylko żyli wśród nas zawsze. Wcześniej ich nadzwyczajne uzdolnienia albo nie były dostrzegane, albo ze względu na brak praktycznego zastosowania, przemilczane. Zważywszy, że co najmniej połowa sawantów, to osoby autystyczne, ich zdolności mogły w ogóle nie doczekać się ujawnienia. Za to ciążyło na nich piętno bycia innym, odrzucenie i samotność.

Według naukowców, sawanci wykorzystują konkretny obszar mózgu w stopniu nieosiągalnym dla przeciętnego człowieka. Dzieje się to kosztem innych istotnych funkcji tego organu. Na przykład posiadają fenomenalną pamięć fotograficzną, a jednocześnie nie działa u nich pamięć selektywna.

Stephen Wiltshire potrafi odtworzyć bryłę każdego budynku z uwzględnieniem najdrobniejszych szczegółów architektonicznych. Robi to nawet jeśli dany budynek widział tylko przez chwilę. Zasłynął, rysując wielkie panoramy miast: Rzymu, Hongkongu, Frankfurtu, Madrytu, Dubaju, Jerozolimy i Londynu, które oglądał podczas krótkiego lotu helikopterem. Przy czym, szczegółowa panorama Tokio, stworzona przez niego na 10-metrowym płótnie, powstała w ciągu siedmiu dni. Sawanci liczą szybciej niż kalkulatory, odtwarzają z pamięci setki utworów muzycznych, zapamiętują całe książki. Czy jednak rzeczywiście są to swego rodzaju ludzkie maszyny? Mam wrażenie, że tak właśnie chciano ich traktować. Dobrze, że przynajmniej nie dzielą już okrutnego losu, innych ludzkich osobliwości, jak kobieta z brodą itp.

Żadna teoria naukowa nie dociera do meritum tego, co potrafią sawanci. Pewne jest, że to ludzkie istoty posiadające duszę, a wraz z nią indywidualność i wrażliwość. Choć działają z precyzją maszyny, to odciskają na każdym wykonanym utworze lub namalowanym obrazie swój niepowtarzalny ślad. Odkrywane są coraz to nowe uzdolnienia sawantów, również paranormalne, jak choćby cierpiąca na autyzm 15-letnia Nandana Unnikrishnan mieszkająca z rodzicami w Szardży (Zjednoczone Emiraty Arabskie). Dziewczyna jest telepatką, a jej zdolności do komunikacji pozazmysłowej badają od lat naukowcy z klinik medycznych w Emiratach oraz ich zagraniczni koledzy.

Wybory jakich dokonują dusze, decydując się na chore ciało lub przyjmując chorobę jako część swego planu wcieleniowego są dla nas niepojęte. Wierzę jednak głęboko, że są to decyzje przemyślane i zawierające spektrum możliwości koniecznych do osiągnięcia zamierzonego celu. Z sawantami kontakt werbalny jest często utrudniony, zatem spójrzmy na przypadki osób, które mimo poważnych niedomagań zdrowotnych dokonały rzeczy niezwykłych.

Baba Wanga, bułgarska mistyczka, zielarka i prorokini, postać znana na całym świecie. Pomogła nieprzeliczonej rzeszy osób. Przed tą niewidomą staruszką schylali głowy możni tego świata. Odwiedzana przez ludzi z gwiazd i świetliste istoty, choć straciła wzrok i nie oglądała świata fizycznego, widziała dalej niż ktokolwiek inny. Sama mówiła, że darem jasnowidzenia Bóg wynagrodził jej ślepotę: „- On pozbawił mnie ludzkiego wzroku, ale dał mi inne oczy, bym zobaczyła świat widzialny i niewidzialny.”

Irlandczyk Christy Brown malarz, poeta, pisarz, po dziecięcym porażeniu mózgowym stracił władzę we wszystkich kończynach, poza lewą stopą. Na podstawie jego autobiografii powstał film „Moja lewa stopa” z genialną kreacją Daniela Day Lewisa. Brown wybrał trudną drogę, ale osiągnął bardzo wiele, a jego niezłomna postawa pozwoliła rzucić nowe światło na problemy ludzi niepełnosprawnych, potrzebę ich integracji z otoczeniem i prawo do rozwoju osobistego.

Astrofizyk Stephen Hawking cierpiący na stwardnienie zanikowe boczne. Naukowiec, który swoim dorobkiem mógłby obdzielić kilaka osób i każda z nich miałaby się czym pochwalić. Jak sam twierdzi, choroba spowodowała, że poświęcił się nauce i osiągnął tak wiele, ponieważ nie rozpraszały go romanse, życie towarzyskie i problemy rodzinne. Przyniósł światu bardzo ważne przesłanie, z którego jasno wynika, że jedyną szansą ludzkości na przetrwanie jest możliwość globalnej ewakuacji, a nie tylko ochrona planety macierzystej. Hawking zachęca do połączenia sił w kwestii eksploracji kosmosu, która stwarza szansę, aby w stosownym momencie tą ewakuację przeprowadzić.

W mowie potocznej, używamy sformułowania: coś za coś, aby wyrazić swoistą ekonomię życia, w którym bardzo często trzeba z czegoś zrezygnować, aby zyskać coś zgoła innego. Być może, decydując się na konkretny scenariusz własnego wcielenia, również kalkulujemy, co trzeba poświęcić, aby zyskać nieporównywalnie więcej, istnieć nie tylko dla siebie, ale z pożytkiem dla świata.

Być może nasza wiedza o mózgu jest dużo bardziej powierzchowna niż się wydaje. Niejednokrotnie już się okazywało, że naukowcy wyciągali pochopne wnioski na podstawie przesłanek, które nadinterpretowali lub stosowali niewłaściwą ich wykładnię. Próbowano również (o zgrozo) stymulować prawą półkulę, aby zwiększyć moce przerobowe ludzkiego mózgu. Oczywiście lewa półkula pozostała sprawna. Efekt tych eksperymentów był jedynie krótkotrwały i nie przybliżył  uczonych do zrozumienia tajemnicy sawantów. Na szczęście nie przybliżył ich również do stworzenia nadludzi.

A może z punktu widzenia sawantów, owe deficyty intelektualne i społeczne są bez znaczenia, ponieważ przybyli tutaj w celu udoskonalenia tylko jednej, konkretnej umiejętność? Przecież jeśli wracamy na ziemię wielokrotnie, to nic nie stoi na przeszkodzie, aby w następnym życiu zrealizować się na wielu płaszczyznach, mając w zanadrzu genialne zdolności, za które świat nas pokocha i hojnie wynagrodzi.

Bez wątpienia istota wybierająca los sawanta robi kolosalny postęp w swoim rozwoju duchowym. Przychodzi na ten świat bezbronna i całkowicie zależna od innych, jednocześnie niosąc w tym mało atrakcyjnym opakowaniu wspaniały dar dla swoich bliskich i świata. Pod wpływem doznanego dobra, sawanci oraz osoby niepełnosprawne otwierają się niczym muszla, w której wnętrzu znajdujemy wyjątkową perłę. Kto zasłużył sobie aby tę perłę odkryć, ten również osiągnął moralny progres.

 

Jarosław Filipek – Moc sugestii

 

Sugestie to słowa, które mogą spowodować zmiany w programach, wzorcach zapisanych w naszym Umyśle. Pozytywnym przykładem sugestii mogą być afirmacje, które działając poprzez Umysł Świadomy poprawiają nasze zapisy, programy w Umyśle Nieświadomym.

W dzisiejszym artykule chciałbym zwrócić uwagę, jak zmienia się siła sugestii, w zależności od różnych sytuacji. Pewne osoby, zwłaszcza autorytety docierają ze swoją sugestią dużo szybciej i mocniej. Jednak nie zawsze zdają sobie z tego sprawę. Do takich grup zawodowych należą lekarze, terapeuci i wróżki.

Mogę podać przykłady takich negatywnych, prawdopodobnie nieświadomych oddziaływań.

„Kilka lat temu przyszedł do nas pacjent, który zawiedziony klasyczną medycyną szukał pomocy.

Młody człowiek, ok 40 lat. Jak mówił: z każdym dniem opadam z sił. Wszystkie badania wychodziły prawidłowo i lekarze nie mogli znaleźć przyczyny.  A on przestał cieszyć się życiem i zaczął oczekiwać najgorszego. Przeprowadziliśmy seans. Po oczyszczeniu i wzmocnieniu energią jego ciała i umysłu zadaliśmy sugestię:

„Zobacz siebie za 3 lata. Jak sobie radzisz… „

Pacjent: „Nie mam obrazu”

Ta odpowiedź zaskoczyła nas, więc powtórzyliśmy proces oczyszczania.

I znów zadaliśmy pytanie: „Zobacz siebie za 1 rok. Co widzisz?

I tym razem odpowiedź była negatywna: „Nic nie widzę. Nie mam obrazu”.

Dr Kaczorowski, który prowadził seans zareagował prawidłowo. Wybudził pacjenta i zadał mu

jedno pytanie: „Był Pan u wróżki?”

Zaskoczony pacjent odpowiedział: „Tak, skąd Pan wiedział”

Dialog trwał dalej: „Co wróżka powiedziała?”

Pacjent: „Zasugerowała, że niedługo spotka mnie trudny okres, z którego mogę nie wyjść.”

Umysł tego pacjenta przyjął sugestię wróżki jako prawdę. Wystąpił mechanizm „samospełniającej się przepowiedni”. Jeśli Umysł jest o czymś przekonany robi wszystko, żeby tak się stało. Jedynym ratunkiem była zmiana przekonań w Umyśle nieświadomym pacjenta.

Po ponownym wprowadzeniu w trans musieliśmy cofnąć Umysł do wizyty u wróżki, odtworzyć całą sytuację i zmienić interpretację słów wróżki na obojętne i pozytywne. Potem pozostało już tylko uspokoić, oczyścić Umysł i postawić najważniejsze pytanie.

K: Zobacz siebie za pół roku. Co widzisz?

P: Jakiś zamglony obraz. Mgła powoli opada… To ja. Jestem w domu.

Tak. Umysł uwierzył w nowy program i budował jego realizację… Pacjent był zdrowy.

Inny przykład:

Kilka lat temu zgłosiła się do mnie kobieta, której mąż uwierzył w swoją śmierć. Był przekonany, że zostało mu już niewiele czasu do końca… Jak do tego doszło?

Starszy pan, do niedawna prezes dużej firmy, gdzie zatrudniał kilkaset osób poszedł na emeryturę. Podczas rutynowych badań znalazł się w gabinecie lekarskim. Lekarz, specjalista z zacięciem onkologicznym zauważył na skórze pacjenta ciemne znamię. Zainteresował się pieprzykiem i jak powiedział „na wszelki wypadek” pobrał wycinek ze skóry i wysłał na badanie onkologiczne.

Do przestraszonego pacjenta powiedział: z mojego doświadczenia wynika, że może to być rak. Dlatego trzeba to jak najszybciej przebadać i jeśli się potwierdzi sprawdzić, czy nie ma przerzutów. Proszę przyjść za dwa tygodnie. Wynik wycinka powinien być gotowy.

Starszy pan wrócił do domu i zamknął się w swoim gabinecie. W jego Umyśle rozpętała się burza. Umysł zaczął projektować: wycinek – badanie – diagnoza – rak – przerzuty – śmierć. Wszystko inne zeszło na dalszy plan. Jak opowiadała później jego żona „Mąż zbladł, nie chciał rozmawiać, a jego oczy jakby zgasły. Nie wiedząc co ma robić zadzwoniła do mnie, a potem przyjechała wraz z mężem.

Stanął przede mną starszy, pochylony dziadek, który niepewnym krokiem usiadł na fotelu. Z jego oczu wyzierał lęk. Trudno było uwierzyć, że jeszcze niedawno ten starszy pan trząsł dużą firmą i codziennie podejmował różne decyzje, ważne dla przyszłości przedsiębiorstwa.  Był odważny, a jego polecenia zawsze były przemyślane i skuteczne. Był człowiekiem czynu. Po wizycie u lekarza jego Umysł uwierzył w swoją nieuchronną śmierć.

Po wprowadzeniu w trans przypomniałem mu jego wspaniałą przeszłość, jak radził sobie w trudnych sytuacjach. Jak z pewnością i przekonaniem spełniał się na swoim odpowiedzialnym stanowisku. Jak prawdziwy dowódca wydawał rozkazy i zmieniał rzeczywistość. Lęk był mu obcy. Po cofnięciu do wizyty lekarskiej zmieniłem w Umyśle zapis i interpretację słów lekarza. Potem odtworzyłem stary zapis, z którego wynikało, że „nie ma sytuacji bez wyjścia, a każdy problem ma przynajmniej 2 rozwiązania”.

Po 1.5 godzinnym seansie wyprowadziłem pacjenta z transu. Kiedy się ocknął, był zdziwiony, gdzie jest i co tutaj robi. Ale kiedy spytałem o wrażenia, jego reakcja była charakterystyczna:

„Powiem tak, już od dłuższego czasu nie czułem się tak dobrze. Najlepiej pamiętam jak przez chwilę łowiłem ryby nad jeziorem”.

Kiedy o tym mówił uśmiech wrócił na jego usta, a jego oczy znów błyszczały. To prawda, umysł zafundował mu najlepsze, najradośniejsze wspomnienia. Okazało się, że pacjent był zapalonym wędkarzem.

Po krótkiej rozmowie mogłem go pożegnać. Był znów mocnym człowiekiem czynu. Wiedziałem, że w rozmowie z lekarzem będzie partnerem, a nie przerażonym pacjentem. I na pewno zapyta, co ma zrobić, żeby znów być zdrowym.

Po tych dwóch przykładach powinniśmy sobie uświadomić, jak słowa innych ludzi mogą wpływać na nas i nasze przekonania. Często przeszkoleni sprzedawcy korzystają z tej reguły, kiedy chcą nam coś sprzedać. Używają wtedy dodatkowo pozytywnych emocji: niepowtarzalna okazja, tylko teraz, itp. Bo kiedy opadają emocje często chcemy zmienić decyzję, ale może być już za późno.

Tak naprawdę słowa są tylko informacją, z której możemy korzystać w różny sposób.  To nasza interpretacja, przekonania decydują często o naszych decyzjach.

Dlatego proponuję, żeby każdą ważną informację przyjmować raczej obojętnie. I po przemyśleniu, „przespaniu się z tematem” zdecydować, co z tym zrobimy.

Życzę wszystkim „przespania się z dzisiejszym tematem” Wasz Umysł skorzysta.